15 kwietnia 2013 Redakcja Bieganie.pl Sprzęt

Buty Joma Marathon R4000 – test


Kilka lat temu po raz pierwszy testowaliśmy buty marki Joma (Joma – udzielające się uczucie taniości i przyzwoite wykonanie i Joma, buty na studencką kieszeń – test nowych modeli). Wówczas okazało się, że dzięki niej za stosunkowo niewielką cenę można kupić w Polsce naprawdę porządne buty biegowe. A jak jest dzisiaj? Sprawdzamy model Joma Marathon R4000.
Pierwszy kontakt

Po otwarciu pudełka czeka nas bardzo duże zaskoczenie, co ważne, niezwykle pozytywne zaskoczenie. Niska cena może sugerować słabe wykonanie, pewne niedoróbki, ale nic takiego nie uświadczymy. Buty są niezwykle starannie wykonane. Wszystko jest ładnie uszyte, nie widać wystającego kleju. Całość jest niezwykle dopracowana i nie ustępuje znacznie droższej konkurencji.

m402

Buty są niemal w całości siatkowe, jedynie z przodu jest nieduże, zamszopodobne usztywnienie chroniące palce. Zapiętek wykonano z niezwykle sztywnego tworzywa, które może nie każdemu przypaść do gustu. Podeszwa posiada dość prostą konstrukcję: piankę EVA, lekkie usztywnienie na środku, no i bieżnik z gumy węglowej. But niby startowy, ale amortyzacji jest znacznie więcej niż w modelach konkurencji. Marathony można więc zaliczyć jako buty treningowo-startowe, choć waga 205 g, może sugerować nastawienie w kierunku zawodów.
Czy taniość będzie przeszkadzać w bieganiu?

Po przymiarce nie byłem do końca przekonany do Marathonów. Buty mają prostą konstrukcję i nie chodzi tu o brak nowinek technologicznych czy systemów o dziwacznych nazwach lecz zbyt słabe dopasowanie do łukowatego kształtu stopy. Efektem tego jest mocne przyleganie palucha do boku buta. Oprócz prostoty buta optymizmem przed pierwszym użyciem nie napawała mnie duża ilość pianki. Spodziewałem się cienkiego startowego obuwia, a tu zwykłe, lekko odchudzone buty. Całe szczęście większość obaw okazała się bezpodstawna, ale wszystko po kolei.
But posiada grubą warstwę pianki odpowiadającej za amortyzację i spadek pięta-palce wynoszący 12 mm. Ppdeszwa z przodu jest bardzo elastyczna co umożliwia bardzo sprawne wspomaganie wybicia palcami. Właśnie dzięki dużej elastyczności pod palcami i lekkiemu usztywnieniu w dalszej części, buty są znacznie bardziej dynamiczne niż można się spodziewać. Pianki pod stopami jest całkiem sporo, na dodatek but jest miękki, więc wydaje się, że bardzo dużo energii będzie marnowane, ale na szczęście nie do końca tak jest. Owszem but wydaje się miękki, ale jest to głównie zasługa wkładki która chyba w największej mierze odpowiada za amortyzację. Sama pianka w podeszwie nie jest już tak miękka, co więcej można ją nazwać sprężystą, jakby nieco energii oddawała podczas wybicia. Nawet podczas szybkiego biegu nie czuć zapadania się, marnowania energii i braku efektywności. W zasadzie dopiero przy startach na 10 km, gdy chwilami tempo schodziło poniżej 4 min/km, zaczynałem odczuwać sporą ilość amortyzacji, ale ciężko stwierdzić żeby to przeszkadzało, po prostu akurat ja mam doświadczenie z butami efektywniejszymi i lepsze do szybkiego biegania (nie każdy to odczuje).

100 3115

Marathony nie są klasycznymi butami startowymi. Jeśli porównamy je do wyrobów konkurencji (startowo-treningowymi lub startowymi) wyjdzie nam, że idealnym ich przeznaczeniem będą dłuższe dystanse biegane przez amatorów. W takiej roli spisują się znakomicie. Spora dawka amortyzacji sprawia, że nawet wybiegania spokojnym tempem nie są uciążliwe, choć trzeba przyznać, że buty zachęcają do szybkiego biegu (jeśli planujemy robić długie wybieganie musimy się nieco powstrzymywać żeby nie przeszarżować). Stopy nie są specjalnie zmęczone nawet po 2-3 godzinach, śródstopie nie cierpi i – co najważniejsze – w czasie biegu całkowicie znika mocne przyleganie palucha do boku buta. Mogłoby się wydawać, że taki ucisk może się tylko pogłębiać, że pojawią się pęcherze, otarcia czy inne podobne niedogodności jednak nic takiego nie występuje i nawet nie czuć, że palec czegoś dotyka. Gdy zaczynamy biec, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, znika uczucie dotykania do boku buta.

Szybki bieg jest bardzo sprawny i dla ambitnych amatorów będzie to naprawdę dobry wybór na starty powyżej 10 km, a dla osób biegających wolniej powinny nadać się również na krótsze zawody. Sportowy charakter jest zasługą nie tylko podeszwy lecz także niskiej wagi, mało kto patrząc na te buty stwierdzi, że ważą one ledwie 205 g (w rozmiarze 47 waży 295 g), jednak jak tylko wyjmiemy je z pudełka poczujemy lekkość i podobne odczucia będą nam towarzyszyć gdy pierwszy raz założymy je na nogi. Pozory jak widać mylą, gdyż buty nie wyglądają na lekkie. Wystarczy jednak się w nich przebiec chociaż kawałek, najlepiej żwawym tempem, żeby poczuć tą lekkość.

Pokonywanie półmaratonu czy dłuższych dystansów w Jomach jest naprawdę przyjemne. Buty wykazują się świetnym kompromisem pomiędzy dynamiką, lekkością i amortyzacją. Dla zawodników biegających poniżej 4:00-4:20 min/km mogą okazać się zbyt mało dynamiczne choć przy długim dystansie komfort okazuje się mile widziany. Powinny się więc sprawdzić nawet dla szybkich amatorskich maratończyków. Z całą pewnością duża część przeciętnych biegaczy powinna być zadowolona. Zapewniają przyzwoitą dynamikę, a jednocześnie amortyzację i komfort jaki jest potrzebny podczas długich biegów.

Podeszwa

Przyczepność podeszwy zewnętrznej należy uznać za zadowalającą. Na asfalcie czy to suchym, czy mokrym uślizgi – nawet na nawrotach – nie występują. Problemy mogą pojawić się na przejściach dla pieszych gdzie należy zachować nieco ostrożności. Na polnych czy leśnych drogach lub łatwych ścieżkach również jest poprawnie, jednak lepiej odstawić buty gdy aura zrobi się zimowa. Bieżnik, źle się sprawia na śniegu, trzeba kroki stawiać bardzo ostrożnie, a mimo wszystko możemy stracić kontrolę nad nogami. Lód czy mocno ubity śnieg to już rosyjska ruletka, i bieganie w takich warunkach w Jomach to nie lada wyzwanie, którego ja staram się nie podejmować.

m409

Za całkiem wysoki komfort podczas biegu odpowiada nie tylko podeszwa lecz również cholewka, a ta w Jomach wykonana jest niemal w całości z siatki. Jak można przypuszczać, zapewnia bardzo dobrą wentylację. W butach wiatr może radośnie hulać więc nieważne czy to start, wybieganie, czy szybki trening stopy pozostają suche. Oczywiście coś za coś, przewiewność sprawia, że każdą kroplę odczujemy na stopach co na treningach nie musi być pożądane. But jest bardzo dobrze dopasowany do stopy, może się nawet wydawać zbyt wąski z przodu. Całe szczęście, że mocne trzymanie kończy się przed palcami. W efekcie stopa jest bardzo pewnie trzymana w bucie, ale palce mogą się rozczapierzać.

Największą wadą butów jest kolor. Śnieżna biel sprawdza się w słoneczną pogodę gdyż ogranicza się wtedy nagrzewanie, jednak w użytkowaniu codziennym nie do końca jest to dobre rozwiązanie. Każde chlapnięcie na cholewkę, każda plamka czy bród są aż nadto widoczne i buty stają się mało estetyczne.
Podsumowanie

Joma pokazała, że przyzwoity produkt nie musi być nieprzyzwoicie drogi. Buty łączą zalety modelu startowego i treningowego. Dla większości osób spiszą się znakomicie zarówno w czasie startów, jak i podczas codziennych treningów. Nie zmęczą nas na długim wybieganiu, a także sprawią, że będziemy mogli z powodzeniem brać w nich udział w zawodach. Niska cena nie musi iść w parze z niską jakością i słabymi właściwościami.
Redakcja Bieganie.pl