4 września 2012 Redakcja Bieganie.pl Sport

O przyszłości zawodów trailowych – relacja z konferencji ITRC


Dzień po zakończeniu tegrocznego Ultra Trail du Mont Blanc odbyła się w Courmayeur (włoskie miasteczko, leżące u wylotu tunelu pod Mont Blanc) konferencja International Trail Running Conference (ITRC). Konferencje przygotowali organizatorzy UTMB. Zaprosili na nią organizatorów zawodów (które są kwalifikacją do UTMB), zawodników, prasę. Przygotowano bardzo ambitny program – 5 tematów (definicja trail, etyka zawodów, zarządzanie najlepszymi zawodnikami, antydoping, propozycja rankingu) do tego przemówienia przedstawicieli 3 federacji – FFA, IUTA, IAU.

Program programem, rzeczywistość niestety okazała się duzo bardziej trywialna – czasu było tyle, że nie starczyłoby go na porządne omówienie jednego tematu, a co dopiero pięciu. Gorąca dyskusja rozgorzała w zasadzie juz przy pierwszym punkcie – czyli próbie zdefiniowaniu co oznacza termin "trail". Szef UTMB – Michel Poletti przedstawił swoją wizję – otóż według niego to "zawody sportowe dla pieszych, otwarte dla każdego, rozgrywane głównie w terenie niezurbanizowanym, niewymagające technicznego lub alpinistycznego wyposażenia" – ta część definicji nie budziła większych kontrowersji. Jednak dalej Poletti stwierdził, że zawody takie muszą mieć minimum 20 km długości, zaproponował podział: 

– 20 – 42 km – krótki trail
– 42 – 80 km trail
– powyżej 80 km – Ultra Trail(r).

Przy czym okazało się, że termin "Ultra-trail" został prawnie zarejestrowany jako znak handlowy przez organizatorów UTMB!

Wzbudziło to grad pytań na sali – Michel Poletti cały czas twierdził, że chodzi jedynie o to, by mianem "Ultra-trail" nie określać zawodów np. 20 kilometrowych. I że korzystanie z nazwy nie wiąże się z żadnymi opłatami. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu – że sprytnie wykorzystano sposób na certyfikowanie innych – teraz to francuzi będą decydować, czy coś jest lub nie jest "ultra-trail". I nawet jeżeli dziś nie pobierają opłat, to nikt nie zagwarantuje, że nie zaczną ich pobierać za jakiś czas.

konferencja_423.jpg
fot. The North Face / Alo Bellusicio

Kolejny dyskusja – etyka zawodów – brzmiał pięknie, mówił o odpowiedzialności, szacunku do zawodników, wolontariuszy i przyrody przede wszystkim. Jednak na pytanie – dlaczego w takim razie tegoroczne zawody UTMB rozegrano przy pogodzie, która sprawiła, że górskie ścieżki po przejściu przez nie 2300 zawodników zamieniły się w bagna – odpowiedziano, ze to jest właśnie odpowiedzialność organizatora, który będzie taz te szlaki naprawiał. Trudno było w to uwierzyć.

Następny punkt programu – zarządzadzanie najlepszymi zawodnikami ograniczył się do apelu, by na sprowadzenie gwiazd tego sportu i nagrody nie przeznaczać więcej niż 10% wpisowego lub 15.000 euro – kwoty dla nas trochę abstrakcyjne, ale i tak amerykanie obecni na sali stwierdzili, że oni wydają 40.000 euro i nie mają zamiaru się ograniczać.

Za to bardzo obiecująco wypadła prezentacja propozycji rankingu zawodników – zaprezentowano działającą na potrzeby UTMB webową bazę danych, zawierającą dane o zawodach, zawodnikach i tabele wyników dającą (na razie tylko francuzom z UTMB) pełną wiedzę co się dzieje w biegach trailowych na świecie!

Prezentacja na temat antydopingu nie rozwiała wątpliwości jak skutecznie zwalczać doping (acz podkreślono, że tylko na UTMB badano zawodników).
Krótkie przemowy (z braku czasu) przedstawicieli federacji nie wniosły już niczego nowego, choć sala przez chwilę żyła zapowiedziami uznania biegów trailowych jako sport olimpijski – co obecnie jest w sferze nierealnych marzeń.
Prelegenci (wszyscy wywodzący się z grona organizatorów UTMB) nie ukrywali specjalnie, że wszystko zmierzać ma do powołania nowej federacji, zajmujących się biegami trailowymi, która będzie zrzeszać i certyfikować organizatorów i zawodników. Dżentelmeńsko zaproponowano udział w grupach roboczych i warsztatowych, ale główne role zostały napisane i rozdane. Francuzi mają ochotę i wszystkie atuty w ręku by rządzić "trail" światem. Oczywiście w imię rozwoju tej dziedziny. Czy to źle? W końcu wszystkie "dojrzałe" sporty mają swoje federacje, związki, działaczy, etc. Może taka jest kolej rzeczy, a może można uznać, że "bieganie szlakowe" świetnie się rozwija bez biurokratycznej i organizacyjnej "czapy".
Uczestnicy konferencji z dystansem podeszli do inicjatywy Polettiego. Czas pokaże czy się do niej przekonają.