new balance 880
 
25 stycznia 2013 Redakcja Bieganie.pl Sprzęt

Wilk w owczej skórze – lepiej nie lekceważ tych butów…


A dokładniej nie w owczej, tylko w koziej. SKORA FORM – funkcjonalny but biegowy z trendu biegania naturalnego (w języku marketingu SKORA – "run real"- biegaj prawdziwie, autentycznie) skryty pod maską ciekawego buta codziennego. Jego raczej miejski, delikatny wygląd może zwieść, łatwo zlekceważyć drzemiący w nich naprawdę spory biegowy potencjał. Bo na przykład czy naturalna skóra to na pewno dobry pomysł? – przebiegnie zapewne przez myśl wielu z nas przyzwyczajonych do siateczkowych cholewek z syntetycznych materiałów. Jako że eksperymenty obuwnicze uwielbiam, postanowiłam się o tym przekonać na własnej – nomen omen – skórze.

Testy butów są nieuchronnie bardzo subiektywne, zatem na wstępie krótko scharakteryzuję siebie jako biegacza, by było wiadomo z jakiej perspektywy oceniałam SKORA FORM. Jestem drobnej postury, od półtora roku biegam wyłącznie w lekkich, słabo lub minimalnie amortyzowanych, elastycznych butach z niskim spadkiem pięta-palce, lądując na śródstopiu. Nie biegam zbyt szybko, zatem tygodniowa objętość mych treningów rzadko przekracza 40 km. W ramach testu przez kilka tygodni biegałam wyłącznie w opisywanych butach.

skora form womens royal outside 1 2
Pierwsze wrażenia

Eleganckie niebieskie pudełko na moim biurku w laboratorium od razu przykuło uwagę współpracowników. Wielu wśród z nich to biegacze, więc może to nic dziwnego, ale tu po prostu od razu poczuliśmy, że mamy do czynienia z czymś nietuzinkowym. To jest klasa – orzekliśmy zgodnie. Po uniesieniu zamykanej na magnes pokrywki poczuliśmy zapach naturalnej skóry. Wnętrze pudełka kryło parę starannie zawiniętych w folię butów, dodatkową parę sznurówek białych sznurówek i szereg ulotek prezentujących zamysł towarzyszący wykonaniu tych butów oraz użyte materiały, jak np. owa specjalnie garbowana kozia skóra. Dołączona etykietka obiecywała, iż kombinacja naturalnej większej oddychalności i trwałości skóry koziej (w stosunku do np. wołowej) z unikalną impregnacją dającą wodoodporność bez utraty oddychalności, są w stanie zapewnić stopom komfortową suchość i świeżość podczas treningu. Czy na pewno? – przekonamy się później. Na razie but cieszy oko interesującym designem. Ciekawe ukośne wiązanie i zapinany na rzep pasek wokół pięty. Sporo elementów odblaskowych, ale wkomponowane tak, by nie zaburzały zupełnie « niesportowej » estetyki buta. Wykonanie dosyć staranne, jedynie w lewym bucie z jednego szwu wystają nitki – nie budzi to obaw o jego trwałość, po prostu nieco kontrastuje z dopieszczonym w detalach pudełkiem.

Jak to jest zbudowane

But pomimo wykonania na tzw. anatomicznym kopycie (czyli oddającym jak to tylko możliwe naturalny kształt stopy) nie ma łopatkowatej sylwetki znanej np. z serii Minimus firmy New Balance, dosyć obudowana z boków pięta równoważy wizualnie szeroki przód. Podeszwa ma identyczną grubość na całej długości – tzw. zero drop. Jej zewnętrzna krawędź jest prosta, bez podcięcia, pozwalając na dobre podparcie podstawy piątej kości śródstopia. Podeszwę zewnętrzną tworzą dwa rodzaje gumowych paneli (kolor niebieski) pokrywających większość powierzchni piankowej cienkiej podeszwy wewnętrznej (kolor biały). Krawędzie podeszwy są zaokrąglone, szczególnie na pięcie – na wzór ludzkiej stopy, jak podpowiada ulotka, by nie naruszać płynności naturalnych ruchów stopy w różnych płaszczyznach. Ten charakterystyczny profil podeszwy znają miłośnicy ZENków, w pewnym stopniu występuje on również w serii Pure firmy Brooks (okrągłe podcięcie pięty). Gumowe panele mają delikatne wypustki i wyżłobienia jednak bieżnik należy zdecydowanie zakwalifikować jako skromny. Podeszwa łatwo zgina się na łączeniu paneli, dosyć łatwo też poddaje się ruchom skrętnym.

zdjecie1
But w zasadzie zdaje test naleśnikowy, ale trzeba przyłożyć nieco siły

Skórzana cholewka zszyta jest z kilku elementów, z czego trzy są dziurkowane. Język (cienki, bez żadnego wypełnienia) jest zespolony jednym bokiem całkowicie z cholewką. To bardzo przeze mnie lubiane rozwiązanie znamy np. z modelu Green Silence firmy Brooks. Wewnętrzna warstwa wyścielająca jest dziurkowana na całej powierzchni, miękka i bardzo przyjemna w dotyku. W rejonie zapiętka (pozbawionego jakichkolwiek usztywnień) użyto wyraźnie innego materiału – bardziej odpornego na ścieranie? Szwów wewnątrz jest niewiele, jednak ten u podstawy języka jest w moim egzemplarzu dość wyraźnie wyczuwalny pod ręką. Wyjmowana wkładka jest – jak dla mnie – zaskakująco sztywna. Spodnia warstwa to dosyć twarda pianka z otworami wentylacyjnymi, od góry warstwa antybakteryjna z krągłymi wypustkami, zaprojektowanymi – zgaduję – by zapobiegać ślizgowi spoconej stopy. Mnie jednak raczej drażniły, podobnie jak wysklepienie wkładki w okolicach łuku stopy. Absolutnie nie jest to element powodujący ból lub obtarcia – po prostu brak wyczuwalnych elementów w tym rejonie jest moją preferencją. Po usunięciu wkładki pod spodem znajdziemy gładka tekstylna wyściółkę bez jakichkolwiek szwów – wyraźny ukłon w stronę lubiących biegać bez skarpet.

Pomimo skórzanej cholewki i sporej ilości gumy w podeszwie pojedynczy but w rozmiarze 38 waży zaledwie 197 g (bez wkładki 174 g), co lokuje go pośród lżejszych przedstawicieli modeli startowych.

Dopasowanie statyczne

Pierwsze wrażenie po założeniu – jak gdyby palce znajdowały się wyżej niż pięta, identyczne jakie miałam przy mierzeniu butów z serii Brooks Pure. But sprawia wrażenie niestabilnego, stopa zdaje się uciekać do środka i ku tyłowi. Podeszwa wykrojona na wzór kształtu stopy wydaje się jednak swojemu wzorowi nie dorównywać. Może problem leży częściowo w tym, że but nie opina zbyt dobrze stopy ? Dodatkowe dociągnięcie paska za piętą i sznurówek nie rozwiązuje do końca problemu, ale sprawia, że przód buta nie wydaje się już tak wygodnie szeroki, pojawia się nawet pewien ucisk z boku małego palca (moje stopy są przyzwyczajone do butów naprawdę szerokich z przodu). Daje się też odczuć wspomniany wcześniej szew przy podstawie języka (wrażenie, jakby zwinęła się tam skarpetka), jak również krawędź mocno naprężonego paska trzymającego piętę. Sznurówki nie podchodzą zbyt blisko kostki i nawet przy mocnym zawiązaniu nie uciskają na ścięgna zginaczy palców – to zdecydowany plus.

Czas na pierwszy krok – wrażenie niestabilności się zmniejsza, choć nie znika całkowicie. Czucie podłoże nie jest imponujące, zwłaszcza pod piętą ma się lekkie wrażenie stania na poduszce. A gdyby tak wyjąć wkładkę ? Zgodnie z oczekiwaniem wyściółka pod wkładką jest bardzo przyjemna dla stopy, która także lepiej czuje teraz podłoże. Boczny ucisk na mały palec zniknął, wszystkie palce mogą również wygodniej się unieść bez uderzenia w cholewkę. Jedyne wciąż uwierające miejsca to wszycie języka i krawędź paska za piętą (szczególnie, gdy odchylimy ku tyłowi stopę opartą na pięcie). Na razie jednak wkładka wędruje z powrotem do buta i ruszamy na pierwszy trening.

skora form womens royal top 1 2
W biegu

Przy pierwszym biegu po asfalcie (z włożoną wkładką) but nie podbił mojego serca, przede wszystkim podeszwa nie pracowała razem ze stopą, pomimo giętkości jej ruch nie podążał dobrze za ruchem stopy. Ogólnie podeszwę odczułam jako mało dynamiczną, raczej « tępą », grubą a mało sprężystą, nieco nawet kłapiącą w asfalt. Z mojej absolutnie subiektywnej perspektywy czucie podłoża jest z jednej strony za małe, by nasz naturalny układ amortyzujący optymalnie przygotował się do lądowania, a z drugiej strony podeszwa nie daje wystarczająco dużo amortyzacji by takie nieoptymalne lądowanie zbuforować. Według materiałów informacyjnych SKORA w naturalnym biegu stopa powinna mieć kontakt z podłożem na całej swej powierzchni. Muszę przyznać, iż faktycznie zaobserwowałam u siebie tendencję do bardziej płaskiego lądowania niż w innych butach – nie czułam jednak, żeby but wymuszał na mnie jakiś nienaturalny wzorzec ruchu.

Trzymanie na nodze przez cholewkę było nie do końca satysfakcjonujące, nie było natomiast uczucia niestabilności z powodu zaokrąglonej pięty – w warunkach, do jakich został zaprojektowany, ten element spisuję się więc dobrze. Podobnie jak skórzany materiał cholewki – dzięki jej miękkości i podatności żaden z uwierających obszarów nie spowodował najmniejszego choćby obtarcia. Pozostało to aktualne również później, gdy buty użytkowałam bez skarpet (jak mam w zwyczaju w innych modelach).

Po tych pierwszych mieszanych wrażeniach i konsultacji z dystrybutorem, który zapewniał, że but powinien leżeć jak rękawiczka, spróbowałam jeszcze raz popracować nad dopasowaniem buta. Okazało się, że po wyjęciu wkładki but dużo lepiej otula śródstopie (sztywna wkładka nieco rozpychała but w tym obszarze) i można go wreszcie sznurowadłami pewnie zamocować na stopie. Unieruchomiona pięta nie ociera więcej o tylny pasek. Pozostaje wyraźnie nadmiar miejsca w obszarze palców. Pomiar długości wkładki, która wg informacji producenta na pudełku powinna mieć 24 cm, ujawnia dlaczego – wkładce bliżej do 24,5 cm. Dystrybutor potwierdził, że nie była to wada fabryczna dotycząca jedynie mojej pary. 

Dalsze biegi było już przyjemniejsze dzięki pewniejszemu dopasowaniu buta, co poprawiło również współpracę podeszwy ze stopą. Czucie podłoża także wzrosło, pozostało jednak wrażenie braku dynamiki, podeszwa sprawiała wrażenie optymalnej dopiero przy dość szybkich zbiegach na twardej nawierzchni – gdy działała na nią więc sporo większa siła. Może zaprojektowano ją raczej pod nieco cięższych biegaczy?

Pewne filtrowanie impulsów z podłoża i spora ochrona, którą zapewniają, pozwala natomiast również bez problemu używać tych butów i na dłuższe dystanse. Sprawdzały się dobrze podczas długich wybiegań (brak znaczącego zmęczenia stóp, które może pojawiać się w butach o bardzo minimalistycznej konstrukcji), jak i podczas 20 kilometrowego biegu ulicznego na trasie z Marsylii do Cassis. Biegnąc w FORM czułam się komfortowo zarówno na pierwszych 10 km wspinaczki na przełęcz, jak i przy późniejszym 10 km zbiegu do poziomu morza. Nie miałam poczucia, iż brakuje mi amortyzacji na zbiegu, który wielu biegaczom mocno daje się w kość. Wiele było zdziwionych spojrzeń lub zadawanych wprost pytań, czy to na pewno buty do biegania i czy jest mi wygodnie. 

zdjecie2
SKORA FORM na zawodach i po zawodach
oraz zużycie podeszwy po ok. 200 km użytkowania

Guma użyta w podeszwie daje przyzwoitą przyczepność na mokrym asfalcie, bieżnik dobrze sprawuje się również na leśnych ścieżkach. Ekstremalną próbę buty zaliczyły podczas 12 km zawodów krosowych w ulewnym deszczu. Oczywiście w głębokim błocie ślizgały się – podobnie do klasycznych buty trailowe innych zawodników, których na mniej grząskich odcinkach bez problemu jednak wyprzedzałam. Trzymanie były zaskakująco dobre także na mokrych liściach. Okazało się, że błoto nie przywiera do podeszwy, co mogłoby dać poślizg bądź niewygodę przy późniejszym wbiegu na asfalt. Ochrona przed korzeniami i drobnymi kamieniami na leśnych ścieżkach była wystarczająca, co nie oznacza jednak, że biegłoby się równie komfortowo po górskim szlaku.

Wcześniejsze biegi w mniej intensywnym deszczu pokazały, że buty są faktycznie dość odporne na namakanie. W tak ekstremalnych warunkach buty oczywiście w końcu namokły jednak nie stały się przez to wyraźnie cięższe i w żadnym momencie nie miałam wrażenia chlupotania wewnątrz. Pomimo przeprawy przez głęboki błoto nie dostało się ono do wnętrza buta ani przez otwory wentylacyjne, ani od góry cholewki cholewką – tak dobrze przylega ona wokół kostki, choć nie powoduje żadnego ucisku. Wnętrze butów pozostało naprawdę czyste. Producent obiecuje, że dzięki wspomnianej we wstępie specjalnej impregnacji schnięcie butów powinno zajmować jedynie około 6 godzin. Moje doświadczenie wskazuje jednak, że niekoniecznie odnosi się to do całkowicie przemoczonych butów, jak moje po tamtych zawodach. Niemniej po 24h mogłam komfortowo buty ubrać ponownie na trening – to naprawdę dobry wynik, mogący zawstydzić niejedne buty z tworzyw sztucznych. Co więcej, tym razem 100% zgodnie z obietnicami, po wysuszeniu skóra pozostała miękka i elastyczna.

Oddychalność butów okazała się dla mnie jak na razie wystarczająca, choć należy wziąć pod uwagę, iż test był przeprowadzany jesienią. W jeden wyjątkowo słoneczny dzień w butach zaczęło jednak robić dość ciepło – istnieje obawa, że w upalne lato mogą być mniej komfortowe niż buty z siateczkową cholewką syntetyczną.

Trwałość

Po około 200 km przebiegniętych w różnych warunkach (+ sporej ilości chodzenia) jedyny ślad zużycia butów to delikatne wytarcie struktury gumowych paneli podeszwy. Żaden ze szwów cholewki nie zaczął się pruć, skóra nigdzie nie zaczęła się przecierać, nie ma nawet załamań w miejscach intensywnego zginania. Całkowicie zniknęło wrażenie uwierania, cholewka miękko dopasowała się do stopy. Żadnego śladu odklejania podeszwy. Sznurowadła w idealnym stanie, warto zaznaczyć, że są mało podatne na rozwiązywanie, również po zmoknięciu.

Podsumowanie

Buty te, oferujące w bardzo atrakcyjnym opakowaniu całkowicie płaski profil podeszwy przy zachowaniu pewnej ilości amortyzacji, są ciekawą propozycją mogącą potencjalnie zainteresować dość szerokie grono osób – choć nie w każdym przypadku i nie od razu jako pełnoetatowy but treningowy. Nie są to pierwsze z lekko amortyzowanych butów zero drop dostępnych na rynku (różne modele firmy Altra, Merrell Bare Access, Skechers Go Bionic) jednak zdecydowanie wyróżniają się konstrukcja i zastosowanymi materiałami. Podczas gdy cholewka ze specjalnie impregnowanej koziej skóry faktycznie przekonała mnie do swej funkcjonalności i wygody (choć nie jestem pewna czy na tyle, by dodatkowo za to płacić), to konstrukcja podeszwy zdecydowanie nie skłoniłaby mnie do wybory tego modelu względem innych. Kombinacja ilości amortyzacji i czucia podłoża nie do wpasowuje się dobrze w moją strefę preferencji jednak dla biegaczy o innych gabarytach, biomechanice, przyzwyczajeniach może być zupełnie odwrotnie.

Plusy:
– bardzo ciekawy design, pasujący nie tylko do sportowych strojów; umiejętne pogodzenie funkcjonalności z elegancją,
– lekkość i spora elastyczność, dosyć dobre dopasowane do anatomicznego kształtu stopy,
– wysoka jakość surowców i solidne wykonanie,
– nadają się na różne nawierzchnie i różne warunki pogodowe,
– duży komfort skórzanej cholewki (nawet dla bez skarpet), która z czasem staje się jeszcze miększa i lepiej dopasowana do stopy, nawet początkowo uwierające miejsca (szwy, krawędzie) dość szybko stały się nieodczuwalne,
– naprawdę dobra trwałość (którą potwierdzają również dostępne recenzje biegaczy ultra użytkujących ten model).

Minusy:
– rzeczywisty rozmiar nieodpowiadający specyfikacji producenta (i to może częściowo odpowiadać za inne negatywne odczucia),
– podeszwie brakuje nieco dynamiki,
– stosunkowo wysoka cena.