24 czerwca 2012 Redakcja Bieganie.pl Sprzęt

Jeszcze raz o Rakingu Sklepów Magazynu Bieganie 2012


Publikujemy jeszcze jeden komentarz do Rankingu Sklepów Magazynu Bieganie 2012. Pierwszy – TUTAJ.

***
ranking sklepowUbiegłoroczny ranking był przeprowadzony w sposób bardzo emocjonalny. Od razu było widać kogo pismo Bieganie lubi, a kogo nie za bardzo. W przypadku jednych sklepów nie potrafiono się dopatrzeć nawet najmniejszych minusów, a w innych szukano ich na siłę. Człowiek zastanawiał się momentami, czy to jeszcze jest ranking czy może już „artykuł sponsorowany”.

W tym roku oceny są zdecydowanie bardziej chłodne i rzeczowe. Widać, że ktoś w redakcji dostrzegł problem. Niemniej jednej rzeczy wciąż nie rozumiem. Co jest dla klienta ważniejsze: metoda doboru butów czy właściwa ocena? Okazało się bowiem, że punkty przyznawane są za ilość urządzeń do doboru butów, a nie za prawidłowe wykonanie badania. W efekcie mamy absurd – pismo Bieganie dodatkowymi punktami nagrodziło (policzyłem dokładnie) 7  sklepów, które wykonały błędną analizę. Studio Sport, jak co roku, stawia w 100% prawidłową diagnozę, ale ocena jest robiona „na oko” i pomimo iż kompetencją, wielkością oferty oraz jakością obsługi nie ustępuje najlepszym, to dostaje ocenę końcową poprawnego przeciętniaka i ląduje na końcu listy.

Gdyby takiej oceny dokonał zwykły amator, to bym ją zrozumiał. Polacy od lat zmagali się z przaśnością i bylejakością w handlu, dlatego nie dziwi mnie, że imponują im bajery, nowe technologie i loty w kosmos. Niestety, oceny takiej dokonali fachowcy od biegania, którzy z całą pewnością spotkali się z krytycznymi artykułami dotyczącymi „nowoczesnych metod”.

Taki artykuł był m.in. zamieszczony na Bieganie.pl i dzięki niemu wszyscy doskonale wiemy:

1.że osoba nieprzywykła do bieżni mechanicznej walczy o równowagę i dopiero po ok. pół godzinnym biegu zaczyna zachowywać się naturalnie.

2.że tak zwane cichobiegi (którymi zachwycają się autorzy rankingu) poprzez brak amortyzacji sprawiają, że biegacz odruchowo przenosi siłę obciążeń na przodostopie i zniekształca wynik badania.

3.i że nawet gdyby metoda idealna istniała, i nawet gdyby uwzględniała wszystkie mankamenty budowy naszego ciała, to i tak nie istnieją buty robione na specjalne zamówienia. I tak jesteśmy skazani na produkcję seryjną, która nie uwzględnia wszystkich niuansów.

Buty mogą być tylko lepsze lub gorsze. Idealne nie istnieją. I wmawianie ludziom, że bez „nowoczesnych” metod nie da się znaleźć dobrych butów, jest „robieniem wody z mózgu”.

Faktem jest, że metoda „na oko” nie wszędzie zadziała. Przydatna jest 15 – letnia praktyka w dobieraniu butów, oraz mieszanka biegowych doświadczeń z medycznym wykształceniem. Nowo powstałe sklepy mogłyby mieć z tym problem, dlatego nie dziwi, że inwestują w maszyny. Lecz skoro istnieje wyjątek od reguły i co roku to udowadnia, to dziennikarską uczciwością byłoby to zauważyć.

Przy takim promowaniu wyższości techniki nad rozumem, łatwo można wyobrazić sobie sytuację, w której jakiś biznesmen lub spec od marketingu, któremu się nie powiodło w branży np. hotelarskiej lub mięsnej, otwiera nagle (na fali popularności) kolejny sklep biegowy. Zatrudnia „dresa” z pobliskiego bloku, kupuje mu wideoanalizę i mówi „do roboty”. Czy badanie jest prawidłowe, czy też nie, nie ma to najmniejszego znaczenia. Magazyn Bieganie i tak przyzna mu dodatkowe 3 punkty!

Moim zdaniem dobre zakupy to nie te zrobione w miłej atmosferze i w nowoczesnym anturażu, lecz te, których wynikiem jest zakup sprzętu dającego nam satysfakcję. Sztuka nie polega na zasypywaniu klienta setką różnych modeli, ale na wyselekcjonowaniu tych kilku najwłaściwszych, najciekawszych i sprawdzonych. Ale do tego potrzebne jest doświadczenie. Niestety takiego kryterium w tym rankingu nie znalazłem.

Ryś Bonikowski, studio-sport.pl