Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Pamiętacie Bartosza Feifera? To autor książki „Zwycięstwo to sposób myślenia” i przede wszystkim biegacz, który pokonał słabości i wrócił do biegania po ciężkim wypadku. Jego historia jest bardzo motywująca, z pewnością warto ją poznać by samemu móc się podnieść w chwilach kryzysu.

O Bartku pisaliśmy już dwukrotnie. Raz z punktu widzenia genezy powstawania jego książki (Historia pewnego zbioru), drugi raz z okazji udanego startu w maratonie (Nie taki diabeł straszny jak go malują, czyli maraton po weselu). Teraz czas na pełną historię Bartka. Oddajmy mu głos.

Taka_r____nica..jpg

„Wszyscy mamy dwa życia. To drugie zaczyna się w chwili, gdy zdamy sobie sprawę, że mamy tylko jedno.”  Konfucjusz

Mija 5 lat od kiedy dokonałem odkrycia powyższego cytatu. Odkrycie bardzo niespodziewane i nagłe. Nie planowałem tego, nie szukałem. Wtedy mówiłem: „dostałem drugą szansę od życia”. Dziś też tak uważam. Wspominając tamten dzień i przebieg zdarzeń, nie mam złudzeń. Czuję się odpowiedzialny, aby tego nie spieprzyć, aby swoją szansę wykorzystać jak najlepiej. Często w swoich wypowiedziach na temat wypadku odnosiłem się do kilku aforyzmów.

  • „Kiedy Bóg chce ci zrobić podarunek, zwykle opakowuje go w kłopot. Im większy podarunek otrzymujesz, tym większym kłopotem Bóg go maskuje.”
  • „Czasami boże błogosławieństwa wkraczają w życie, wybijając wszystkie okna.”
  • „Bóg, zamykając przed nami drzwi, pozostawia otwarte okno.”
  • Trudno mi było na początku uwierzyć w ten „większy podarunek”, ale z czasem uwierzyłem w niego. Tak jak w „błogosławieństwa” i w „otwarte okno.”

W coś wierzyć trzeba. To, że powyższe cytaty dotyczą Boga, to akurat zbieg okoliczności.

To się wydarzyło naprawdę. Rozpatrywanie, czy to był wypadek losowy, czy może tak miało się wydarzyć, bo „nic na świecie nie dzieje się przez przypadek”, nie ma większego sensu. Wydarzyło się i już. Nie wiem, ile miałem wpływu na to, że tak się stało, ale wiem ile miałem wpływu na to, co działo się później. Moja interpretacja wydarzeń, to jaki nadałem sens temu wszystkiemu, sprawiła, że znalazłem inną drogę, że potrafiłem znaleźć pozytywy, dostrzec szansę, zawalczyć o marzenia i żyć dalej. Zmieniłem się. Ta sytuacja pokazała mi, na ile mnie stać i ile jestem w stanie znieść. Dlatego uważam, że takie momenty są potrzebne.

Spełniam swoje marzenia. W 2013 roku brałem udział w pierwszym obozie wysokogórskim w Kenii. Prowadzę zajęcia dla biegaczy w swoim lokalnym środowisku. Trenuje innych z pierwszymi sukcesami. Nadal jestem biegaczem amatorem i legitymuje się następującymi rekordami życiowymi (wszystkie ustanowione po wypadku): 5 km – 16:12 (2016), 10 km: 33:39 (2016), półmaraton:01:14:57 (2016), maraton: 02:45:57 (2015).

Rok temu chciałem się podzielić swoją historią z większą liczbą osób. Po tym jak wydałem książkę „Zwycięstwo to sposób myślenia”, wiele osób miało niedosyt i liczyło na więcej szczegółów opisujących moją historię. Sugerowano mi wydanie kolejnej książki, gdzie miałem opowiedzieć wszystko. Nie posiadając wystarczających funduszy na wydanie książki postanowiłem założyć blog i tam wszystko opisać. I faktycznie, książka niedosyt mogła pozostawiać, ale jej przeznaczenie było inne. To miał być zbiór aforyzmów, sentencji, motywujących i inspirujących cytatów z małą wzmianką o autorze i jego historii.

Cieszę się, że od chwili, kiedy upubliczniłem swoją historię, mogłem pomóc wielu osobom, które borykają się z różnymi problemami. Począwszy od zwykłego braku motywacji i chęci do działania, na poważnych chorobach kończąc. Każdego miesiąca otrzymuję wiadomości, e-maile z podziękowaniami, że moja historia dała komuś nadzieję, pokazała jak radzić sobie z trudnościami, dała kopa do działania i do życia na 100%.

Historia nadal trwa i można ją śledzić na bieżąco (blog http://mentalrunner.pl/), ale najważniejsze rozdziały zostały zamknięte w 24 częściach. Czytelnicy uważają, że tekst czyta się jednym tchem, któremu towarzyszy dreszczyk emocji, ciekawości po każdym kończącym się rozdziale.

„Bieg życia. Moja Historia.”