Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Grubaśne Nike Zoom Vaporfly to jednak nie żart
Uważni obserwatorzy rynku butów mogli być zaskoczeni butami jakie w marcu Nike zaprezentował w związku z planowanym łamaniem 2 godzin przez trójkę zawodników (o czym już pisaliśmy chociażby tutaj). Buty były tak daleko od tego co nazywamy startówkami dla maratończyka (wyczynowego), że uznaliśmy, że to albo żart albo jakiś chwyt marketingowy mający przyciągnąć uwagę mediów przez kontrowersyjność pomysłu. 



O co chodzi? Chodzi o to, że but mający być topowym modelem, topową startówką mającą pomóc w złamaniu 2 godzin, wygląda jak jakiś niezgrabny kotlet (o ile kotlet może być zgrabny). Model o którym mówimy, to Nike Zoom Vaporfly 4%. Oko nie kłamie. Ten but ma 30 mm wysokości pod piętą i 21 mm pod śródstopiem ! Czyli tyle co typowe i nieco przyciężkie dla 2godzinnego wyczynowca buty treningowe. Typowe maratońskie startówki mają zdecydowanie niższy profil (np 20 mm tył/16 mm przód w modelach z dropem 4mm lub odpowiednio 23/13 w modelach z dropem 10mm - to tylko przykłady). Niejedne buty treningowe mają niższy profil niż to co pokazał Nike.

Projektanci oficjalnie napisali, że przez lata hołdowali zasadzie "less i more" czyli tłumacząc: mniej buta to więcej korzyści. Teraz stwierdzili, że chcąc osiągnąć 2 godziny muszą zmienić podejście do "more is more" - czyli więcej buta więcej korzyści.

Jak na "startówki" buta jest więcej. Przede wszystkim jest to podeszwa środkowa Nike ZoomX, czyli lekka i responsywna pianka mająca być odpowiedzią na adidas Boost (oczywiście Nike tego tak nie przedstawia). Drugi ważny element buta to węglowa twarda i elastyczna płytka skonstruowana tak, aby dawać możliwie maksymalny zwrot energii. Ta płytka prawdopodobnie mocno usztywnia but.


Jakieś rysunki-przymiarki do Vaporfly

Projektanci twierdzą jednak, że: "Wiemy, że sztywniejsze buty mają korzystny wpływ na ekonomikę buegu - mówi Bret Schoolmeester, szef zespołu szybkobieżnych butów. “Ale zbyt duża sztywność, przenosi zmęczenie ze stopy na mięsień łydki co wywołuje zmęczenia na długim dystansie. W przypadku Nike Zoom Vaporfly, zaprojektowaliśmy bardzo szczególną geometrię, żeby zminimalizować ten problem”. Chodzi nie tylko o płytkę ale także a może przede wszystkim o geometrię całej podeszwy. Nike twierdzi, że ten but sprawia, że biegacze stają się 4% bardziej efektywni niż w poprzednich startówkach Nike.

Przyznajcie, że brzmi to jak primaaprilisowy żart.

A jednak. W trakcie ostatniego Maratonu w Bostonie dwójka zwycięzców, czyli Goeffrey Kirui i Ednah Kiplagat biegli WŁAŚNIE w tych butach!



Nie tylko oni. Także spora grupka zawodników Nike. Nie chodzi nawet o to, czy one im pomogły czy nie, ale o to, że te buty rzeczywiście mają być przeznaczone dla topowych zawodników do najszybszych wyścigów. Nike wprowadza jednocześnie dwa inne modele tym razem już treningowe. Ale może Vaporfly powinien być butem treningowym? Dla ludu będą dostępne od czerwca, niewiele więcej można powiedzieć póki ich nie dotkniemy, nie obwąchamy i nie obiegamy.



Ciekawe przy okazji jak wyglądał rozkład butów w jakich przybiegli na metę zwycięzcy. Co ciekawe Galen Rupp biegł w innym modelu niż Kirui. Może dlatego przegrał? :)