W drugim tygodniu lutego w Poznaniu odbyła się XII Ogólnopolska Konferencja Biegowa, której hasłem przewodnim było „Resilient marketing na rynku imprez biegowych”. Organizatorzy imprez biegowych mogli w ciągu dwóch dni w auli i salach Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu (UEP) wspólnie zastanowić się, jak ewaluować swoje wydarzenia, by przetrwały zmiany w dynamicznie zmieniającym się świecie. Sprawny organizator musi nadążać za zmianami społecznymi, technologicznymi i gospodarczymi. Podczas paneli dyskusyjnych Konferencji Biegowej 2026 podejmowano ciekawe tematy dotyczące znaczenia sieciowania imprez jako narzędzia budowania lojalności biegaczy, komunikacji z „pokoleniem Z” czy zrównoważonego rozwoju wydarzeń sportowych. W licznym gronie specjalistów, organizatorów, sponsorów, przedstawicieli samorządu, mediów i naukowców była niejedna okazja do wymiany doświadczeń i poruszania istotnych kwestii dotyczących rynku biegowego w Polsce. Poprosiliśmy o swoje spostrzeżenia prezesa Fundacji Białystok Biega – Grzegorza Kuczyńskiego, który był na wszystkich edycjach Konferencji Biegowej w Poznaniu.
Jakub Jelonek: Był pan na wszystkich 12. Konferencjach Biegowych w Poznaniu. Jak na przestrzeni lat się one zmieniały i rozwijały?
Grzegorz Kuczyński – Tak, byłem uczestnikiem każdej edycji, od pierwszej konferencji do tegorocznej. Wszystko zaczęło się od pomysłu profesora Waśkowskiego. Pamiętam tę pierwszą konferencję, która odbywała się w tym samym miejscu – na auli Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. Dużo rozmawialiśmy z profesorem Waśkowskim i po pierwszej konferencji, i po każdej następnej. Abstrahując od samej konferencji, to bardzo cenię sobie to, że profesor jako organizator zawsze słucha nas – uczestników. Później stara się wyciągać wnioski z tych naszych rozmów.

Oczywiście wiem, że nie jest możliwe, abyśmy w każdej kwestii zgadzali się w stu procentach, bo każdy z nas może mieć inne zdanie. Jednak profesor nasłuchuje cały czas, co sądzą o tym wydarzeniu jego uczestnicy, jakie mają opinie na temat konferencji. To jest też bardzo ważne. Widać, że wyciągnięto wnioski z poprzednich lat, konferencja też się zmienia. Zresztą tego samego się uczymy na tej konferencji – że nasze imprezy powinny się zmieniać. Ta konferencja uczy nas, że mamy się zmieniać, cały czas ewoluować. Tak, aby nie szukać rozwiązań po omacku, ale żeby te zmiany były ze sobą spójne.
Ważnym elementem konferencji różne dyskusje, warsztaty. Czy to dobry pomysł?
– Tak, właśnie forma konferencji się zmienia, chociaż to te z nie jest tak, że jest co roku inaczej. Niemniej można powiedzieć, generalizując trochę, że taki format odbywa się w dwuletnich cyklach. Czasem może być też tak, że jakiś rodzaj panelu, dyskusji, wykładu na przykład się nie sprawdził, bo był „wykładowca słaby”, mówiąc z przymrużeniem oka. Tak to widzę, choć to tylko mój wniosek. Z profesorem nie rozmawiałem na ten temat jeszcze, ale za rok to wydarzenie będzie się różniło od poprzednich. Czasem nawet nie chodzi o prowadzącego, tylko formę. W takim przypadku jest to wykreślane z programu i to jest bardzo dobre. Z mojej perspektywy, bardzo się cieszę, że to się zmienia, bo w pierwszych edycjach drugiego dnia zawsze były warsztaty. Byliśmy podzieleni na grupy i pracowaliśmy w nich. Później zauważyliśmy razem z profesorem, bo to często rozmawiamy sobie, że frekwencja na tych warsztatach malała z roku na rok i to przestawało mieć sens.
Innymi słowy, ludzi nie interesowały tego typu warsztaty, bo trochę to jest tak, że duże biegi znają się ze sobą, więc się dobierały wspólnie w tych grupach. Natomiast te mniejsze nie miały takiej możliwości, przez co nie było przepływu wiedzy, z małych imprez do dużych i odwrotnie. Przy tego typu warsztatach możliwości były ograniczone, więc profesor tej formy zaniechał i myślę, że bardzo słusznie. Dużym krokiem w rozwoju samej konferencji była współpraca z Poznańskimi Ośrodkami Sportu i Rekreacji, bo UEK i POSiR robią to razem. Miejsce konferencji również się zmieniło, przenieśliśmy się na Maltę. W tym roku wyjątkowo wróciliśmy na UEK, ale jest to spowodowane obchodami stulecia uniwersytetu, więc jest to specjalna okoliczność. Za to jesteśmy w nowych aulach, oddanych niedawno, w tym roku. Rozmawiając z uczestnikami Konferencji mogłem dopytać o różne kwestie. Ogółem wszyscy mówią, że konferencja była bardzo udana. Podobnie jest z mojej perspektywy. konferencja się zmienia, ewoluuje, na pewno idzie do przodu.

Co się zmieniało przez te lata?
– Nie pamiętam takiej sytuacji, żeby Konferencja, na której jestem co roku, była gorsza od poprzedniej. Tak dzieje się przez cały czas i myślę, że to jest ważne. Natomiast chcę zaznaczyć z pełną świadomością, że to jest jedyna konferencja w Polsce skierowana dla organizatorów. Nie mówimy tutaj o biegaczach. To nie jest konferencja dla biegaczy, bo też były takie lata, zwłaszcza na początku, że jacyś biegacze pojedynczy się trafiali tutaj. Nie, nie jest to nastawione na biegacza, bo my nie rozmawiamy o treningu, nie rozmawiamy o bieganiu jako takim. Rozmawiamy o organizacji imprez sportowych i z mojej perspektywy to jest jedyna taka konferencja warta uwagi. Jeżeli ktoś szuka merytorycznej wiedzy, to tu mamy świetną synergię – z jednej strony świata akademicki, który dzieli się z nami swoją wiedzą, a oni od nas dowiadują się, jaka jest praktyka. Oni mają wiedzę, a my mamy praktykę. Te dwa światy rewelacyjnie się przenikają i łączą w Poznaniu, a później wychodzą z tego dobre rzeczy.
Czy ważne są też rozmowy środowiska organizatorów imprez biegowych w kuluarach?
– Tak, jesteśmy wszyscy w jednym miejscu i to daje szansę na takie rozmowy. Zauważyłem w tym roku, że przerwy między poszczególnymi tematami na konferencji są dłuższe. To zabieg nastawiony właśnie na te rozmowy i tych rozmów jest naprawdę dużo. Uważam, że tegoroczna konferencja jest programowo świetnie ułożona. Sama zawartość programu to jedno, ale ułożenie godzinowe jest bardzo ważne i w tym roku było zdecydowanie lepsze.
Dziękuję za rozmowę!
Zapraszamy również do obejrzenia podcastu z Grzegorzem Kuczyńskim: