15 grudnia 2007 Redakcja Bieganie.pl Zdrowie

Glukozamina – cudowny lek czy wielkie oszustwo?


Wśród preparatów
lekopodobnych, które cieszą się ogromnym zainteresowaniem ze
strony biegaczy, są związki oparte na glukozaminie, takie jak np.
arthryl, arthron, arthrostop, artresan, stavomax czy produkty z
glukozaminą w nazwie. Nic w tym dziwnego, urazy kolan, na które
ma między innymi pomagać,
znajdują się wysoko na liście najczęstszych biegowych kontuzji.
Rywalizować mogą z nimi chyba
tylko urazy ścięgna achillesa i rwa kulszowa. Czy jednak
glukozamina rzeczywiście leczy?

glukozamina.png
glukozamina – budowa chemiczna

Z
pewnością jest substancją bardzo kontrowersyjną. Część lekarzy
i pacjentów uważa, że glukozamina ma zerową skuteczność i
tylko świetny marketing sprawia, że sprzedaje się w ogromnych
ilościach. Inni dadzą się pokroić za to, że to fenomenalny lek i
nikt nie przekona ich, że wyzdrowieli dzięki efektowi placebo, o
którym mówią przeciwnicy glukozaminy. Jak jest
naprawdę?


Teoretyczne
działanie leku jest następujące: glukozamina to substancja biorąca
udział w odbudowie chrząstki, razem z drugą substancją:
chondroityną. Ponieważ jest jej mało w pożywieniu, trzeba
dostarczyć ją sztucznie. Jej
obecność ma stymulować regenerację chrząstki (nie tylko w
kolanie!), zapobiegać jej dalszym uszkodzeniom oraz pobudzać
wydzielanie płynu stawowego. W pewnym stopniu ma działać również
przeciwzapalnie.

Sceptyczni
czytelnicy zapytają zaraz: jak to? Przecież jeszcze do niedawna
powszechnie uważano, że zniszczona chrząstka nie ma szans na
regenerację. Do niedawna uczono tego w szkole przy okazji lekcji na
temat tkanki kostnej. Czy jakieś badania potwierdziły więc
skuteczność glukozaminy?

kolano.jpg
budowa kolana – widok z przodu


Pierwszą
ważną dla pacjenta informacją jest nieszkodliwość
glukozaminy. Oznacza to, że nawet jeśli nam nie pomoże, to
przynajmniej nie zaszkodzi. Przeprowadzano badania, w których
podawano pacjentom „końską” dawkę leku i nie notowano efektów
ubocznych. To z pewnością przyczynia sie do popularności
glukozaminy – nikt nie ma interesu w tym, aby eliminować ją z
rynku. Bo skoro niektórym pomaga, a nikomu nie szkodzi…
Druga ważna informacja to jej wysoka przyswajalność. Organizm
wchłania glukozaminę niemal w stu procentach. Na ten temat opinie są
jednak różne. Niektórzy naukowcy dowodzą, że mimo
wysokiej przyswajalności, glukozamina jest po prostu trawiona i tylko
w małej ilości przedostaje się do krwi. I kolejna ważna sprawa:
udowodniono, że wszystkie związki glukozaminy poza siarczanem nie
działają. Jeśli coś ma działać, to tylko siarczan glukozaminy,
podawany w dawce 1500mg dziennie.

Badania
naukowe na temat glukozaminy są sprzeczne. Co prawda już w latach
osiemdziesiątych pojawiły się wyniki mówiące o jej
skuteczności, ale zarzucano im brak obiektywizmu – były bowiem
sponsorowane przez producenta leku. Zarzuty wysuwano również
pod adresem badań udowadniających brak skuteczności związku. W
ostatnich kilku latach przeprowadzono więc szeroko zakrojone
badania, ale również one nie przyniosły jednoznacznych
wyników. Rezultaty działania glukozaminy mogą się bowiem
różnić w zależności od zmian, jakie zaszły w tkankach
osoby dotkniętej chorobą zwyrodnieniową stawów. Środowisko
medyczne jest obecnie dalekie od jednoznacznych sądów, typu
pomaga/nie pomaga.


Oznacza
to, że decyzja o użyciu związków opartych na glukozaminie
należy do nas samych i naszych portfeli. Dla tych, którzy nie
mają żadnej nadziei na wyjście z choroby, glukozamina może być
ostatnią deską ratunku. Ponieważ nie ma szkodliwego działania –
w najgorszym razie zostanie przez organizm zużyta jako substancja
energetyczna.

pastylka.jpg


Link
do artykułu o glukozaminie w Wikipedii (po angielsku), wraz z
obszerną bibliografią: tutaj.