NB 1080v12
 
13 lutego 2015 Redakcja Bieganie.pl Zdrowie

Badania genetyczne dla biegacza – czy to w ogóle działa?


Ciężko trenujesz, lista dietetycznych wyrzeczeń jest dłuższa niż warszawskie korki, a Ty wciąż nie możesz poprawić wymarzonej życiówki? Może po prostu… nie nadajesz się do biegania?! Na to pytanie odpowiedzieć mogą badania genetyczne, które pozwalają sprawdzić swoje DNA także pod kątem predyspozycji sportowych. Przynajmniej w teorii. Sprawdziliśmy ich skuteczność na własnej skórze.

51099_BWA14_294_10_000101_bwa14_01_lks_20141005_114748_2.jpg

Jesienią, już ubiegłego roku, do naszej redakcji spłynęła informacja prasowa od firmy VitaGenum, która promowała się jako spółka oferująca płatne badania DNA. W talii ich usług, poza m.in. pakietem pozwalającym sprawdzić, jakiego rodzaju pokarm jest dla nas odpowiedni, znajduje się badanie „sport”. Na podstawie analizy trzech tzw. markerów genetycznych, weryfikowane są nasze genetyczne predyspozycje do uprawnia sportu. Postanowiłem skusić się na takie badanie, zostać królikiem doświadczalnym, podzielić się z Wami swoimi doświadczeniami i spostrzeżeniami oraz skonsultować moje wyniki z trenerem.

Jak to działa?

Aby przystąpić do badania wystarczy założyć sobie konto na stronie internetowej Vitagenum i zapłacić za pakiet. Koszt tego, który ja postanowiłem wypróbować nie jest niski – to 499 zł. Po kilku dniach od opłacenia pakietu pocztą otrzymałem zestaw do samodzielnego pobrania próbek. Jest to dziecinnie proste – wystarczy pocierać wewnętrzną stronę policzka załączonymi pałeczkami i włożyć je do specjalnych probówek. To oraz wypełnienie krótkiego formularza, oraz odesłanie pocztą na adres firmy, wystarcza. Po około dwóch tygodniach na stronie internetowej, w panelu klienta, pojawił się raport sporządzony na podstawie analizy mojego DNA.

 

1

Tak prezentuje się opis pakietu "Sport", który testowałem
(kliknij w obraz, aby go powiększyć)


Nic z tego nie rozumiem! Poproszę o telefon do przyjaciela…

Czytając obfity raport za pierwszym razem byłem przerażony. Czułem się, jakbym dostał do zrecenzowania podręcznik na poziomie V roku studiów medycznych. Zaraz, zaraz. Chciałem się tylko dowiedzieć, czy nadaję się do biegania! Za każdą z trzech analiz genetycznych markerów stała sowita analiza. Każda z nich składała się z kilku bądź kilkunastu klarownych wniosków / wskazań oraz, do czego mam zastrzeżenia, wyjaśnień – eufemistycznie rzecz ujmując – niezrozumiałych dla większości przeciętnych zjadaczy chleba. Aby zwizualizować, przytaczam fragment:

Gen PPARGC1A wpływa na pojemność tlenową organizmu. Wytwarza białko PGC1-α, którego ilość wzrasta po intensywnym wysiłku fizycznym i jest jednym z głównych czynników związanych z potreningowym efektem zwiększenia pojemności tlenowej mięśni. Pojemność tlenowa informuje nas jaką maksymalną ilością tlenu zdolny jest przyjąć organizm. Twój genotyp wpływa na pojemność tlenową mięśni, poprzez zwiększenie ilości mitochondriów. Te miniaturowe elektrownie komórkowe zużywając tlen i glukozę dostarczając energii niezbędnej do skurczu mięśni. Większa ich ilość i wydajność zapewnia większy zapas „paliwa” niezbędnego dla funkcjonowania naszych mięśni. Co ciekawe, wykazano, że gen PPARGC1A jest niezwykle aktywny przez 2 godziny po treningu sportowym.

Aby zrozumieć całość raportu na temat mojego DNA musiałem przeczytać go kilka razy.

Jestem maratończykiem, czy sprinterem?!

Zanim przejdę do tego, jakie wnioski płyną z raportu na temat mojego DNA, niezbędne wydaje się opisanie tego, jak wyglądam i jak się czuję, bez badań. Biegam od 2005 roku, jak większość ludzi – zacząłem, aby schudnąć. Od dziecka mam problemy z wagą, szybko tyję i nieco wolniej chudnę. Mam słaby metabolizm. Ale zarazem od zawsze uwielbiałem dyscypliny wytrzymałościowe – ciągnęło mnie do piłki nożnej, potem – roweru, a od 10 lat – do biegania. Gdy trafiam na siłownię najwięcej frajdy sprawiają mi przyrządy aerobowe. Pisząc ten tekst ważę 69 kg, przy wzroście 178 cm – takie BMI, niskie jak na mnie, kosztuje mnie sporo wyrzeczeń dietetycznych. Mam życiówkę na dychę 37:05. Tej wiosny celuję w maraton poniżej trzech godzin.

2

Nagłówki wniosków płynących z analizy jednego z trzech markerów genetycznych – po kliknięciu w każdy z nich rozwija się szerszy, bardziej naukowy opis
(kliknij w obraz, aby go powiększyć)

Dobra, a co wynika z moich badań opracowanych przez Vitagenum? Okazuje się, co wiedziałem bez badań, że mam tendencję do nabierania masy. Oraz, przytaczam kilka z brzegu: posiadam, podobno typową dla Europejczyków, mieszaną budowę ciała, która po równo predestynuje mnie do szybkich i intensywnych wysiłków (jaki w sprincie), jak i tych dłuższych (maraton). Moje mieśnie, przynajmniej relatywnie, wolno się męczą i ulegają mniejszemu zakwaszeniu. Mój genotyp predestynuje mnie do tego, aby uprawiać dyscypliny zespołowe. Takich wskazań jest kilkadziesiąt, w sumie dla trzech markerów genetycznych. Za każdym z nich stoi precyzyjny, naukowy opis, jaki cytowałem wcześniej. Co zastanawiające – część ze wskazań sobie przeczy. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Według jednego z nich – szybko nabieram masę,  jestem silny fizycznie, lepiej rozwijam się od przeciętnej, według innego – osoby z innym genotypem, przy tym samym treningu, zyskują większą moc ode mnie. Gdzie tu sens?

Badanie, któremu zostałem poddany, w nomenklaturze Vitagenum funkcjonujące jako pakiet „sport”, kosztuje 499 zł. To na tyle wysoka kwota, aby wymagać od specjalistów dostarczenia mi gotowych wskazówek, porad. Tymczasem, po przeczytaniu analizy moich wyników, wydaje mi się, że… wiem o sobie mniej niż przed ich lekturą. Tak być nie powinno.

Dlaczego niewiele z tego rozumiem? Oddaję głos ekspertowi z Vitagenum

Aby spróbować lepiej pojąć sedno badań, o krótki wywiad poprosiłem Tomasza Czerneckiego – dietetyka, jednego z dwójki założycieli poradni (drugim jest Adam Kuzdraliński – genetyk).

czernecki.jpg
Tomasz Czernecki – jeden z dwóch założycieli Vitagenum

Skąd pomysł na prowadzenie badań DNA wśród sportowców amatorów?

Tomasz Czernecki: Działalność VitaGenum skupia się na szeroko rozumianej profilaktyce i ochronie zdrowia. Odpowiedzi na pytania jak funkcjonuje i co potrzebuje organizm szukamy w jego oprogramowaniu, czyli DNA. Jedną z takich potrzeb naszego organizmu jest oczywiście aktywność fizyczna, sport amatorski. Dobieranie np. obciążeń treningowych pod własne możliwości genetyczne pozwala efektywniej wykorzystać czas jaki poświęca się na aktywność fizyczną. Taki właściwie dobrany trening pozwala szybciej zauważyć efekty ćwiczeń, daje dużo radości. Poza tym chcemy pomóc sportowcom amatorom wcześniej odkrywać swoje talenty sportowe. Talenty, którymi tak naprawdę są ich predyspozycje genetyczne. Obecny sport tak zwany „amatorski”, podobnie jak sport zawodowy goni za coraz lepszymi rezultatami. Wyniki testu pozwolą wcześnie zauważyć swoje słabe i mocne strony, co ułatwi wybór dyscypliny w której dana osoba będzie sprawdzać się najlepiej.

Kim jesteście, jaka jest geneza Waszej działalności?

Geneza VitaGenum sięga jeszcze 2006 roku, kiedy to spotkaliśmy się na jednej z konferencji naukowych. Wtedy nie znaliśmy się tak dobrze jak teraz ale razem mieliśmy spore doświadczenie m.in. w takich dziedzinach jak genetyka, nutrigenetyka, nutrigenomika, dietetyka i żywienie człowieka. Wiele rozmów później zdecydowaliśmy, że wczesna profilaktyka oparta na badaniach genetycznych może wielu ludziom pomóc zachować zdrowie. Za tą decyzją krył się ogrom pracy. W 2013 roku w Lubelskim Parku Naukowo Technologicznym otworzyliśmy laboratorium VitaGenum, a już we wrześniu tego roku przedstawiliśmy naszą ofertę badań. Oczywiście pracujemy nadal, będą nowe pakiety.

Ja przetestowałem pakiet Sport, za 499 zł, ile osób się już na niego zdecydowało?

Pakiet sport jest jednym z najczęściej kupowanych pakietów. Szczegółowych informacji dotyczących jego sprzedaży nie posiadamy, tak zbudowany jest nasz system informatyczny. Osoba wykonująca u nas badanie jest zupełnie anonimowa, nie wiemy kto to jest. Przestrzegamy podstawowej dla nas zasady, która mówi, że wyłącznym właścicielem i dysponentem wyniku badania jest nasz klient. Tylko on może swój wynik odczytać. Może również, jeśli uzna to za właściwe, wynik wydrukować i zasięgnąć porady np. lekarza, dietetyka lub trenera personalnego. Taką możliwość daje mu nasz system.

Nie boicie się że biegaczy i innych, aktywnych ludzi odstraszy wysoka kwota za badania?

Genetyka rozwija się bardzo dynamicznie. Jeszcze dwa, trzy lata temu takie oznaczenia kosztowały by kilka tysięcy złotych. Cena oferowana przez nas jest niska w porównaniu z tym co oferują inne laboratoria genetyczne. Osiągnęliśmy taką cenę dzięki zastosowaniu nowych, autorskich technologii DNA. Koszt wykonania badania w VitaGenum można przyrównać do ceny butów do biegania lub pełnego baku paliwa. Biorąc pod uwagę ogrom informacji, jakie wyłaniają się z tego badania, naszym zdaniem nie jest to cena wygórowana.

Z analizy mojego badania wynika, że 'posiadane przeze mnie predyspozycje budowy mięśni określają Cię jako typ sportowy "mieszany", co to oznacza w praktyce?

Zapewne chodzi ci o genotyp CT w obrębie markera genetycznego rs1815739. Organizm niektórych ludzi, posiadających genotyp CC, wytwarza w mięśniach dodatkowe białko nazywane ACTN3. Dzięki temu mięśnie takich osób charakteryzuje lepsza dynamika skurczu. Wariant genetyczny CC bardzo często maja np. sprinterzy. Co ciekawe w Polsce posiada go jedynie 19% ludzi, a wśród Jamajczyków aż ponad 70% osób. Gdybyś miał wariant genetyczny TT to Twój organizm nie byłby w stanie produkować białka ACTN3. O takich osobach, nie posiadających tego białka w swoich mięśniach, mówi się urodzeni wytrzymałościowcy, Jednak podobnie jak większość Polaków posiadasz genotyp CT, co oznacza, że Twój organizm nie zatracił zupełnie umiejętności wytwarzania w mięśniach białka ACTN3. W praktyce Twoje mięśnie, przy odpowiednim nakładzie pracy możesz próbować rozwijać zarówno w kierunku sportów wytrzymałościowych jak i siłowych. Chociaż pamiętajmy, że topowych sprinterów z tym wariantem genetycznym jest bardzo mało, w tym zakresie genotyp CC króluje.

Twoje wyjaśnienia są niezwykle cenne. Ale ten medal ma dwie strony – nie obawiacie się, że Wasi klienci, którzy nie mogą liczyć na osobistą konsultację, jak ja teraz, nie poradzą sobie z opisami markerów na stronie? Są bardzo naukowe, wiele osób mogłaby je określić mianem naukowego bełkotu.

Poruszyłeś bardzo ważną kwestię. Mamy świadomość, że jako naukowcy mówimy o rzeczach skomplikowanych. Język naukowy jakim na codzień się posługujemy faktycznie może być trudny ale przygotowując opisy staramy się je odpowiednio upraszczać. W tym zakresie nadal się uczymy, np. podczas takich rozmów jak z Tobą. Twoje pytania są dla mnie sygnałem, że trzeba to bardziej precyzyjnie opisać, być możę poszukać odpowiednio obrazowych przykładów, a już na pewno wzbogacić graficznie. Przez cały czas śledzimy wyniki badań naukowych. Już niedługo udostępnimy klientom kolejną, chyba 3 wersję opisów wyników. Mam nadzieję, że nasi klienci, również i Ty, dostrzegą w nich nie tylko postęp jaki dokonał się w nauce w 2014 roku ale również postęp w naszej umiejętności prostego ale precyzyjnego opisu wyników. Ponadto zawsze zachęcamy, by klienci wydrukowali wynik i podzielili się nim np. ze swoimi trenerami. Dobry specjalista potrafi z tych wyników odczytać więcej niż my piszemy. Przy okazji dodam, że rozpoczeliśmy budowę bazy wiedzy dostępnej z panelu klienta w której znajdą się dodatkowe informacje, wskazówki, pewne opracowania które powinny usatysfakcjonować tych którzy ciągle poszukują więcej informacji.

Ok, załóżmy, że ciekawy swojego organizmu biegacz wykonuje badanie swojego DNA. Jego wskazania są identyczne jak moje, co dalej? Jak mogą się one mu przydać w dalszym treningu? I idąc dalej, mając wiedzę na temat części moich wyników, jesteś w stanie udzielić mi wskazówek na temat tego jak trenować, na czym się skupić, na co zwracać uwagę?

Obecny świat jest taki, że każdy w czymś się specjalizuje. Dlatego sądzę, że te pytania trzeba zadać nie jednej, a kilku osobom. Wiele do powiedzenia miałby fizjolog sportu, trener czy dietetyk. Współpraca z nimi mogłaby dać ciekawe rezultaty. Jeśli chodzi o wskazówki, nie wiem czy powinienem ich udzielać, bo nie jestem w tym zakresie specjalistą ale w mojej ocenie lepsze rezultaty będziesz osiągał w maratonie niż sprincie. Nie wiem ile masz lat ale sądzę, że przy tych predyspozycjach genetycznych, złamanie magicznej dla niektórych biegaczy bariery 3h w maratonie nie będzie stanowiło dla ciebie długookresowego wyzwania. Sztuką jednak będzie odpowiednie gospodarowanie energią. Masz większe predyspozycje do budowanie włókien IIB, jeśli trening nakierujesz na ich rozwój to pamiętaj, że Twój organizm może mieć problem z zapewnieniem im odpowiednich warunków do efektywnej pracy (wyniki markerow rs8192678 i rs4253778). Jeśli podczas maratonu przeciążysz mięśnie i do pracy zaangażują się włókna IIB to w Twoim przypadku może to oznaczać dużo szybsze zmęczenie. Sądzę, że im dalej będziesz miał do mety tym ostrożniej powinieneś wykorzystywać fakt obecności w Twoich mieśniach dodatkowego białka, np. uważać na podbiegach. Mam nadzieję, ze te informacje pozwolą Ci pełniej spojrzeć na własny organizm i wykorzystać tą wiedzę, może przy pomocy fizjologa sportu, do osiągania zamierzonych rezultatów.

A co o badaniach genetycznych dla biegaczy myśli trener? 

Lektura moich wyników i późniejsza rozmowa z ekspertem Vitagenum jeszcze bardziej rozbudziła moją ciekawość. Część to przecież banały, część – naukowy bełkot. Ale z innej strony – skoro zdaniem twórcy opisywanych badań – są one tak wartościowe, dlaczego na co dzień nie sięga po nie świat wyczynowej lekkoatletyki? 

janik.jpg
Krzysztof Janik – były zawodnik, a obecnie – trener biegaczy

Po odpowiedź, między innymi na powyższe pytanie, pobiegłem do redakcyjnego eksperta, a zarazem czynnego trenera profesjonalistów i amatorów – Krzysztofa Janika

(Zanim Krzysztof odpowiedział na moje pytania, zapoznał się z moimi wynikami z Vitagenum, a ja z detalami opowiedziałem mu o sobie i swoim bieganiu).

Czy takie badania DNA, jak to w ogóle mają sens u amatorów? 

Krzysztof Janik: Wydaje mi się że nie. Co jeśli komuś wyjdzie, że powinien być sprinterem, jak on woli maratony – będzie się przekwalifikowywał? Nie, po prostu nie osiągnie wyników ale będzie się spełniał w tym sporcie. A to czy ma predyspozycje, czy nie, wyjdzie w trakcie treningu.

A czy takie badania mają sens w świecie wyczynowych zawodników? 

Być może. Na przykład we wstępnej selekcji u młodzieży, żeby dobrze dopasować do danej dyscypliny ale czy tutaj także nie odgrywa roli chęć uprawiania danej dyscypliny? Jeśli ktoś lubi grać w piłkę, to nie będzie zmieniał tej dyscypliny na inną. Kolejna sprawa – czy dzieciom można robić takie badania? 

Jesteś sceptyczny?

Nie neguje takich badań, ale jeszcze za mało wiemy o tym, czy wyniki są faktyczne czy nie ma jakiś błędów. Trzeba byłoby porównać jakąś grupę badaną i wyciągnąć wnioski. Po wynikach jednej osoby ciężko coś stwierdzić o prawdziwości wyników. 

Trudno się z Tobą nie zgodzić. Dzięki.

***

W trakcie pracy nad powyższym tekstem, dostałem mailowe powiadomienie o tym, iż moje markery genetyczne badane przez Vitagenum zyskały nowe, bardziej zrozumiałe opisy. Nastąpiło to ledwie po kilku tygodniach od pierwszej analizy. To niezwykle znamienne – klarownie pokazuje, jak duże pole mają do poprawy twórcy badań, a zarazem – ile możliwości w nich drzemie, zwłaszcza w kontekście wyczynowego biegania, oczywiście pod warunkiem, że znajdą one połączenie ze światem praktyków.

Zapytam się jednak przewrotnie. Czy sportowiec amator, który z natury rzeczy traktuje sport jak rozrywkę, powinien decydować się na takie badanie? Po co mu one? Jak je wykorzysta? Nie wiem. Jestem pewien tylko jednego – każda osoba, która oswoi się z bieganiem, pokona psychiczną barierę i niechęć, jest w stanie je polubić, ba – nawet się w nim zakochać. DNA nie ma tutaj żadnego znaczenia. Pamiętajcie o tym.

Redakcja Bieganie.pl