New Balance 1080v12
 
4 grudnia 2019 Redakcja Bieganie.pl Zdrowie

„Dzięki bieganiu staliśmy się ludźmi” – rozmowa z dr. n. med. Andrzejem Mioduszewskim


W związku z konferencją „Sportowiec Amator", która odbędzie się 10-11 stycznia w Warszawie, rozmawiamy z jednym z jej organizatorów i zarazem ekspertów. Dr n. med. Andrzej Mioduszewski – specjalista ortopedii i traumatologii narządu ruchu, do tego pasjonat sportu, przedstawia nam w skrócie program konferencji, porusza tematy regeneracji, leczenia kontuzji, a także z przerażeniem stwierdza fakt, że dzieci ruszają się dziś jak starcy, a profesjonalni sportowcy są często leczeni gorzej niż amatorzy…


Konferencja Sportowiec Amator – pełna tematów o kontuzjach, profilaktyce – ma nas sportowców amatorów ostrzec, przestraszyć, czy do czegoś zdopingować?

Poinformować. Bo ostrzec i przestraszyć to takie podstawowe założenie wykorzystywane w polityce i marketingu, gdzie chodzi o to, żeby tej „ofierze" coś sprzedać  (śmiech). Organizujemy konferencję dlatego, że przede wszystkim nas to interesuje, właściwie tym żyjemy, sami też uprawiamy sport. Kluczem wyboru prelegentów do konferencji było właśnie to, żeby wszystkie poruszone tematy były po prostu ciekawe. Ja też chcę ograniczyć swoje wystąpienia, po to, by zaprosić ciekawych ludzi i samemu się czegoś dowiedzieć.

Pan, dowiedzieć?

W dzisiejszym medialnym, internetowym szumie, jest mnóstwo informacji, które często są zupełnie bezużyteczne, a służą właśnie temu, by nas przestraszyć albo skłonić do jakiegoś zachowania… albo żebyśmy coś kupili. Dlatego pierwszy dzień konferencji będzie bardziej medyczny, będziemy mówili o silniku naszego ciała, czyli o mięśniach – budowie, uszkodzeniach, sposobie diagnostyki i leczenia. Ale nie będzie tylko o medycynie, bo inny panel będzie dotyczył przykładowo sportu po zakończeniu zawodowej kariery sportowej.

Rzeczywiście, temu poświęcona jest spora część konferencji…

Sportowiec zawodowy prędzej czy później kończy swoją karierę i nie może tak po prostu przestać się ruszać. To jest trochę taka sytuacja, jakbyśmy w reaktorze atomowym wyciągnęli wtyczkę z kontaktu – na pewno coś złego się stanie. Jest potrzebna procedura schłodzenia organizmu, czy przekierowania go na inne tory. Mnóstwo sportowców, którzy nagle przestaliby uprawiać sport, zachorowałoby – fizycznie i mentalnie albo zamieniło się w otyłe monstra. Będziemy również rozmawiać o chorobie nowotworowej w kontekście sportu – bo są dane, które udowadniają, że sport korzystnie wpływa nie tylko na zdrowie, ale też na przebieg niektórych nowotworów. O otyłości – bo to nie jest taki trywialny problem, że my za dużo jemy i za mało się ruszamy, ale ma naturę behawioralno–psychologiczną. Mamy też temat: Marihuana i sport – niby z pogranicza, ale marihuana została u nas ostatnio zalegalizowana do celów leczniczych, co zwykle wzbudza pewne uśmieszki, kontrowersje wynikające z ignorancji. Mamy panel: Dzieci i sport…

Medycyna zajmuje się na poważnie trenującymi dziećmi?

Ludzie, dzieci szczególnie zatracają naturalną rzecz, a mianowicie spontaniczną aktywność ruchową. Po pierwsze nie musimy się ruszać, po drugie mamy do wyboru zapadnięcie w świat wirtualny, co powoduje, że rezygnujemy ze świata realnego. Człowiek powinien wykonywać dziennie kilka tysięcy kroków, a przykładowo warszawskie dziecko, nastolatek, może przeżyć zimę nie mając butów zimowych czy rękawic i szalika! Zjeżdża windą na parking, dowożony jest pod bramę szkoły i do przejścia ma 50 metrów, po czym w szkole za dużo się nie porusza. Gdyby zmierzyć jego aktywność, to jest to aktywność człowieka, który jest w podeszłym wieku. Można się z tego śmiać, ale to jest tragedia, ponieważ to z pewnością odbije się na stanie zdrowia populacji za jakiś czas. Teraz już się z tym spotykamy. Gdy zaczynałem swoją drogę zawodową przeszło 30 lat temu, to pewnych chorób zwyczajnie nie było. Dlaczego? Dlatego, że my byliśmy cieleśnie mocniejsi, mieliśmy lepiej utkany kolagen. Kiedyś złamanie kości udowej możliwe było raczej w wypadku, a ostatnio słyszałem o złamaniu kości udowej u młodego, zdrowego człowieka, który wykonywał piruet w tańcu. Wiadomo, to jak jesteśmy odporni, to kwestia wielu rzeczy – diety, genów, poziomu aktywności fizycznej, zanieczyszczenia środowiska, to wszystko jest w koniunkcji. Ja uważam zresztą, że medycyna jest koniunktywna, wiele rzeczy łączy ze sobą. I tutaj aktywność fizyczna odgrywa bardzo ważną rolę.

Wszechobecna technologia na każdym kroku ułatwia nam życie i trochę tego życia też zabiera, ale czy jest tak, że wyłącznie szkodzi?

Niekoniecznie. Przykładowo – mamy teraz smartfony, zegarki, które mierzą nam liczbę kroków, aktywność fizyczną. A jako, że ja sam uprawiam wiele sportów, to tę technologię wykorzystuję nie tylko w treningu, ale też w zawodzie. Jeżeli ktoś mi mówi, że biega, to proszę go często o pokazanie tej swojej aplikacji. I ja wtedy wiem, jakie on ma parametry np. VO2max, jaki rodzaj treningu wykonuje, jak długo śpi.

Takie informacje są znaczące dla diagnozy?

Oczywiście! Dajmy za przykład mężczyznę, w średnim wieku, uprawiającego sport wytrzymałościowy, który chce być jednocześnie dobrym szefem, pracownikiem, kochającym mężem i ojcem, ale też chce uprawiać sport i pojawiają się u niego kontuzje przeciążeniowe. To jeśli ja dzięki jego zegarkowi wiem, ile on śpi, to być może mamy już postawioną część diagnozy. W pewnym wieku wynik robi się nie treningiem, a regeneracją. Jeśli ktoś za mało śpi, to niech się potem nie dziwi, że ma kontuzje przeciążeniowe, że bolą go mięśnie, że słabo się regeneruje. Żadne magiczne sposoby nie zastąpią snu. No właśnie, na konferencji będzie też panel o właściwym śnie – bo my bardzo niehigienicznie śpimy. Do łóżka chodzimy z telefonem, a światło ledowe działające na nas bezpośrednio przed zaśnięcięm opóźnia moment sekrecji, czyli wydzielania melatoniny, przez co dłużej i słabiej zasypiamy. I to też jest o sporcie amatorskim, mimo, że wydawałoby się gdzieś z boku… Trenowanie człowieka amatorsko uprawiającego sport tak, że trzeba mu zalecić liczbę kilometrów czy sprzęt, to spłycenie tematów do czubka góry lodowej.

No tak, z pewnością jest wiele tematów godnych uwagi… Ale czy myśli doktor, że wiąże się to właśnie z niską świadomością kwestii zdrowotnych wśród sportowców amatorów?

To co pani wie na przykład o śnie?

Hmm… Należałoby dobierać odpowiednią liczbę godzin snu do swojego trybu życia, spać w dobrze wywietrzonym pomieszczeniu, pamiętać o zasłoniętych zasłonach, by nie docierało żadne światło, mieć dobrze dobrany materac.

No, pani jest osobą zgłębiającą te tematy i w związku z tym blisko źródła informacji. Ale mimo, że ta wiedza jest powszechna  – to jest z nią tak jak z paleniem papierosów. Wszyscy wiedzą, że palenie jest złe, a mimo wszystko spora część populacji pali. Od wiedzy do zastosowania jej w praktyce to jest kawałek, bo nie da się automatycznie wdrożyć wiedzy w życie. Między innymi zamierzamy poruszyć  ważny temat – o zanieczyszczeniu powietrza. Widzimy często ludzi robiących trening biegowy w centrum miasta w godzinach wieczornych, wtedy kiedy są największe korki, a w związku z tym jest więcej spalin. Pytanie: Czy taki trening ma sens? Z jednej strony tak, a z drugiej – czy ci ludzie nie ryzykują za bardzo? Ja tego nie wiem, dlatego właśnie zaprosiłem od tego tematu człowieka, który mam nadzieję, że zaspokoi moją ciekawość…sportowiec_amator_slider_bez_www.png

A czy poza dostarczeniem informacji, widzi doktor szanse na popularyzację na przykład biegania w perspektywie faktycznej poprawy zdrowia ogólnego?

My jako społeczeństwo jesteśmy skazani na sport. A bieganie jest jedną z najbardziej naturalnych aktywności. Dzięki bieganiu staliśmy się ludźmi. Mówi o tym jedna z koncepcji o długotrwałym biegu. Podobno mózg człowieka jest najbardziej przystosowany wśród zwierząt obecnie żyjących do długiego wysiłku, a jego rozmiary powodują, że ma większą pojemność termiczną, by trudniej było go przegrzać. Dopiero po nacisku ewolucyjnym, który szedł w stronę zdolności do wysiłku fizycznego, ze względu na uporczywe polowania czy ucieczki przed zagrożeniem, zaczęliśmy mózgu używać do myślenia abstrakcyjnego, tworzenia kultury, wykształcania ogólnej świadomości, wiedzy o świecie.

To skoro już zahaczyliśmy o temat tej wiedzy, kim dla Pana jest świadomy amator sportowiec? Co musi wiedzieć, na co musi zwracać uwagę?

Generalnie, jeśli chodzi o ludzi amatorsko uprawiających sport, to dzielą się oni na cztery grupy. Jedna, to ludzie, którzy uprawiają sport tylko dla przyjemności. Druga, to grupa ludzi, którzy chcą być „fit", chcą być ładni, dobrze wyglądać. Trzecia grupa to „kumple z boiska", grający zespołowo. A czwarta, to pro-amatorzy, to ludzie, którzy nie szczędzą środków na sprzęt treningowy, ani nie oszczędzają swojego zdrowia. Jest to też grupa, która jest najbardziej narażona na kontuzje przeciążeniowe. Ci ludzie często muszą mieć życie wręcz profesjonalisty – życie rodzinne, życie społeczne i sport, a coś jest zawsze kosztem czegoś.
Chciałbym, byśmy się nad tym wszyscy zastanowili. Pomyśleli, czy nie warto sprawdzić dziś pogody i może zdecydowali się na sesję na basenie, zamiast na dworze wdychając tam całą tablicę Mendelejewa. Może lepiej się wyspali, zamiast do późnych godzin nocnych robili coś mało ważnego na komputerze. Ale też chciałbym, by ludzie bardziej profesjonalnie uprawiający sport mieli refleksję, że sport nie jest wieczny. By planowali swoją karierę sportową na później.

Mimo wszystko kreuje się wyraźny podział na profesjonalistów i amatorów. Czy ze względu na to, że ich trening się różni, to leczenie również powinno się różnić?

Generalnie, ludzie, którzy traktują sport tak „by the way”, powinni być leczeni inaczej, co nie znaczy gorzej, niż profesjonaliści. Amatorzy i profesjonaliści mają inne cele, inne wymagania, tendencje biologiczne organizmu. To, że dany zawodowiec wrócił po trzech miesiącach leczenia ciężkiej kontuzji do treningu, nie powinno oznaczać, że amator, po tej samej kontuzji, tym samym czasie, też powinien wrócić do sportu. Nie ma w tym przypadku znaku równości. I to nie jest kwestia medycyny – to kwestia biologii. To też jest takie przesłanie – inaczej, nie znaczy gorzej. Mało tego, często z punktu widzenia zdrowego rozsądku i biologii, profesjonaliści są leczeni gorzej niż amatorzy.

A to ciekawe! Przecież zawodowcom zależy na tym, by ich kontuzje leczono lepiej, by już nigdy nie dawały o sobie znać…

Cóż, bardzo często wokół zawodowców są pieniądze, władza i splendor, a do tego myśli o nadchodzących wydarzeniach, o kolejnych mistrzostwach świata, olimpiadach. Oczekiwania kibiców, trenerów, sponsorów… Jest presja jak najszybszego powrotu do aktywności. Te rzeczy często zacierają obraz tego, jak taki człowiek powinien być leczony. Mnóstwo jest historii sportowców zawodowych, którzy przedwcześnie skończyli swoje kariery, właśnie ze względu na kontuzje. W tle tych historii często pojawia się po prostu nierozsądne leczenie.

Ale to się bierze z niewiedzy?

Z chciwości. Po prostu. To działa na zasadzie takiej, że jeśli jeden lekarz mówi, że leczenie zajmie dziewięć miesięcy, ale znajdzie się taki, który mówi, że on to zrobi w trzy miesiące, no to kogo zawodnik wybierze? Dlaczego? Bo są kontrakty, bo chce być w lepszym klubie, bo chce zarobić więcej pieniędzy. Ja czasami z przerażeniem patrzę na to, co się dzieje ze zdrowiem zawodników najwyżej rangi. Ale pal licho – oni mają sztaby i że tak powiem: ponoszą za to odpowiedzialność. Najgorsze jest to, że się to transmituje na zwykłych ludzi, którzy chcą być tak samo leczeni. A oni nie zdają sobie sprawy, że właściwie to jest droga donikąd. Tego właśnie powinniśmy unikać.

To chciałabym zapytać o jeszcze jedno. Jest jakaś najpopularniejsza kontuzja, z którą przychodzą do Pana zawodowi lub amatorscy biegacze?

Taką kontuzją, która jest dość frustrująca, jest przeciążenie albo naderwanie ścięgna podeszwowego lub tak zwana ostroga piętowa.

Jak taki uraz się leczy?

Wytłumaczę to na przykładzie kontuzji mięśnia dwugłowego. Czyli, powiedzmy przeciążenia jednostek mięśniowo–ścięgnistych. Otóż podstawowym białkiem budulcowym dla naszego ciała, jak bawełna dla koszuli, jest kolagen. Zależy on od naszej aktywności, zdrowia. Ale, żeby cokolwiek wyleczyć, jakiekolwiek uszkodzenie, organizm musi wybudować nowy kolagen. I ten nowy kolagen, kolagen typu drugiego, dojrzewa około 110-120 dni. I choćby nie wiem co, nie można tego przyspieszyć. Czy rolowaniem, czy igłowaniem, czy zabiegami prądowymi… Jeżeli u zawodnika występuje przewlekła kontuzja, taka kumulacja obciążeń, wynikająca z nadmiernego treningu, braku snu, słabej regeneracji, czy ortoreksji, to jeśli ta struktura kolagenowa się spruje, w dowolnym miejscu – czy to będzie ścięgno Achillesa, czy mięsień dwugłowy, musi minąć czas, żeby to się wygoiło.
Co ciekawe, jeżeli osoba jest „w gazie" i się ją odetnie od wysiłku, to bardzo często leczenie jej wygląda podobnie, jak leczenie uzależnienia – tak samo reaguje. „Ja przecież to kontroluję”, „Ja przecież tak dużo nie biegam, tamten to dużo biega”. Często trzeba przypomnieć kontuzjowanemu: „Proszę Pana, ale to Pan do mnie przyszedł”.

Za to chyba nie lubi się lekarzy sportowych najbardziej…

Część pacjentów to przyjmuje. A część się frustruje i buntuje. Krążą między lekarzami, aż minie tak naprawdę czas potrzebny do regeneracji i poczują się lepiej. Chyba, że za wcześnie wrócą do treningu no i nie dadzą szansy organizmowi na samowyleczenie… Bo wie pani, to człowiek sam siebie leczy. My lekarze, my fizjoterapeuci, my trenerzy, mamy tylko wskazywać ludziom najlepsze sposoby prowadzenia własnego organizmu. Najważniejsze jest to, żebyśmy nie zatracili się w takiej chęci pomocy i nie pozwalali na pewne rzeczy za wcześnie – albo nie zalecali po prostu rzeczy głupich.

___________________________________

Konferencja „Sportowiec Amator” to jedyne takie wydarzenie w Polsce, gdzie w sposób niezwykle rzetelny, a także niezwykle zwięzły i przystępny, poruszane są najróżniejsze zagadnienia związane ze zdrowiem sportowca amatora. Wydarzenie dedykowane jest wszystkim osobom aktywnym oraz tym, którzy ze sportowcami pracują zawodowo. Konferencja skupia największe autorytety medyczne w Polsce. Będzie mowa o treningu, diecie, profilaktyce kontuzji, leczeniu i rehabilitacji. Wśród tematów m.in.: jak poprawić wyniki po 40. roku życia, jak dieta wegetariańska wpływa na wyniki, trening wysokościowy, złamania zmęczeniowe i wiele innych.
Konferencja odbędzie się w dniach 10-11 stycznia 2020 r. w Centrum Olimpijskim PKOL w Warszawie.
Portal Bieganie.pl jest patronem tego wydarzenia.

Więcej informacji i zapisy na: www.sportowiecamator.pl