Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
PB w półmaratonie po rekordzie na treningach - rozmowa z Izabelą Paszkiewicz
Izabela Paszkiewicz świetnie rozpoczęła biegowy rok. W niedzielę 26 stycznia zwyciężyła w półmaratonie  w Sewilli z nowym rekordem życiowym 1:11:09. Udało nam się porozmawiać z nią chwilę, gdy odpoczywała w hotelu po starcie. Podopieczna Marka Jakubowskiego opowiedziała nam o swoich wrażeniach z trasy oraz maratońskich planach.


Byłaś jeszcze kilka dni temu we włoskiej Ostii, pod Rzymem, na obozie. Jak oceniasz robotę, którą tam zrobiłaś?

Nieźle, chociaż nie miałem jeszcze w życiu takiego dużego kilometrażu. W pierwszym tygodniu obozu wyszło mi aż 197 km. To mój rekord życiowy (śmiech). Trener wypuścił mnie na głęboką wodę, trochę pozmieniał w tym roku plan i mieliśmy zobaczyć, jak zareaguję na te zmiany. W tygodniu, który kończył się zawodami nie odpuszczałam. Wraz z Iwoną Bernardelli miałyśmy jeszcze w poniedziałek, wtorek, środę po dwa mocne treningi, w każdy dzień po około 30 km. (Iwona po przerwie macierzyńskiej i długiej kontuzji powróciła na przełomie roku do startów, w Sewilli uzyskała obiecujące 1:14:07 – przyp red.).We Włoszech miałyśmy świetną pogodę do treningów. Mieszka się tam na terenie jednostki wojskowej. Akcenty biegałam wewnątrz niej, na około 800-metrowej pętli. Niestety na trasach w okolicznych lessach trwała wycinka drzewa i nie było jak tam szybko biegać.

To trzeba mieć mocną psychikę do krążenia podczas takich ciężkich, długich treningów?

Nie, wiesz, robiło się już kiedyś 16 km biegu ciągłego na 200-metrowym stadionie, jak było trzeba – i nie było tragedii… (śmiech)

Słowem w Ostii nie oszczędzałaś się więc pod kątem startu w Sewilli?

No nie bardzo. Trener nawet uprzedzał nas, by się za bardzo nie spinać na tym półmaratonie. Ale ja powiedziałam, że nie będę się oszczędzać i ruszę odważnie. Wóz albo przewóz.

izaiwonajakubek.jpg Izabela, trener Marek Jakubowski i Iwona Berbardelli podczas ostatniego obozu w Ostii. Jakubowski był w przeszłości trenerem wielu innych wybitnych maratonek, m.in. Kamili Gradus i Renaty Paradowskiej.

Jak wyglądał Twój niedzielny bieg w EDP Medio Maraton de Sevilla?

Nie biegłam sama. Cały bieg praktycznie trzymałam się Brytyjki Lilly Partridge, widziałam, ze ona ma najlepszy wśród nas rekord życiowy. Praktycznie do 15 km przebiegliśmy z liczną grupą mężczyzn, potem chowali się za nami. Jakoś mi to jednak nie przeszkadzało. Właśnie wtedy poczułam, że rywalka zwalnia, może zresztą to mi zaczęło się lepiej biec... Nie mogłam też do końca ocenić, w jakim tempie biegnę. Może to i lepiej. Około 17 km ruszyłam, ale wówczas zaskoczył mnie atak Hiszpanki (Marty Galimany Guasch, drugiej na mecie z rezultatem 1:11:13 – przyp. red.), która biegła ze swoim pacemakerem i wyskoczyła na prowadzenie. Wiele to ją jednak kosztowało i to ja zaatakowałam na 19 km. Końcówka była bardzo kręta, mogłam więc kontrolować sytuację i moją przewagę.
Ogólnie w niedzielę nie miałam wielkich kryzysów - to była do tego jedna z najlepszych tras, na jakiej biegałam.

Wróćmy do Twoich przygotowań. W jakim punkcie sezonu jesteś?

Od razu po wojskowych mistrzostwach świata w Wuhan (27.10.2019 r. Izabela zajęła w tamtejszym maratonie 5. miejsce z wynikiem 2:31.39 – przyp. red.) miałam 3 tygodnie roztrenowania, bez biegania. Po 2 tygodniach wprowadzenia, na początku grudnia pojechałam na obóz do Wałcza. Potem był mały wypad do Egiptu z mężem… Wreszcie ten ostatni obóz w Ostii.
Wracam teraz do domu na tydzień, następnie pojadę ponownie do Ostii na dwa tygodnie. Docelową imprezą będzie maraton w Sewilli, 23 lutego.

To zrobiłaś wczoraj mały rekonesans trasy?

Chyba to ten sam organizator, wydaje mi się, że start jest nawet w tym samym miejscu, co niedzielnego półmaratonu. Ale wiesz, nie wybiegam tak myślami naprzód. Wolę nakręcać się na ten start powoli.

Rezultat 1:11 to już szybkie bieganie. Czy będziesz startować  29 marca w Gdyni na mistrzostwach świata w półmaratonie?

No mam teoretycznie na nie minimum i nastawialiśmy się na ten start. Jednak do końca nie mogę go potwierdzić, bo w każdej chwili mogę otrzymać informację o powołaniu na przełajowe mistrzostwa świata wojskowych. One są zaledwie tydzień później po Gdyni.