Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Podwójne uderzenie Shelby - Halowe Mistrzostwa USA

Imponujące wyniki w sprintach na 60 m Christiana Colemana (6.37) i Mikiah Brisco (7.04) były ozdobą zawodów rozegranych w amerykańskim Albuquerque. Na czele tabel światowych znalazła się też zwyciężczyni 400 m Wadeline Jonathas (51.37). W biegach średnich podwójne zwycięstwo odniosła Shelby Houlihan (1500 i 3000 m). Podczas rozegranych 14 i 15 lutego halowych mistrzostw USA zabrakło jednak wielu gwiazd.

Albuquerque w Nowym Meksyku gościło uczestników halowych mistrzostw Stanów Zjednoczonych wielokrotnie, m.in. w latach 2010-2014, 2017-2018. Hala Convention Center położona jest na znacznej wysokości nad poziomem morza (ponad 1500 m n.p.m.), co ma wpływ choćby na wyniki konkurencji biegowych. Sprinterom jest nieco łatwiej, średnio i długodystansowcom bez odpowiedniej aklimatyzacji może się biegać ciężej. Podczas Toyota USATF Indoor Championships, między 14 a 15 lutego, lepsze rezultaty uzyskiwali ci pierwsi.

Rakieta Colemana

Rekordzista świata na 60 m i złoty na ostatnich MŚ na setkę - Christian Coleman już w eliminacjach na luzie wbiegł na prowadzenie światowych list (6:48). Prawdziwą rakietę odpalił jednak w finale. Sprawę rozstrzygnął już około czterdziestego metra. Za metą odbił się od bandy i długo świętował swój sukces. Jego 6.37 to drugi w dziejach wynik, słabszy o zaledwie 3 setne sekundy od uzyskanego dwa lata temu na tej samej hali. Setną poniżej 6.50 pobiegł też drugi na mecie Marvin Bracy. Ubiegłoroczny mistrz USA pod dachem Demek Kemp był czwarty (6.55), choć z takim samym rezultatem, który dał mu poprzednio złoto.

U pań triumfowała, również z najszybszym na światowych listach w sezonie czasem, Mikiach Brisco (7.04) - mistrzyni świata na płotkach juniorek sprzed 7 lat. Na uwagę zasługuje ponadto 7.08 srebrnej medalistki Javianne Oliver i trzecie miejsce innej znakomitej płotkarki Brianny McNeal (7.19).

Na 400 m jako jedyny z barierą 46 sekund poradził sobie w tym roku Rashard Clark. Tytuł mistrza USA dało mu 45.86. U pań bieg finałowy był wolniejszy od eliminacyjnego - tam w samotnej walce z czasem Wadeline Jonathas zdetronizowała zresztą Justynę Święty-Ersetic i wynikiem 51.32 stała się liderką tabel światowych. Czwarta zawodniczka 400 m ostatnich MŚ w Dosze w Nowym Meksyku była również bezkonkurencyjna w decydującym wyścigu - osiągając 51.54.

Liderka światowych 800 metrów Ajee Wilson nie musiała śrubować swoich tegorocznych rezultatów. Do zwycięstwa wystarczyło jej 2:01.98. W trakcie finału kontrolowała w pełni sytuację za plecami i tylko raz, na ułamek sekundy, oddała na 600-tym metrze prowadzenie niskiej Olivii Baker, która zawody skończyła jako czwarta, tuż za Kaelą Edwards oraz Allie Wilson (zbieżność nazwisk przypadkowa). U mężczyzn bezkonkurencyjny był, zgodnie z przewidywaniami, czwarty zawodnik letnich MŚ Bryce Hoppel (1:46.67), który ostatnie koło pokonał w 25.86, wcześniej dając wyszaleć się Jonathanowi Moorowi.

Mocny silnik Shelby

Sekundę wolniej od Hoppela ostatnie okrążenie wyścigu na 1500 metrów pokonał Josh Thomspon (finalnie 3:44.07). Niespodzianką na tym dystansie jest dopiero trzecie miejsce rewelacyjnego w zeszłym sezonie Craiga Engelsa (3:44.62), który na mecie przegrał jeszcze z Nicholasem Harrisem (3:44.57). Najdłuższy dystans mistrzostw, czyli 3000 metrów, padł łupem ekscentrycznego Paula Chelimo (wystarczyło mu do tego 8:00.14 i ostatnie 400 m w 55 sekund). Amerykanin kenijskiego pochodzenia wiele razy walczył na światowych imprezach dosłownie do upadłego, powodując kolizje, do tego wykonując dziwne gesty, jak ten przypominający podrzynanie gardła skierowany do Mo Faraha w 2017 w Londynie.

Klasą dla siebie w walentynkowy weekend okazała się rekordzistka USA na 1500 i 5000 m Shelby Houlihan. Powtórzyła scenariusz z Albuquerque sprzed dwóch lat i ponownie wygrała halowe mistrzostwa - zarówno na 1500, jak i 3000 metrów.

Nieco ciężej miała teoretycznie na dłuższym dystansie, bo jej rywalką była tu Ellie Purrier, która niedawno uzyskała 4:16.85 na halową milę, co jest halowym rekordem kraju. Jednak Shelby presję zniosła bez problemu, dokładając do piątkowego złota złoto w niedzielnym wyścigu na 7 i pół okrążenia (4:06.41). Z kolei Purrier zapłaciła za swoje niepewne ataki dopiero czwartym miejscem na trójkę, a na 1500 m nie pojawiła się już na starcie... Srebro i brąz w zażartej walce rozstrzygnęły tu między sobą ubiegłoroczna mistrzyni Coleen Quigley (4:08.30) oraz Karissa Schweizer (4:08.32).


W Albuquerque zabrakło wielu gwiazdorów globalnego formatu, m.in. rekordzistki świata na 100 m przez płotki Kendry Harrison, mistrza z Dohy i zarazem świeżo upieczonego rekordzisty USA na 800 m Donovana Braziera oraz wielu znakomitych 400-metrowców. Niektórzy, jak np. płotkarka Nia Ali, sprinter Ronnie Baker czy tyczkarz Sam Kendricks uczestniczyli równolegle w europejskiej odsłonie zawodów World Indoor Tour. Inni, jak brązowy medalista IO na 800 m Clayton Murphy, w ostatniej chwili wycofali się z rywalizacji. W obliczu przełożenia halowych MŚ na przyszły rok i zbliżających się igrzysk w Tokio takie postępowanie można uznać nie za rejteradę, ale rozwagę.

WYNIKI TOYOTA USATF INDOOR CHAMPIONSHIPS 2020