New Balance 1080v12
 
28 czerwca 2012 Redakcja Bieganie.pl Sport

Sesja poranna drugiego dnia ME – pechowe występy biegaczy


Drugi dzień Mistrzostw Europy w Helsinkach dla reprezentacji Polski rozpoczął się półfinałowym biegiem Tiny Matusińskiej.

Polka na 400 m ppł w swojej serii była piąta z 56.43  i niestety nie awansowała do najlepszej ósemki ME. Gdyby Tina pobiegła w granicach swojego rekordu życiowego (55,87), mogłaby już szykować się do finału, niestety swoją przygodę z ME zakończy na 10 pozycji.

MP_bielsko_biala__69_.JPG
Tina Matusińska podczas MP w Bielsku-Białej

Słaby występ na 3000 m z przeszkodami zaliczyła Matylda Szlęzak. Polka, 4 zawodniczka młodzieżowych Mistrzostw Europy, była dziewiąta w pierwszym biegu eliminacyjnym z czasem około 17 sekund gorszym od "życiówki" – 9:56.30.

MP_2012__280_.JPG
Matylda w trakcie zdobywania srebrnego medalu podczas MP

Nic nie zapowiadało gorszego występu wicemistrzyni Polski. Matylda do około 1800 m dystansu trzymała się szóstej-siódmej pozycji, dającej szansę na awans z czasem. Niestety na około kilometr przed metą zaczęła znacząco słabnąć. Coraz szybciej rosła luka pomiędzy prowadzącą czwórką, na której czele znajdowała się pewnie biegnąca Ukrainka Schmidt, a Matyldą, która spadła na ósmą lokatę. Jeszcze gorzej było na finiszu, gdzie nasza jedyna reprezentantka w biegu przeszkodowym dała się wyprzedzić Fince Eriksson. Jak się później okazało, ten moment zadecydował o braku awansu Polki – zawodniczka gospodarzy jako 15 weszła do finałowej grupy, a Matylda zajęła 16 miejsce.

Biegu nie ukończyły aż trzy zawodniczki, w tym mistrzyni świata Marta Dominguzez. Hiszpanka, wobec której nie zostały jeszcze do końca oddalone zarzuty o doping, wycofała się z rywalizacji po około 800 m.

Dobrze nie było w eliminacjach, lepiej nie stało się w półfinale. Marek Plawgo zajął dopiero szóstą pozycję w biegu na 400 m ppł i w słabym stylu pożegnał się z dalszą rywalizacją. A miało być zupełnie inaczej. Polak stawiał na ambitne cele: medal i kwalifikację olimpijską:

-Chcę upiec dwie pieczenie na jednym ogniu – zapowiadał Plawgo – Byłoby wspaniale znowu stanąć na podium.

MP_bielsko_biala__91_.JPG

Rekordzista kraju po wczorajszym, słabszym starcie narzekał na zbyt ostre wiraże, które wybijały go z płotkarskiego rytmu.

 -Niestety bieżnia nie jest dostosowana do szybkiego biegania. Nowo wyprofilowane łuki nie nadają się w ogóle do biegania. Nie wiem kto to zatwierdził, ale przy wyjściu z wirażu nie można się w ogóle utrzymać na torze. Miałem okazję robić jedynie przebieżki, a i tak było mi trudno. Aż się boję, co będzie, jak szybkość będzie większa – mówił zawodnik Jana Widery.

W półfinale wicemistrzowi Europy sprzed czterech lat nie pomagał drugi tor. Choć początek biegu wyglądał nieźle, na półmetku widać było, że Plawgo biegnie ciężko i nie ma lekkości. Finisz mistrza Polski był rozczarowujący. Szóste miejsce z przeciętnym wynikiem – 50.77 to stanowczo za słabo na miejsce w czołowej ósemce.

– Pobiegłem tyle, na ile pozwoliły warunki. Nie zmęczyłem się nawet za bardzo, ale dwa razy pobiegłem po torze Josefa Proroka. Po zejściu z drugiego płotka na tych wewnętrznych torach jest ewidentnie załamanie łuku. Dlatego, kiedy zszedłem z płotka wyrzuciło mnie na trzeci tor. Całą siłę włożyłem zatem w to, by utrzymać się w torze
– powiedział po biegu Plawgo, który tuż po starcie kiwał z niedowierzaniem głową…

Polak wyjedzie ze stolicy Finlandii niestety tylko z 18 miejscem i zapewne złymi wspomnieniami. Mistrz Polski nie rezygnuje jednak z walki o minimum, czeka go jeszcze jeden start, prawdopodobnie w Białogardzie.