new balance 880
 
11 kwietnia 2013 Redakcja Bieganie.pl Sprzęt

HISTORIA PULSOMETRU (cz. 2/3)


Przedstawiamy drugą część historii pulsometru pisaną w oparciu o fragmenty książki „Trening z pulsometrem” autorstwa Joe Friela. Wydawca: Inne Spacery.


przeczytaj także część 1 i część 3

Drugi przełom nastąpił w 1977 roku. Seppo Säynäjäkangas (wymawiaj say-nayya-kong-as), 33-letni profesor elektroniki na Uniwersytecie w Oulu, na zachodnim wybrzeżu Finlandii, był zapalonym narciarzem, tak jak wielu Finów. W 1976 roku chciał pomóc lokalnemu trenerowi narciarstwa, sfrustrowanemu brakiem możliwości monitorowania pulsu u swoich początkujących sportowców. 

Profesor wymyślił pulsometr na baterie nakładany na koniuszki palców. Wiedział, że jest na tropie czegoś wielkiego, gdy Narodowa Reprezentacja Finlandii w biegach narciarskich chciała używać tego urządzenia, tak więc w 1977 roku założył firmę Polar Electro Oy. 

okladka treningzpuls

Rok później Polar wprowadził na rynek pierwszy pulsometr Tunturi Pulser. Był to monitor pracy serca połączony kablami z opaską wokół klatki piersiowej. Pięć lat później, w 1983 roku, Polar zaprezentował pierwszy bezprzewodowy pulsometr, używający pola elektrycznego do transferu danych – Sport Tester PE 2000. W następnym roku firma wypuściła na rynek urządzenie zawierające komputerowy interfejs – Sport Tester PE 3000. 
Nadeszła era nowoczesnego treningu.
O dziwo trenerzy i sportowcy początkowo bardzo ostrożnie podchodzili do pulsometru. Ale w 1984 roku wydarzyło się coś, co opanowało okładki wszystkich magazynów zajmujących się sportami wytrzymałościowymi. 
W tym roku Francesco Moser, włoski kolarz, pobił rekord Belga Eddiego Merckksa w jeździe godzinnej – dystans jaki może pokonać kolarz w ciągu jednej godziny jadąc samemu po torze. Niesamowity rekord Merckksa – 49,431 km został ustanowiony w 1976 roku i był uznawany za nie do pobicia. W końcu Merckx był uważany za najwybitniejszego kolarza wszechczasów. 
Wielu wspaniałych sportowców próbowało pobić jego rekord, ale to się nie udawało. Moser był uważany za przyzwoitego kolarza, ale nie dorównywał najlepszym, poza tym zbliżał się do końca kariery. Ale w Meksyku, w chłodny styczniowy dzień 1984 roku, w ciągu godziny Moser przejechał 51,151 km – całe 3 procent więcej. 
Fragment pochodzi z książki „Trening z pulsometrem” autorstwa Joe Friela. Wydawca: Inne Spacery.