16 grudnia 2011 Redakcja Bieganie.pl Sport

Rozmowa z Jamesem Templetonem, agentem Bernarda Lagata


Cały świat jest pod wrażeniem tegorocznych występów Kenijczyków w maratonie. 2011 to rok genialnych wyników i nowego rekordu świata. Często zadaje się pytanie: co takiego jest w tych Kenijczykach, że obecnie żadna inna nacja, nawet Etiopczycy, nie jest w stanie im zagrozić?

temleton main
Od lewej: James Templeton, David Rudisha, G;adys Lagat, Bernard Lagat, Monaco 2010, foto: Wejo, letsrun

W kontekście tej dyskusji przedstawiamy rozmowę z Jamesem Templetonem, agentem Bernarda Lagata. Jest ona ciekawa również w perspektywie rozważań o tym, jak mocno powinno bodźcować się młodego zawodnika i jak powinien wyglądać jego długofalowy rozwój. Niedawno publikowaliśmy wywiad z Ryszardem i Arturem Ostrowskimi, po którym na forum pojawiły się głosy niedowierzania, że wyśmienity wynik Artura został osiągnięty dzięki tak, relatywnie rzecz ujmując, delikatnym bodźcom.

Bernard Lagat – kenijski biegacz średnio i długodystansowy, od 2005 roku reprezentuje USA. Multimedalista mistrzostw świata i IO na dystansach 1500m i 5000m. Ostatnie wielkie osiągnięcie to srebro na 5000m w Daegu.

James Templeton jest agentem-menadżerem Bernarda Lagata i grupki zawodników światowej elity, w większości Kenijczyków. Urodzony w Australii, obecnie mieszka w Niemczech, w Tubingen. Templeton współpracuje z Lagatem od 1997 roku i w tym czasie nawiązała się bliska więź między nim a zawodnikiem oraz jego trenerem Jamesem Li.

Dlaczego kenijscy biegacze dominują?

James Templeton: Ogromna fala świetnych biegaczy średnio i długodystansowych z Kenii nie jest dziełem przypadku. Zawodnicy ci czerpią korzyści ze znakomitej fizjologii: czystej, „suchej” masy mięśniowej oraz świetnie rozwiniętego serca i płuc. Nie wszyscy z Rift Valley potrafią biegać; jednakże wydaje się, że tych, którzy potrafią, są tysiące!

Młodzi ludzie są twardzi i chętni by ciężko pracować po to, by się wybić. Po prawdzie, wygląda na to, że wielu pracuje zbyt ciężko, zbyt wcześnie. Ci, którzy odnoszą sukcesy trenują według dobrych planów właściwie dzielących czas pomiędzy trening i odpoczynek. Niestety jest zbyt wielu zawodników trenujących ciężko trzy razy dziennie. To po prostu zbyt wiele i z dłuższej perspektywy czasu nie przynosi to korzyści – nawet jeśli ich organizm jest w stanie to znieść przez jakiś czas.

Sukcesy Amerykanów w ostatnich latach zdają się świadczyć, że ciężka praca w skupieniu przynosi rezultaty.

Ludzie od zawsze ciężko trenowali. Teraz jednak sporo uwagi zwraca się na strukturę treningu, i świetne rezultaty przyniosło stworzenie profesjonalnych grup dedykowanych treningowi najlepszych zawodników.

Grupy Alberto Salazara, Jerry’ego Schumachera i Terrence’a Mahona, dodawszy jeszcze mniejszą grupę Johna Cooka są bardzo profesjonalne a ich trening jest w każdym aspekcie przemyślany i kompletny. Myślę, że ich skupienie na zawodnikach elity i na tym, co potrzebne do rywalizacji na najwyższym światowym poziomie to najważniejsze powody ich sukcesu.

Jakie, Twoim zdaniem, ogólne zasady powinny byś stosowane w treningu młodych Amerykanów (14 do 19 lat)?

Długofalowe rozwijanie zdolności aerobowych jest bardzo ważne i młodzi zawodnicy powinni zaczynać ten proces. Nie można ot tak wskakiwać na wysoki kilometraż w wieku 19 lat.

Uważam, że baza wymaga lat rozwoju. Sądzę, że większy nacisk powinien być położony na bieganie swobodne i szybkie na różnych dystansach, ciągle pod kontrolą, poprawiając się stopniowo z roku na rok. Młodzi ludzie muszą czerpać radość i satysfakcję ze sportu, który uprawiają, by utrzymać motywację i chęć do wieloletniego treningu.

Radziłbym ograniczyć intensywność interwałów i liczbę treningów
interwałowych, zwiększyć objętość biegania aerobowego i pracować nad
techniką. Zawsze trzeba się skupiać na bieganiu szybkim i zrelaksowanym.

Moim zdaniem błędem jest zbyt intensywny trening młodzieży. Pomimo, że największe efekty dla młodego zawodnika dają intensywniejsze interwały, w szerszym planie nie da się tego poziomu podtrzymać i w efekcie jest to działanie niekorzystne.

Bardzo ważna jest technika, można nawet powiedzieć kluczowa. Widzi się niewielu zawodników elity biegających nieładnie, niepoprawnie, bardzo niewielu ma zbyt długi krok itd. Ważne jest by biegać efektywnie i nad tym można pracować w młodych latach.

Co doradziłbyś trenerom w kontekście długofalowego rozwoju zawodników długodystansowych?

Radziłbym ograniczyć intensywność interwałów i liczbę treningów interwałowych, zwiększyć objętość biegania aerobowego i pracować nad techniką. Zawsze trzeba się skupiać na bieganiu szybkim i zrelaksowanym. Nigdy napiętym. Bieganie powinno być dobrze wykonywaną pracą ale równocześnie powinno sprawiać przyjemność, pozostać atrakcyjnym i dawać dużo frajdy w pracy w grupie. Jeżeli trening staje się przykrym obowiązkiem, młodzi biegacze wypalają się i tracimy ich.

Jesteś agentem Bernarda Lagata. Jak zainteresował się sportem?

Bernard (lub Kip, jak na niego wołamy) pochodzi z biegowej rodziny. Jego ojciec biegał na 6 mil a starsza siostra Mary była wielką inspiracją. W młodości biegała w Igrzyskach Wspólnoty Brytyjskiej w Brisbane w 1982 roku (Kip miał wtedy 8 lat) a później odnosiła sukcesy w biegach ulicznych. Była dla niego wzorem i w wielkim stopniu motywowała do pracy.

Co ciekawe, Kip był dobrym biegaczem, ale nie od razu mistrzem. Zawsze śmieje się z tego, jak Daniel Komen dawał mu lanie w szkolnych zawodach, jednakże wytrwał przez te wszystkie lata i to było naprawdę bardzo ważne.

Redakcja Bieganie.pl