
Taras Telkovsky udowodnił, że granice w bieganiu można przesuwać w najbardziej nieoczywisty sposób. W niedzielę, 12 kwietnia, podczas DOZ Maratonu Łódź 2026 pokonał królewski dystans – maraton w Crocsach, osiągając znakomity czas 2:36:29 (średnie tempo 3:43 min/km). To rezultat, który oznacza nieoficjalny rekord świata oraz rekord Guinnessa w tej nietypowej kategorii.
Dotychczasowy oficjalny rekord należał do Brytyjczyka Tommy’ego Treesa [czytaj tutaj], który w 2025 roku w Londynie uzyskał czas 2:48:48. Telkovsky poprawił go o ponad 12 minut, pokazując, że nawet w obuwiu bez karbonowych technologii można osiągać wynik na bardzo wysokim poziomie.
Taras zdradził nam, że ostatnim razem, gdy probował zgłosić swój maratoński wyczyn w Crocs zgłosić do Księgi, nie złożył wcześniej wstępnego zgłoszenia. ,,Tym razem przed Łodzią już to zrobiłem i wysłałem im moje buty do zatwierdzenia. Teraz chcę, aby organizatorzy wystawili mi potwierdzenie mojego udziału, a ja wyślę zgłoszenie, żeby rekord został oficjalnie uznany.” – taką informację przekazał Telkovsky naszej redakcji.
Co ciekawe, pomysł biegania maratonu w Crocsach nie pojawił się u Telkovsky’ego nagle. Już ponad rok temu zdradził w mediach społecznościowych kulisy swojego nietypowego wyzwania. W jednym z wpisów opisywał rodzinny „challenge”, podczas którego jego żona ukończyła swój pierwszy maraton, a on sam postanowił pobiec cały dystans właśnie w Crocsach.
„Teraz w statystykach są dwie kategorie: ‘w butach’ i ‘w Crocsach’. Tyle że już drugiego dnia chodzę na prostych nogach” – pisał z przymrużeniem oka, dodając, że po 35. kilometrze każdy krok był cierpieniem.
Co ciekawe, nazwisko Tarasa Telkovsky’ego było już wcześniej znane kibicom biegania. W 2022 roku wygrał 30. warszawski Bieg Konstytucji 3 Maja, pokonując 5-kilometrową trasę w czasie 15:29. Teraz ponownie zwrócił na siebie uwagę, tym razem w wyjątkowo nietypowych okolicznościach.
Maraton w Crocsach to nie tylko kwestia komfortu, ale przede wszystkim ogromne wyzwanie dla organizmu. Tego typu obuwie nie zapewnia odpowiedniej stabilizacji ani amortyzacji, co oznacza większe obciążenie mięśni i stawów. Dlatego takie próby traktowane są zazwyczaj jako sportowe eksperymenty, choć w tym przypadku zakończone spektakularnym rezultatem.
Źródło fotografii: profil Taras Telkovsky na Instagramie @telkovsky
Ostatni akapit, świadczy o oderwaniu od przeszłości, czasów przed epoką karbonu i grubych pianek. Kiedyś biegało się w startówkach minimalistycznych, którym bliżej było do kroksów. Bieganie w takich butach nie było eksperymentem sportowym lecz powszechnym zjawiskiem. Dziś miałoby to sensacyjny wydźwięk. „Pobiegł w minimalistycznych startówkach i osiągnął spektakularny rezultat. Odważył się. Bohater.”
Jakiekolwiek buty minimalistyczne z przeszłości nie mogą równać się z klapkami, które trzymają się na elastycznej – przypinanej na pięcie gumie. W artykule nie mówimy o bohaterstwie, a o sportowym eksperymencie. Nie sposób stawiać na jednej szali obuwia startowego minimalistycznego i klapek Crocs – to zupełnie inne obuwie, pierwsze – biegowe, mimo wszystko o przeznaczeniu biegowym. Drugie – ogródkowe.
Uwaga kierowana jest na obuwie, które amortyzuje i stabilizuje. Tymczasem to skrót myślowy. Ciało amortyzuje i stabilizuje podpór. But jedynie wspiera te zjawiska lub nie, jak w przypadku minimali i kroksów. Dlatego właśnie sposób stawiać je na jednej szali.