18 lipca 2011 Redakcja Bieganie.pl Sport

Sensibelt’a od Salomona – Test


Tak jak wielu biegaczy w ostatnim czasie także stanąłem przed problemem nawadniania podczas treningu. Jako że to moje pierwsze biegowe lato nie miałem za bardzo pojęcia jak ten problem rozwiązać. Z pomocą przyszło nasze forum.

Po przestudiowaniu wielu wątków wiedziałem tylko jedno: że nic nie wiem. Możliwości jest dużo: bidony duże, małe, na rękę, na pas, na ramię camelbacki plecaki itp. Stwierdziłem że nic tu nie wymyśle i po prostu wybrałem się do najbliższego sklepu sportowego. Po krótkiej rozmowie ze sprzedawcą już wiedziałem że chcę nowego Sensibelt’a od Salomona.

Pas salomon

Nigdy wcześniej nie miałem sposobności obcowania z produktami spod tego szyldu. Salomon kojarzył mi się z „hardkorowymi” biegami górskimi i sprzętem niezbyt tanim ale wysokiej jakości. Sam pas sprawia wrażenie naprawdę porządnie wykonanego. Żadne nitki nie odstają, nic się nie mechaci, nic się nie rozciąga ani nie blaknie.

Wydaję się że w budowie tego typu pasa niewiele można wymyślić, ot to tylko trochę materiału trzymającego butelkę. Jednak projektanci Salomona dali radę. Wszystko zostało dopracowane pod każdym względem. Kieszeń do której zmieścimy 3-4 żele lub batoniki zamykana jest na metalowy (a nie jak to często ma miejsce plastikowy) zamek. Otwór jest naprawdę szeroki i nie ma problemu z wyciąganiem przedmiotów. Dodatkowo w kieszeni wszyta jest jeszcze mniejsza kieszonka, idealna aby wsadzić tam np. kluczyki od samochodu tak aby nie latały podczas biegu. Zewnętrzna część wykonana jest z siateczki pokrytej odblaskowym zygzakiem charakterystycznym dla tego producenta.

To co zdecydowało o zakupie tego modelu to rodzaj zapięcia. Zwykle mamy do czynienia z gumowym pasem lub czymś w rodzaju parcianego pasa. Oba te rozwiązania nie odpowiadały mi ani nie wzbudzały zaufania. W Sensibelcie opinamy się mięciutkim bardzo szerokim pasem wykonanym z siateczki i gąbki. Efekt jest taki że pas w ogóle nie obciera a dodatkowo oddycha więc nie ma problemu z odprowadzaniem potu. Pozwala to nawet na mocne ściśnięcie się bez obawy o efekty uboczne. Zapięcie jest na rzep, regulacja jest bardzo prosta i nie wymaga zatrzymywania się gdy chcemy coś wyregulować.

Jeśli chodzi o sam bidon to i tutaj projektanci się wykazali. Przywykliśmy już od okrągłych butelek a nawet kwadratowych, jednak Salomon postanowił pójść poza schematem i zastosować butelkę o trójkątnym kształcie. Nie chcąc dłużej trzymać Was w niepewności powiem jedno: to się sprawdza. Kształt ten umożliwia pewny chwyt nawet gdy mamy mokre/spocone dłonie. Butelka ma swoje miejsce w pasie w ciekawie zaprojektowanym „koszyku”. Dolna i górna część jest wzmacniania i lekko przytrzymuje butelkę. Nie ma możliwości aby bidon wysunął się nieproszony. Na uwagę zasługuje nawet „dziubek” do picia, łatwo się go otwiera, strumień jest odpowiedni a dodatkowo ma coś w rodzaju uszczelki na sobie przez co nie ma szans na żadne przecieki. Nie zapomniano także o miarce wyskalowanej do 0,4 l choć bidon mieści 0,6l.

Jak się z tym biega? Wyśmienicie. Jako że butelka jest z dala od naszych uszu nie słychać żadnego chlupania które tak bardzo potrafi drażnić. Bidon wyciąga się z lekkim oporem ale dla mnie to plus bo wiem że go nie zgubie. Dodatkowo góra koszyka ma lekko lejkowaty kształt co ułatwia trafienie butelką w odpowiednie miejsce. Przez to że cały pas wykonany jest z oddychających siateczek to nie występuje nasiąkanie potem, nawet jeśli bardzo mocno się opasamy. Krótko mówiąc: jeżeli szukasz sprzętu godnego zaufania to właśnie go znalazłeś. Nawet cena 129zł wydaję się dobrze skalkulowana.

FORUM DYSKUSYJNE