New Balance 1080v12
 
28 października 2011 Redakcja Bieganie.pl Sport

Recepta na jesienno-zimową chandrę


doartzima.png 

 

Pewnie wiele osób zastanawia się, czy w zimie można biegać. Odpowiedź jest prosta – oczywiście, że tak! Jeśli ktoś ma wątpliwości, niech koniecznie przeczyta, co na temat biegania w jesienno-zimowej aurze mają do powiedzenia trenerzy akcji BiegamBoLubię.

Nie ma złej pogody do biegania, są tylko złe ubrania – podkreśla wagę stroju Błażej Stankiewicz, trener z Bydgoszczy. – Trzeba mieć tylko chęci. Wtedy nie stoi na przeszkodzie, ani wiatr, ani deszcz. A zimą – wiadomo, że rekordów się nie bije, więc nie ma sensu stawiać sobie celów niemożliwych do osiągnięcia. Ważne, żeby potrafić się zmobilizować do regularnego biegania – mówi. A wie, co mówi, bo sam przez 17 lat trenował biegi średnie i długodystansowe.

A więc motywacja jest najważniejsza. Potem jest już z górki, bo kiedy raz zaryzykujemy i pójdziemy biegać w jesiennych czy zimowych warunkach – pamiętając o odpowiednim stroju – na pewno przekonamy się, że warto biegać, nawet kiedy termometr nie chce pokazać więcej niż kilka stopni, ba – wskazuje mniej niż zero! – Po takim zimowym bieganiu dużo lepiej się poczujemy. Przede wszystkim organizm się dotleni, co jest szczególnie ważne zimą, kiedy większą część dnia spędzamy w budynkach. A i kąpiel po bieganiu w zimie jest wyjątkowo przyjemna – zapewnia Rafał Wójcik, trener ze Szczecina. Po frekwencji na ostatnich zajęciach, widać, że szczecinianie chłodu się nie boją – na stadion miejski przy ulicy Litewskiej przyszło 27 osób! Tak trzymać!

Tomasz Czubak, trener ze Słupska stawia sprawę jasno. – Jeżeli bawimy się w bieganie latem, nie widzę powodu, żeby z tego rezygnować zimą – nasz organizm nie zasypia, więc nie ma sensu usypiać biegania. Potrafimy radzić sobie w normalnym życiu ze zmianami pór roku – zimą zamiast sandałów, zakładamy kozaki, to samo robimy, kiedy chcemy biegać – zakładamy cieplejsze skarpety i dresy i czerpiemy przyjemność z biegania w zimowej aurze – mówi czterokrotny mistrz i rekordzista Polski na dystansie 400 metrów.

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Szczególnie, kiedy nie jesteśmy przekonani, czy zimowe treningi są zdrowe. – Bieganie hartuje organizm. Nasz układ immunologiczny poddany zimowemu treningowi na pewno nie złamie się tak łatwo. Jako trener zauważyłem, że najsolidniejsi zawodnicy bardzo rzadko zapadają zimą na choroby. Jeśli już coś się dzieje to zazwyczaj kończy się na zwykłym przeziębieniu – zapewnia Jacek Wosiek, trener z Wrocławia. – A biegając systematycznie – także w zimie stajemy się odporniejsi nie tylko na choroby, ale także na trudności dnia codziennego. Jesteśmy zdecydowanie bardziej pozytywnie nastawieni do życia i doskonale godzimy swoje codzienne obowiązki – dodaje.

Co prawda, mamy jeszcze jesień, ale zima zbliża się wielkimi krokami i nie wiadomo, kiedy zaskoczy nas białym puchem. Na pewno wiele osób zastanawia się, jak można biegać po śniegu, nie ślizgając się i nie przemaczając doszczętnie stóp. Tutaj oczywiście ogromne znaczenie mają buty. Muszą mieć odpowiedni – bardziej „agresywny” bieżnik i gęstszą siatkę. Bieżnik rozwiązuje problem ślizgania się, a siatka – przemakania. Sprawa samego podłoża jest w rzeczywistości dość prosta – śnieg sprawia, że nawet twarde i nieprzyjazne dla stawów chodniki są „miękkie”. – W zimie można biegać w różnych miejscach. W zależności od potrzeb treningu. Taka nie za duża, nieudeptana warstwa śniegu jest właściwie jak trawa – podkreśla Piotr Kowal, trener z Rzeszowa.

Do biegania w zaspach nikt nie zmusza, ale bieganie w nieco większym śniegu jest świetnym wzmocnieniem nóg – działa jak naturalna siłownia. – Dodatkowo, kiedy biegamy po śniegu czy nierównej nawierzchni, receptory odbierają inne bodźce, układ nerwowy „uczy się” przystosowania do nietypowych warunków, a co za tym idzie uruchamiamy na co dzień rozleniwione mięśnie – wyjaśnia Agnieszka Pilawska, trenerka z Katowic.

Dla ciągle nieprzekonanych kilka argumentów nie do obalenia. Bieganie = endorfiny. O nie – w długie jesienne czy zimowe wieczory, może być trudno. Dlatego najlepszym lekarstwem na przygnębienie i chandrę jest właśnie bieganie!  – Regularny trening pobudza, odstresowuje, hartuje organizm – podkreśla Agnieszka Pilawska. – Bieganie w zimie ma jeszcze jedną, niepodważalną zaletę. To właśnie zima jest najlepszym okresem, by zacząć pracę nad sylwetką. Panie często na miesiąc przed urlopem przypominają sobie, że nie mieszczą się w bikini. Gorączkowo rozpoczynają „diety cud”. Warto pomyśleć o urlopie wcześniej, spokojnie biegać jesienią i zimą, a na wiosnę kupować ubrania o dwa rozmiary mniejsze – zachęca Agnieszka.

Poradnik na temat doboru stroju do zimowego biegania znajdziecie TUTAJ.