4 listopada 2014 Redakcja Bieganie.pl Zdrowie

Bieganie a nagła śmierć – omiń kłopoty szerokim łukiem


Bieganie jest jedną z najlepszych rzeczy, jakie możemy zrobić dla swojego zdrowia. Ale pod pewnymi warunkami i nie w każdym przypadku. Jak odczytywać sygnały, które daje nam organizm? Jak postępować, gdy w naszym otoczeniu, na przykład podczas maratonu, zobaczymy osobę, która przeżywa wyraźny kryzys? Jak odróżnić chwilową niemoc od prawdziwego problemu zdrowotnego? 

PONIŻSZY TEKST pochodzi z książki "Biegaj zdrowo", wyd. Inne Spacery 2013
Pięć kroków zapobiegawczych

okladka_biegaj_zdrowo.jpgMiędzynarodowe Stowarzyszenie Dyrektorów Medycznych Maratonów (IMMDA – International Marathon Medical Directors Association) zostało założone w 1982 roku przez dyrektorów medycznych maratonów w Londynie, Madrycie i Nowym Jorku po to, by szerzyć wiedzę na temat problemów zdrowotnych występujących u zawodników. Od tamtej pory dołączyli do niego dyrektorzy medyczni ze wszystkich pięciu kontynentów. Celem organizacji jest prowadzenie badań na biegaczach długodystansowych, promocja najlepszych metod zapobiegania kontuzjom i ich leczenia, a także unormowanie zasad pomocy medycznej podczas maratonów na całym świecie. IMMDA jest zrzeszone ze Stowarzyszeniem Międzynarodowych Maratonów i Biegów Długodystansowych (Association of International Marathons and Distance Races – AIMS), z którym wspólnie sporządza dokumenty na temat postępowania w przypadkach przegrzania organizmu czy problemów kardiologicznych, przeciwdziałania urazom i wielu innych ważnych zagadnień.
Do kluczowych tematów, które obecnie omawia się i analizuje, należy kwestia nagłego zatrzymania krążenia (zatrzymanie akcji serca) podczas maratonów. Chcemy przede wszystkim wyjaśnić, dlaczego takie przypadki mają miejsce na prawie milę (1,6 kilometra) przed metą. Dyrektorzy medyczni, w tym ja, zawsze ustawiają punkty pomocy medycznej na końcowym odcinku trasy i wciąż zaskakuje laików to, że potrafimy tak dokładnie przewidzieć miejsce, w którym organizm biegacza odmówi posłuszeństwa.
Istnieją dwie główne teorie na temat nagłej śmierci u zdrowego uczestnika zawodów w sportach wytrzymałościowych. Według pierwszej dawka kofeiny przekraczająca 200 miligramów (zawartość dwóch zwykłych filiżanek kawy) zmniejsza przepływ krwi w stopniu zaburzającym rytm serca (śmiertelna arytmia). Druga głosi, że produkty uboczne pracy mięśni prowadzą do powstania niewielkiej zmiany patologicznej w tętnicy i aktywują płytki krwi, które z kolei tworzą mały zakrzep w tętnicy wieńcowej. Człowiek ma dwie tętnice wieńcowe, a ich funkcja polega na dostarczaniu krwi do samego serca. Zakrzep w jednej z nich często skutkuje śmiertelną arytmią. Ryzyko wystąpienia obu typów arytmii można zmniejszyć, ograniczając spożycie kofeiny oraz zażywając codziennie małe dawki aspiryny.
Granica jednej mili (1,6 kilometra) stanowi ciekawy element zespołu nagłej śmierci u maratończyków. Jest to miejsce, w którym zawodnicy wiedzą już, że ukończą bieg, a nawet widzą linię mety, więc zmuszają się do finiszu sprintem. Ten przypływ adrenaliny może zaburzyć pracę układu bodźcowo-przewodzącego serca i wywołać arytmię, jeśli serce jest niedokrwione wskutek jednego z dwóch mechanizmów wymienionych powyżej lub jeśli sportowiec cierpi na utajoną chorobę. Bezpieczniej zatem pokonać ostatni kilometr w zwykłym tempie całego odcinka końcowego. A organizatorzy zawodów powinni zrezygnować z nawoływań w rodzaju: „Jeśli mnie teraz słyszycie, to wiedzcie, że możecie złamać barierę czterech godzin!”.
Z niecierpliwością czekam na plan światowych badań IMMDA na temat nagłej śmierci u biegaczy. Obecnie mamy zaledwie skąpe dowody, zebrane przez różnych specjalistów, oraz wiele dowodów anegdotycznych i teorii. Nasze badanie pozwoli znaleźć naukowe uzasadnienie dla praktycznych zaleceń.
Tymczasem wciąż radzimy biegaczom, co następuje:

  1. Pamiętaj o corocznych badaniach i o powiadomieniu lekarza, co i jak trenujesz. Uwzględnij tempo biegania oraz czas, do jakiego będziesz dążyć na zawodach. Te informacje mogą wpłynąć na dobór badań i podejście lekarza.
  2. Jeśli w trakcie treningu albo biegu odczujesz nieznany ból w klatce piersiowej lub złapiesz większą niż zwykle zadyszkę, ZATRZYMAJ SIĘ i bezzwłocznie poszukaj pomocy medycznej.
  3. Spytaj lekarza o przyjmowanie aspiryny (81 miligramów) – codziennie lub przynajmniej przed długim treningiem czy zawodami. Jeśli nie ma przeciwwskazań, rób to. Tabletkę należy zażywać w dowolnej chwili rano przed bieganiem.
  4. Ogranicz spożycie kofeiny w dniu długiego treningu albo zawodów (więcej informacji na jej temat znajdziesz w następnym podrozdziale). Nie należy przekraczać dawki 200 miligramów (duża kawa z sieciowej kawiarni, na przykład Starbucksa, zawiera około 330 miligramów!).
  5. Zrezygnuj ze sprintu na koniec biegu. Pokonaj ostatni kilometr w tym samym tempie, co poprzednie.
Te zalecenia wydają się sensowne zarówno mnie, jak i moim kolegom po fachu. Kiedy pacjenci pytają: „Co zrobić, żeby nie stać się częścią przykrych statystyk?”, radzimy podjąć powyższe kroki (w pierwszej kolejności gruntownie się przebadać). Mam nadzieję, że zastosujecie się do nich i wy, drodzy czytelnicy, we współpracy z waszymi lekarzami.
Argumenty przeciwko kofeinie
W ostatnim czasie między członkami IMMDA rozgorzała dyskusja, w trakcie której przytoczono kilka niedawnych przypadków reanimacji, jakie miały miejsce podczas różnych biegów na całym świecie:

  • 33-letni uczestnik półmaratonu upadł na 20. kilometrze trasy, po 3 godzinach i 10 minutach biegu. Rano przed zawodami wypił dwa napoje energetyczne i dużą kawę ze Starbucksa, a także zjadł dwa żele z kofeiną. Badanie wykazało niewielką zmianę patologiczną (mniejszą niż 20 procent) w ogólnie czystych tętnicach wieńcowych.
  • 42-letnia uczestniczka maratonu upadła na 40. kilometrze trasy, po 4 godzinach i 10 minutach biegu. Wcześniej wypiła dwie duże kawy i zjadła trzy żele z kofeiną. Badanie również wykazało czyste tętnice.
  • 26-letni uczestnik maratonu upadł na 42. kilometrze trasy, po 3 godzinach i 25 minutach biegu. Wcześniej zażył dwie tabletki z kofeiną i wypił kawę. Także miał czyste tętnice.
Jest więcej tego typu przykładów. Zauważyliśmy ponadto, że prasa zawsze rozpisuje się na temat przypadków śmiertelnych, ale pomija dużo liczniejsze udane reanimacje. Tym samym gubi istotę rzeczy: to dzięki pomyślnie zakończonym interwencjom lekarzy i wywiadom z pacjentami możemy odkryć, co przyczyniło się do problemów zdrowotnych zawodników.
Czy wolno nam zdecydowanie winić kofeinę? Jak powiedziałem, tego po prostu nie wiemy. Oto wstępne koncepcje:

  • W ciągu ostatnich kilku lat spożycie kofeiny znacząco wzrosło, szczególnie wśród ludzi młodych. Kiedyś przyjmowano dzienną dawkę z poranną kawą. Dziś w sprzedaży mamy kawę na podwójnym espresso, napoje pełne kofeiny w rodzaju Red Bulla czy Tigera, a nawet żele energetyczne z kofeiną. Co najmniej jedno badanie dowiodło przy tym, że 200 miligramów kofeiny zmniejsza przepływ krwi w naczyniach wieńcowych w trakcie maratonu. Czy wysokie dawki mogą więc doprowadzić do śmiertelnej arytmii?
  • Ordynator interny McLean Hospital w Belmont w stanie Massachusetts i wolontariusz pracujący przy maratonie bostońskim, doktor Arthur Siegel, doniósł, że aktywacja płytek krwi wskutek rozpadu tkanki mięśniowej i przenikania składników komórek do krwiobiegu może powodować mikroskopijne niedokrwienie, które wywołuje śmiertelną arytmię i jest nie do wykrycia podczas autopsji.
Inni sądzą, że problem leży w zupełnie innym miejscu i nie został do tej pory rozpoznany. IMMDA opracowuje projekt badawczy w celu zgłębienia tej kwestii oraz skompilowania statystyk udanych reanimacji (wiemy, że statystycznie co roku na świecie umiera jeden na 50 000 maratończyków). Tymczasem pozostaje mi zalecić ograniczenie spożycia kofeiny w dni długich treningów i zawodów na dystansie powyżej 10 kilometrów – do 200 miligramów. Aby pomóc w kontroli przyjmowanych dawek, zamieszczam tabelę, w której wyszczególniłem zawartość kofeiny w różnych produktach. Wystarczy zsumować poszczególne pozycje z całego dnia. Wielu czytelników na pewno zaskoczy fakt, że liczba znacząco przekracza zalecane 200 miligramów!

Zawartość kofeiny w popularnych produktach
NAPOJE BEZALKOHOLOWE
Według amerykańskiego Centrum Nauki w Interesie Publicznym poszczególne napoje w puszce o pojemności 330 mililitrów zawierają następujące dawki kofeiny:
NAPÓJ i KOFEINA (W MILIGRAMACH)
7UP 0
Klasyczna Coca-Cola 35,0
Coca-Cola Zero 35,0
Coca-Cola Light 45,6
Dr. Pepper 39,6
Mountain Dew 55,0 (w Kanadzie bez kofeiny)
Mountain Dew Light 55,0
Pepsi 37,2
Pepsi Light 35,4
Sprite 0
KAWA, HERBATA
Zgodnie z danymi Amerykańskiego Stowarzyszenia Producentów Napojów porcja 330 mililitrów poszczególnych napojów zawiera następujące dawki kofeiny:
Kawa z ekspresu przelewowego 104–192
Herbata parzona 20–90
Herbata mrożona 9–50
INNE ŹRÓDŁA KOFEINY
Zawartość w miligramach:
Mate, 330 ml 25–150
Kakao, 330 ml 3–32
Czekolada mleczna, 30 g 1–15
Czekolada gorzka, 30 g 5–35
Vivarin, tabletka 200
Dowolna tabletka pobudzająca 100
Tabletka na przeziębienie z kofeiną 30
Kiedy zaczną się kłopoty

Jak może wiecie, pracuję przy wielu maratonach, a każdy z nich ma duży zespół medyczny. Uważam jednak, że bezpieczeństwo zależy nie tylko od obecności i wydajności owych zespołów, wyspecjalizowanych w pomocy biegaczom, lecz także od opracowania strategii szybkiej reakcji na nagłe przypadki. Nasz zespół ratunkowy składa się z centralnej stacji kontroli medycznej oraz szeregu mniejszych punktów, rozmieszczonych przy trasie mniej więcej co dwa kilometry. Każdy punkt w połowie odległości między nim a kolejnym ustawia zwiadowcę po to, by skutecznie i dokładnie monitorować sytuację. Ów zwiadowca ma numer telefonu do stacji kontroli medycznej, gdzie urzęduję ja, więc jeśli zajdzie taka potrzeba, jestem w stanie szybko podesłać karetkę lub odpowiedni personel.
Koncepcję kontroli medycznej wciela w życie coraz więcej maratonów. Niektórzy nazywają ten system scentralizowanym dowództwem, ponieważ wszystkie oddziały w mieście wysyłają swoich przedstawicieli, by pracowali razem. W namiocie znajdują się telefony, na które dzwonią kierownicy poszczególnych punktów medycznych. Kontrolujemy stamtąd również karetki, dzięki dużej mapie trasy z zaznaczeniem aktualnych pozycji i ruchów samochodów. Wszyscy pracownicy oraz trenerzy dostają numery telefonów do stacji, co przyspiesza akcje ratunkowe. Wyznaczenie specjalnych numerów jest ważne, bo telefony na ogólny numer alarmowy (w Europie 112) są odbierane przez służby miejskie. Podczas naszych zawodów alarmowe centrum miejskie przekierowuje zgłoszenia dotyczące uczestników biegu do stacji kontroli medycznej, ale lepiej zadzwonić do niej bezpośrednio, a dopiero w wypadku problemów z połączeniem wybrać zwykłe pogotowie.
Sądzę, że każdy dyrektor medyczny cieszyłby się, gdyby uczestnicy zawodów pełnili też funkcje zwiadowców. Przecież im więcej par oczu na trasie, tym lepiej. Każdy biegacz, który chce się zgłosić na ochotnika, powinien poprosić organizatorów o numer telefonu do stacji kontroli medycznej. Będzie przygotowany, by pomagać.
Jeśli natkniesz się na człowieka, który potrzebuje lekarza, postępuj zgodnie z regułami wymienionymi poniżej. Możesz uratować mu życie!

1. Najpierw rozejrzyj się za członkami zespołu medycznego. Zwykle noszą czerwone koszulki. Jeśli jakiegoś zobaczysz, przyprowadź go na miejsce i oddaj kontrolę nad sytuacją.

2. Nie ruszaj pacjenta z miejsca. Mógł upaść i uszkodzić kręgi szyjne.

3. Jeśli nie widzisz nikogo w czerwonej koszulce, zrób, co następuje:

  • Nie dzwoń od razu na 112. Zamiast tego zadzwoń do stacji kontroli medycznej. Numer 112 wybierz dopiero wówczas, gdy nie będziesz mógł się z nią połączyć. Oddychaj głęboko; zdenerwowanie jest zupełnie normalną reakcją w takiej sytuacji.
  • Opisz dokładnie, gdzie jesteś. O ile to możliwe, podaj adres, nazwy najbliższych przecznic lub lokalizację na trasie, na przykład w odniesieniu do linii startu albo mety. Wskazówka „obok drzewa” nie jest dość precyzyjna.
  • Zaznacz, że jesteś ochotnikiem i przebywasz z pacjentem potrzebującym pomocy.
  • Powiadom rozmówcę, czy pacjent jest przytomny i czy oddycha.
  • Opisz wygląd i ubranie pacjenta (zwróć na nie wcześniej uwagę).
  • Jeśli pacjent uczestniczy w biegu, podaj jego numer startowy.
4. Nie odkładaj słuchawki, dopóki nie dostaniesz pozwolenia. Zależnie od sytuacji, człowiek przyjmujący zgłoszenie może wydać ci dalsze polecenia. Najgorsze, co zdarza się usłyszeć lekarzom, to zdanie: „Mam tu biegacza, który stracił przytomność!” i kliknięcie oznaczające, że dzwoniący się rozłączył!

  • Podaj swój numer telefonu. Jeśli połączenie zostanie przerwane lub będziemy potrzebować dokładniejszych wskazówek na temat lokalizacji, oddzwonimy.
  • Zostań przy pacjencie aż do chwili, gdy przyjedzie pomoc. Wypatruj karetki lub członka zespołu medycznego i machaj do nich, by łatwiej cię znaleźli.
Jeśli rozważasz udział w biegu również pod kątem pomocy innym, dobrze będzie zapisać się na kurs resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Bez kursu nie próbuj nikogo reanimować. Właściwe ułożenie dłoni i głębokość ucisku to ważne szczegóły, których nie da się nauczyć z telewizji. Widziałem już pacjentów z płucem lub workiem osierdziowym przebitym przez żebro, złamane podczas nieumiejętnie prowadzonej akcji ratunkowej. Osobom, które przeszły kurs pierwszej pomocy kilka lat temu, zalecam odświeżenie tematu. Z upływem czasu do metody wprowadza się pewne zmiany, a instruktorzy dysponują najnowszą wiedzą. Jeżeli sam nie znasz zasad reanimacji, ale człowiek, który je zna, prosi o pomoc w akcji, nie wahaj się dołączyć, ponieważ będzie potrafił tobą pokierować.

Ktokolwiek natknie się na nieprzytomnego biegacza podczas treningu, a nie jest lekarzem i nie zna reguł pierwszej pomocy, wcale nie musi stać z założonymi rękami:

  1. Najpierw zadzwoń na 112. Jeśli w pobliżu jest inny człowiek, niech on wykręci numer, a ty zajmij się pacjentem. Upewnij się, że dzwoniący jest w stanie udzielić dokładnych wskazówek na temat waszej lokalizacji.
  2. Sprawdź, czy pacjent jest przytomny. Krzyknij: „Wszystko w porządku?” i delikatnie poklep go po ramieniu. Przy braku reakcji można założyć, że człowiek stracił przytomność.
  3. Nie przekręcaj pacjenta na plecy. Wskutek upadku mógł uszkodzić kręgi szyjne.
  4. Sprawdź, czy pacjent oddycha. Czy klatka piersiowa unosi się i opada? Przyłóż ucho do ust i posłuchaj. Jeśli masz przy sobie lusterko (niektóre kobiety naprawdę biegają z puderniczką!), przyłóż je do nosa oraz warg i popatrz, czy zaparowało.
  5. Jeżeli pacjent oddycha, następnym krokiem jest obserwacja i czekanie przy jego boku, bez poruszania go, aż nadjedzie karetka. Pamiętaj o machaniu rękami na widok karetki. W ten sposób ratownicy łatwiej cię dostrzegą.
  6. Jeżeli pacjent nie oddycha, musisz włożyć więcej pracy. Gdy leży twarzą do ziemi, obróć go delikatnie na plecy, podtrzymując głowę i szyję w jednej linii na wypadek złamania. Ostrożnie włóż pięść pod kark, żeby unieść podbródek i udrożnić drogi oddechowe. Przyłóż usta do ust pacjenta, dobrze przywrzyj wargami i dmuchaj, aż zobaczysz, że klatka piersiowa się unosi. Odsuń się i poczekaj, aż opadnie z wydechem, po czym ponownie przyłóż usta i powtórz dmuchnięcie.
  7. Teraz sprawdź puls, przykładając palec wskazujący i środkowy (nie kciuk, bo czuć w nim własne tętno) do szyi pacjenta (aby znaleźć najlepsze miejsce, dotknij własnej szyi). Jeśli nic nie czujesz, niezbędny jest masaż serca.
  8. Choć wolałbym wysłać wszystkich czytelników na kurs pierwszej pomocy, moje wskazówki na piśmie zawsze są lepsze niż nic. Ułóż dłoń na środku klatki piersiowej (w miejscu, gdzie stykają się dolne żebra) i uciśnij ją 100 razy w ciągu minuty. Według materiałów Amerykańskiego Stowarzyszenia Chorób Serca z 2010 roku nie należy wykonywać sztucznego oddychania, tylko prowadzić masaż serca do nadejścia pomocy.
  9. Jeżeli pacjent wymiotuje, trzeba delikatnie odwrócić go na bok i utrzymywać szyję w jednej linii, aż skończy. Później ponownie sprawdzamy oddech oraz puls i na nowo podejmujemy masaż serca.
  10. Jeżeli pacjent ma atak padaczki, poczekaj, aż drgawki miną. Ataki zwykle mają ograniczony przebieg. Później jeszcze raz sprawdź oddech. Czekaj na pomoc, dbając o drożność dróg oddechowych pacjenta.
Uważam, że każdy powinien znać zasady reanimacji. Warto wziąć udział w kursie, który nie zajmuje wiele czasu i pozwala zabłysnąć wśród osób niemających pojęcia o resuscytacji. Dokładne informacje znajdziesz na stronie internetowej Polskiej Rady Resuscytacji (www.prc.krakow.pl – informacje o szkoleniach, testy z umiejętności, zalecenia).