19 sierpnia 2011 Redakcja Bieganie.pl Sport

Polacy sensacją w Szwedzkim maratonie


Swierc


Tego się nie spodziewaliśmy – zawodnicy Salomon Suunto Team  stali się sensacją AXA Mountain Marathonu w Szwecji. Zarówno Marcin Świerc, jak i Paulina Maciuszek, zajęli drugie miejsce w 43km biegu rozegranym w sobotę 13 sierpnia w okolicach Valadalen. Marcin walczył z pięciokrotnym zwycięzcą Andreasem Svanebo, który w tym roku poprawił swój rekord o 13 minut i ponownie był najszybszy z czasem 3:40.53 Siedem minut później na metę wpadł nasz zawodnik. Paulina natomiast dzielnie ścigała się z Emelie Forsberg – panie na mecie dzieliła różnica 8 minut, zwycięski czas wyniósł 4:30.27.

AXA Mountain Marathon uznawany jest za najtrudniejszy maraton w Skandynawii, rozgrywany był już po raz siódmy. Zawody odbyły się w szwedzkim Vålådalen, a trasa prowadziła z Edsåsen przez trzy szczyty Välliste, Hållfjället i potężny Ottfjället, aż do linii mety w stacji Vålådalen. Jej trudność wynikała z dużych przewyższeń (na 43km 1800m przewyższenia), ale przede wszystkim z jakości ścieżek. O tym fakcie świadczył też najlepszy dotąd czas: 3h 54min 23s z 2008 roku.

Z roku na rok impreza podnosi swoją rangę i staje się coraz bardziej popularna – w pierwszej edycji startowało raptem 60 zawodników, w szóstej już 263 a w tym roku zapisało się 400 osób!

Swierc280Marcin Świerc po zawodach, które były dla niego stresujące, gdyż nie znał ani przeciwników, ani warunków , powiedział:  razem z Pauliną Maciuszek miałem możliwość wziąć udział w AXA Moutain Maraton. Był to mój drugi maraton w życiu, i do tego jeszcze drugi w tym roku, w w przeciągu miesiąca, więc czułem obawy przed startem gdyż jest to najtrudniejszy maraton w Szwecji. Trasa przebiegała przez rezerwat Vålådalen, który był strasznie rozmokły po kilku tygodniach opadów. Trasy nie znałem, zwycięzca Andreas biegał już tu 5 razy i 5 razy wygrał! Tym razem miał bieg życia, pobił swój rekord o prawie 14min. Ja również pobiłem poprzedni rekord.

Od początku kilku zawodników pobiegło bardzo mocno, wytrzymali do 2 km, a później ja dotrzymałem kroku Andersowi do 30km, zmieniając się z nim na prowadzeniu. Stopniowo zaczynało mi brakować sił pod górę: ostatnie 3km prowadziły już szerokim szutrem, niby prosty odcinek, a dla mnie to była już walka o ustanie na nogach.

Na końcówce odcinało mi zasilanie, zbliżała się tzw. ściana – na szczęście udało się ukończyć z czego bardzo się cieszę. Walka z błotem wyczerpała mnie, każdy krok  kosztował coraz więcej energii. Brakło trochę doświadczenia, następne maratony na pewno pójdą lepiej.

Po biegu mogliśmy skorzystać z masażu, oraz zażyć kąpieli w baliach. Już nie mówiąc o pysznościach, które czekały na mecie. Na trasie nie korzystałem z bufetów, wiec nadrobiłem na finiszu. Pysznie!

 Dziękuję kibicom za trzymanie kciuków!!!

Więcej o starcie, zawodnikach znajdziecie na www.salomonrunning.com/pl

Zdjęcia: www.vertex.cx

Możliwość komentowania została wyłączona.