Adam Stangreciak
Pasjonat gór, przecierania szlaków, dużego kilometrażu i odludnych zakątków. Były tancerz, a obecnie ambitny biegacz amator, który chce mądrze łączyć szybkie bieganie asfaltowe z górskimi ultramaratonami. Więcej na Instagramie
Artykuł powstał we współpracy z marką New Balance
New Balance, jako firma produkująca obuwie i odzież sportową, nie trzeba zapewne nikomu przedstawiać. Mimo to, w przypadku biegów górskich rzadko na stopach zwycięzców można zobaczyć ich buty. Zapraszam do recenzji, w której przeczytacie, jak amerykanie z Massachusetts próbują podjąć walkę w segmencie butów do biegania po górach z obecnymi liderami.
New Balance Hierro v9 to oczywiście dziewiąta wersja flagowego modelu z segmentu trailówek ogólnego przeznaczenia. Długa linia tego samego obuwia oznacza kontynuację obranej wcześniej filozofii przy ich projektowaniu – klasyczny but treningowy, który powinien radzić sobie w trudnych warunkach terenowych. Na naszym portalu można przeczytać recenzje dwóch poprzednich wersji tego modelu (Hierro v7 i Hierro v8) i zauważyć znaczące różnice w budowie. Wyciągając je z pudełka, na szczególną uwagę zasługuje ich solidność. Hierro sprawiają wrażenie, że są w stanie przeżyć naprawdę wiele – od względnie głębokiego błota, przez kamieniste (również mokre) szlaki, aż po leśne wyrypki, gdzie ścieżka nie istnieje. Odbiło się to na wadze, która wynosi 295 g w rozmiarze 42. Nie jest to coś, co ucieszy amatorów szybkiego tempa, ale też nie jest wynikiem, który dyskwalifikuje te buty. Na rynku znajdziemy wiele modeli, które ważą więcej.
Komfortowo, szeroko, wygodnie – gdyby ograniczyć opis cholewki do trzech słów, tak właśnie by brzmiał. Rozwijając go, warto wspomnieć o miękkim i dużym zapiętku, który bardzo dobrze przylega do stopy. Zewnętrzna część zapiętka została zabezpieczona dodatkowo odporną i dość sztywną gumą. Na uwagę zasługuje także protektor palców, wykonany z naprawdę solidnej gumy, który uratuje nasze palce przed bliskim i intensywnym kontaktem z kamieniami, korzeniami i innymi niespodziankami trudnych szlaków. Materiał, z którego wykonany jest but, wydaje się być dość przewiewny i odporny, chociaż trudno określić, ile kilometrów dokładnie wytrzyma każdy egzemplarz. New Balance zastosował klasyczny typ sznurowania, nie ma tu też kawałka elastycznego materiału, pod który można schować sznurówki. Język w Hierro zintegrowany jest z podeszwą za pomocą elastycznego materiału, który gwarantuje bardzo dobre trzymanie stopy w przestrzeni wokół sznurówek.
Jeżeli jest coś, co pozytywnie wyróżnia te buty, to ich podeszwa. Rozpoczynając jej opis od samego dołu: guma prosto od Vibram gwarantuje naprawdę dobrą przyczepność, zarówno ze względu na samą mieszankę, z jakiej została wykonana, jak i na kształt bieżnika. Został on nieco zmieniony w porównaniu do poprzedniej wersji – bieżnik jest nieco głębszy (4,5 mm vs 4 mm), a także w innym kształcie, który moim zdaniem będzie gwarantował lepszą przyczepność. Ciekawym rozwiązaniem jest również wykrojona dość duża ilość materiału na środku podeszwy, co obniża wagę buta, jednakże jest to świetne miejsce dla błota do przyklejenia. Należy nadmienić również, że podeszwa jest raczej sztywna i będzie gwarantować dobrą stabilność na nierównych powierzchniach. Bardzo dobry poziom amortyzacji oferuje znana z asfaltowych modeli pianka Fresh Foam. Należy dodać, że jest jej naprawdę dużo. Według producenta grubość podeszwy to 42 mm na pięcie i 38 mm na palcach, a drop tych butów jest niewielki – 4 mm.
W trakcie testów pokonałem w tych butach kilkadziesiąt kilometrów w różnym terenie i różnym tempie. Wnioski z nich zdają się częściowo pokrywać z pierwszym wrażeniem, już opisanym w tym artykule. Buty są niesamowicie komfortowe i wygodne. Wydaje mi się, że jest to dobry wybór na wszelkiego rodzaju ultrabiegi w trudnym terenie, również w trudnych warunkach atmosferycznych. Nie wykluczałbym również wyboru New Balance Hierro v9 na zawody o dystansie dłuższym niż 100 kilometrów. Niestety wiąże się to z tym, że ich dynamika jest dość ograniczona i nie będą odpowiednie na prawdziwe ściganie na krótszych dystansach. W przypadku treningu świetnie sprawdzą się również na niedzielne leśne wybiegania i długie wycieczki biegowe w lesie, i w każdych polskich górach (włączając również skaliste odcinki Tatr i Karkonoszy). Wynika to z dobrej stabilizacji, która jest gwarantowana zarówno dzięki sztywności podeszwy, jak i dość dużej szerokości buta. Wydaje mi się, że powinny również spodobać się biegaczom o szerokiej stopie, gdyż w trakcie testów potrzebowałem zasznurować je naprawdę mocno i nadal czułem dość dużo przestrzeni w bucie.
Podsumowując, jeżeli jesteś gigantem sportowym takim jak New Balance, musisz mieć w swojej ofercie buty, które można zabrać w teren. Flagowiec Hierro to bardzo dobry but, który pokazuje, że można produkować spójne i sensowne buty trailowe z czystej przyzwoitości, jednocześnie nie będąc typową marką skierowaną do miłośników natury, szeroko pojętej turystyki oraz outdooru. Nie zapominajmy jednak o tym, że od tego roku New Balance jest sponsorem tytularnym Marathon du Mont-Blanc, zatem inwestycja marki w biegu górskie daje nadzieję na dalszy rozwój segmentu trailowego.
Recenzja już na naszym YouTube. Zapraszamy do obejrzenia:
Artykuł powstał we współpracy z marką New Balance