4 stycznia 2009 Redakcja Bieganie.pl Sport

Przedwyborcze WHO is WHO


wybory_1.gif

Za kilka dni wybory w PZLA. Jeśli się temu przyjrzeć to
jest to niezły materiał na film z pogranicza sensacji, polityki. Ponieważ mało
kto z czytelników orientuje się w tym temacie, przedstawiamy jak to mniej
więcej wygląda.

Co cztery lata odbywają się
wybory. Ludzie związani z lekkoatletyką wierzą wówczas, że nastanie nowy Prezes
i:

– nic się nie zmieni – na to
liczą Ci, którzy zadowoleni są z aktualnego układu, ze swojej pozycji, lub po
prostu nie lubią zmian. Podobnie sądzą, choć mają nadzieję, że się mylą,
różnego rodzaju malkontenci i realiści.

– coś się zmieni – na to liczą
Ci, którzy nie są zadowoleni z aktualnego układu, ze swojej pozycji lub po
prostu lubią zmiany

– że będzie rewolucja – na to liczą wszyscy, którzy mają
mniej niż 30 lat

Jak widać, każda z grup ma inne
cele i do każdej można jakoś apelować. Dlatego
wszystkie grupy liczą na to, że kandydat coś im obieca i na tej podstawie będą
mogli egzekwować potem swoje roszczenia i czuć się pewniej. Kłopot zaczyna się,
kiedy obydwaj kandydaci obiecają to samo, kiedy żaden nic nie obieca lub
kiedy obiecał nie ten, który miał obiecać.

A co takiego można obiecać? Po
pierwsze do obsadzenia jest Dział Szkolenia, który zapewnia ogromną władzę –
wpływ na skład kadry i miejsca wyjazdów na zgrupowania. A skoro mowa o
zgrupowaniach, to kartą przetargową jest też obecność lub nie zawodników w
kadrze. Poza kadrą olimpijską mamy dwie mocno uznaniowe kadry dla zawodników
starszych – Szkolenie i Młodzieżową oraz kadry dla zawodników młodszych.

Dlaczego jest to kadra uznaniowa?
Otóż teoretycznie łapią się do niej np. wszyscy seniorzy z klasą mistrzowską
oraz młodzieżowcy z 1 klasą sportową. Wszyscy się łapią, ale… nie wszyscy
jeżdżą na obozy. O tym, kto jedzie, decyduje Dział Szkolenia, często
jednoosobowo. Niektórzy mogą więc być formalnie w kadrze, ale nie jeździć na
zgrupowania, czyli de facto – być poza kadrą. Sytuacja ta, dziwnym zbiegiem
okoliczności, dotyka najczęściej zawodników mało znanych trenerów, którzy nie
są delegatami na zjazd. Do tego dochodzi obsada kierowników wszelkich
zgrupowań, wyjazdów zagranicznych.

W PZLA jest też zatrzęsienie
różnego rodzaju komisji, np. Komisja Do Spraw Kontaktu z Terenem, Komisja Do
Spraw Obiektów i Sprzętu, Komisja Wyróżnień i Dyscypliny, Komisja
Młodzieżowa… i co najmniej kilka innych.

Do obsadzenia pozostają też
oczywiście stanowiska trenerów kadrowych. Mamy więc spore pole manewru, wiele z
tych siedzisk daje okazję zarobku, wiele innych daje tylko i aż – władzę.

Kandydaci na Prezesa jeżdżą,
spotykają się, obiecują i liczą głosy. Liczą, liczą a jak wychodzi za mało, to
lobbują, zagajają, sugerują. Otwiera to duże pole do manewru i zajmowania
różnych ciekawych strategii wielu delegatom. Oto krótki przewodnik po możliwych
do zajęcia strategiach, obserwowanych przed wyborami:


Strategia: Popieram Cię, bezdyskusyjnie
– najprostsza, ale
mało wyrafinowana

Strategia: Popieram Cię, ale musisz mi coś zaproponować
zmusza kandydata do wysiłku

Strategia: Popieram Cię, ale musisz mi coś zaproponować bis (czyli i tak zagłosuję na kontrkadydata nie musisz o tym wiedzieć) – dająca nam pewne
zabezpieczenie, że nawet jeśli wygra nie ten, którego popieramy, to coś z tego
będziemy mieli

Strategia: Popieram Ciebie i Ciebie też popieram – czyli gra
na dwa fronty, dająca luksus bycia pozostawionym w spokoju do samych wyborów

Strategia: Popieram Ciebie ale coś mi zaproponuj i Ciebie
też popieram i też coś mi zaproponuj
– na dwa fronty, dająca nadal pole do
działania i wywalczenia co dla nas ważne, na każdą okoliczność

Strategia: Nie ujawniam, kogo popieram: – bardzo ciekawa,
wyrafinowana.

Aktorzy pierwszoplanowi


Polityk – Wiesław Wilczyński

dyrektor Warszawskiego Ośrodka Sportu, miał nieudane doświadczenia w biznesie,
potem z większymi sukcesami prowadził klub żużlowy w Pile, potem SLD-owskie
koneksje pozwoliły mu przeskoczyć do Ministerstwa Sportu na stanowisko
podsekretarza stanu, potem do warszawskiego Ratusza. Wiesław Wilczyński, mając
dużą siłę przebicia, wynikającą z koneksji politycznych (okręgowe zarządy w
wielu miejscach są zdominowane przez sympatyków SLD) oraz siły organizacyjnej
związanej z mocną pozycją w Ratuszu, może obiecywać wiele już teraz, szczególnie
w Okręgu Warszawsko Mazowieckim (11 delegatów). To zwolennik kontynuacji lub
wzmocnienia relacji biznesowo-towarzyskich przy jednoczesnej absolutnej
odmianie wizerunku Związku na prosportowe, proeuropejskie, w ogóle bardzo PRO.


Trener – Jerzy Skucha
– matematyk
i trener, był już w PZLA jako Szef Szkolenia i członek Zarządu, odszedł po
konflikcie z Panią Prezes. Mówi się, że jak przyjdzie, to wszystkich wyrzuci. Z
drugiej strony dobrze poinformowane źródła twierdzą, że „nie wyrzuci, nie
wyrzuci, bo ze wszystkimi pracował i ktoś pracować będzie musiał”. Jerzy Skucha
ma oficjalne poparcie środowiska trenerskiego i być może zawodniczego, ale jak
to z takim oficjalnym poparciem bywa – bywa bardzo ulotne i to, co trenerzy
deklarują w oficjalnej rozmowie, nie musi się przekładać na głos delegatów
(niektórzy trenerzy są delegatami, niektórzy nie).


Działacz – Krzysztof Wolsztyński,

od dawna w strukturach PZLA, obecny wiceprezes, członek Zarządu oraz Prezydium
PZLA. Podobno sukces w postaci dobrze zorganizowanych juniorskich Mistrzostw
Świata w LA to rzeczywiście jego zasługa. Zawodnicy wypowiadają się o nim
bardzo dobrze, ale jest to jednak teoretycznie kandydat o największym poparciu tylko
w Kujawsko-Pomorskiem.

Miejsce akcji.

Kulminacyjny moment nastąpi 10
stycznia w dniu wyborów, choć mówi się, że najważniejsza jest wieczór i noc przed
wyborami, czyli 9 stycznia. Jest to przedwyborcza noc i delegaci i kandydaci,
którzy zjadą do Spały, mają ostatnie szanse coś jeszcze ustalić.

Każdy okręg reprezentowany jest
na zjeździe przez kilku-kilkunastu delegatów. Im większy okręg tym większe
zainteresowanie kandydatów.

Jest 16 okręgów, 104 głosy
(poniżej lista okręgów, nazwisko prezesa okręgu i liczba delegatów):


Białystok - Wojciech Orłowski (6)
Bydgoszcz    - Krzysztof Wolsztyński (7) 
Gdańsk       - Marek Fostiak (9)
Katowice     - Marek Ciuk (7)
Kielce       - wybór w styczniu (4) 
Kraków       - Grzegorz Sobczyk (7)
Lublin       - Leszek Dunecki (6)
Łódź         - Lech Leszczyński (6) 
Olsztyn      - Bogdan Karpiesiuk (5)
Opole        - Jan Satora (3)
Poznań       - Janusz Szydłowski (8) 
Rzeszów      - Janusz Mazur (4)
Szczecin     - Stanisław Puna (5) 
Warszawa     - Tadeusz Pietrewicz (11) 
Wrocław      - Piotr Rysiukiewicz (9) 
Zielona Góra - Kazimierz Pańtak (5)

Co decyduje o tym, na kogo
oddadzą głos? Sylwetka kandydata? Wygląda na to, że nie. I że jest to najmniej
ważna sprawa.

Najważniejsze jest:

– kto stoi za kandydatem i jakie ma interesy,

– co indywidualnie obieca kandydat i jakie są szanse, że to
spełni,

– w jaki sposób odbędzie się głosowanie.

Przyjrzyjmy się zatem, kto stoi za kandydatami

Kto stoi za Wiesławem Wilczyńskim ?

Bogusław Mamiński – jeden z
najwybitniejszych zawodników w historii, dziś szef bloku konkurencji
wytrzymałościowych i szara eminencja Związku. Według wielu osób to właśnie on
jest odpowiedzialny za większość negatywnego elektoratu, jaki posiada obecny
dyrektor Biura Sportu. Jednak Wilczyński nie może się odciąć od Mamińskiego, bo
bez niego nic nie znaczy (albo znaczy dużo mniej). Mamiński ułatwia
Wilczyńskiemu kontakt i relacje ze wszystkimi, którzy cokolwiek znaczą w
polskiej LA. W wielu przypadkach Wilczyński nie musi się starać o głosy kandydatów,
bo zrobił to już za niego Mamiński. Mówi się, że zainteresowany jest
utrzymaniem status quo, w którym zawodnicy w okresie zimowym (kiedy pensjonat w
Międzyzdrojach nie jest oblegany przez turystów) wysyłani byli automatycznie do
tego ośrodka, którego właścicielem jest jego żona. Ale według nas jest to
trochę naciągane, bo:

– podobno Bogusław Mamiński ma głowę do większych interesów
niż takie „drobiazgi”

– podobno ośrodek w Międzyzdrojach naprawdę jest dobry

Marian Woronin – najlepszy Polski
sprinter w historii, rekordzista Polski, jedyny biały, który złamał barierę 10
s (9,99 co jednak nie zostało przez sędziów uznane). Założyciel Fundacji
Polskiej Lekkiej Atletyki, wspieranej przez PZLA, zainteresowany zacieśnieniem
współpracy z PZLA, wsparciem dla akcji Lato w Mieście.

Jacek Wszoła – najlepszy polski
skoczek wzwyż w historii, współwłaściciel sieci klubów Fitness Gimnasion,
liczący na intratne kontrakty z PLZA i dofinansowanie do rozwoju sieci
ośrodków.

I ….. aktualna Prezes Irena
Szewińska.
Wielokrotna złota medalistka olimpijska, jedna z największych gwiazd
w historii polskiego sportu, prezesuje od 12 lat, bardzo mocno krytykowana za
pogorszenie się poziomu polskiej LA, przyznanie sobie pensji, wpakowanie PZLA w
kłopoty finansowe. W tym roku nie
kandyduje. Podobno uważa, że: „Skucha to nieudacznik a Wolsztyński
zdrajca”.

Na sekretarza generalnego typuje się Bogusława Wolwowicza – w
czasach Premiera Leszka Millera Dyrektora Departamentu Strategii Rozwoju Sportu
w Ministerstwo Edukacji i Sportu.

Kto stoi za Jerzym Skuchą?

Jacek Kazimierski – wielu
obserwatorów uważa, że Jacek Kazimierski to największy atut Jerzego Skuchy. Osoby,
z którymi rozmawialiśmy, mówiły, wprost, że gdyby nie poparcie Kazimierskiego,
nie wiedziałyby, na kogo oddać głos. Prezes Strauss Cafe Poland (przedtem Elite
Cafe) od kilku lat organizator mityngów lekkoatletycznych. Cztery lata temu
Jacek Kazimierski, jako zupełnie nieznany człowiek stanął, jako kontrkandydat
Ireny Szewińskiej i przy poparciu między innymi grupy zawodników zrzeszonych w
grupie Elite Cafe przegrał zaledwie dwoma głosami. Stawia mu się zarzuty, że
przez te cztery lata zmarnował tamto poparcie, że oprócz organizowania Pedros
Cup sam nie jawił się, jako aktywny działacz. Poza tym – podobno – we wszystkim
jest najlepszy.

Artur Partyka – drugi w historii
(po Jacku Wszole) nasz uznany skoczek wzwyż, przez lata związany z grupą Elite,
organizator mityngów skoków wzwyż sponsorowanych przez Straussa


Sebastian Chmara
– jedyny
przedstawiciel Elite Cafe, który wszedł do Zarządu PZLA, były wieloboista,
obecnie także komentator telewizyjny


Jacek Zamecznik
– były szef
szkolenia młodzieży w PZLA, człowiek od kontaktów ze środowiskiem trenerskim,
odkupuje winę z poprzednich wyborów, kiedy nie poparł Jerzego Skuchy


Józef Lisowski
– trener kadry 400-metrowców.


Kto popiera Krzysztofa Wolsztyńskiego ?

Całe województwo kujawsko-pomorskie.

Wolne elektrony

Jest kilka osób, które nie
zadeklarowały oficjalnego poparcia.

Jedną z nich jest Paweł Januszewski, były
mistrz Europy na 400 ppł, działający w Mazowieckim OZLA. Mówi się, że ma
głosować na Wilczyńskiego, ale jest to trochę dziwne, biorąc pod uwagę
zaangażowanie Januszewskiego w poprzednich wyborach u boku Kazimierskiego.


Marek Plawgo
– rekordzista Polski
na 400 pł, początkowo mocno optujący za Jerzym Skuchą, w tej chwili nie wiadomo,
na kogo postawi.


Marek Fostiak
– Prezes w Gdańskim
Okręgowym Związku, który do końca rozmawia ze wszystkimi kandydatami, czeka kto
mu da więcej, marzy mu się stanowisko Szefa Szkolenia Związku.


Janusz Szydłowski
– Prezes Okręgowego
związku w Poznaniu, związany ze sportowymi „eventami”, zainteresowany
stanowiskiem szefa marketingu i obsługą marketingową Związku (kandydat Wilczyńskiego na to stanowisko to
Tomasz Rachwał z Polish Sport Promotion)

Sposób głosowania

Najbardziej niezwykły efekt na
wynik głosowania ma sposób siedzenia na sali. Delegaci przyjeżdżają z okręgów
razem z prezesem okręgu. Prezes, jak to prezes – o wszystkim chce decydować i
chce, żeby Delegaci głosowali całym blokiem na tego kandydata, na którego chce
Prezes. Delegaci są sadzani na sali grupkami w taki sposób, że Prezes może
zawsze zajrzeć w kartkę delegata i upewnić się, że jedyne właściwe nazwisko
zostało zaznaczone. Nie przeszkadza to nikomu w nazywaniu tej fikcji tajnymi
wyborami.

Co zatem nas czeka? Kontynuacja, łagodna zmiana czy rewolucja?
Wygra Skucha, Wilczyński czy Wolsztyński ? Dowiemy się już niedługo.

Redakcja Bieganie.pl