NB 1080v12
nowikinumer
18 kwietnia 2020 Kuba Wiśniewski Sport

Niezły numer – Bartosz Nowicki


Starty dobre, biegi zawalone, imprezy pamiętne i takie, o których chciałoby się zapomnieć… W serii „Niezły numer” biegaczki i biegacze wyczynowi z różnych konkurencji wyciągają swoje numery startowe, by z ich pomocą przywołać dla nas ciekawe historie sprzed lat. Sprawdzamy, co kryje się za suchymi wynikami, jakie było okoliczności towarzyszące zawodom i jak konkretne wyścigi wyglądały od zaplecza.

Pora na kolejnego przedstawiciela stadionowej lekkiej atletyki. Medalista Halowych Mistrzostw Europy na 1500 m z Paryża (2011) już osiem lat wcześniej pokazał, że jest milerem, co się zowie – gdy został najlepszym w Europie juniorem. Ma na koncie kilkanaście medali mistrzostw kraju od 800 do 3000 m. Życiówka na „półtora” – 3:36.88 sytuuje go w pierwszej dziesiątce polskich tabel historycznych. Startował również na dłuższych dystansach osiągając niezłe rezultaty na 5000 i 10000 m (odpowiednio 14:04.41 i 29:50.15). Związany od lat ze Szczecinem – dziś w ramach autorskiego projektu BNOW Sport jest trenerem młodzieży i animatorem sportu, prowadzi również zawodników amatorów.

Swój rekordowy numer z Londynu odkurza dla nas Bartosz Nowicki.


TEN START ODBYŁ SIĘ..
6 sierpnia 2011 roku w Londynie. To był bieg na 1 milę podczas mityngu Diamentowej Ligi, rozgrywany na słynnym stadionie Crystal Palace.

BYŁEM WTEDY…
czołowym europejskim zawodnikiem w super formie, ale brakowało mi szybkiego biegu na 1500 m. Bardzo szukałem szansy, aby się pokazać w międzynarodowej stawce.

PRZED BIEGIEM…
dzień wcześniej przyleciałem do Londynu i z lotniska do hotelu podróżowałem busem, który normalnie przejechałby ta trasę w 45 minut, ale na jednej z autostrad oplatających Londyn był wypadek i rozlał się transport z jakimś olejem – w związku z tym utknąłem na autostradzie na 5 godzin. Pamiętam, że jechałem wtedy z niemiecką biegaczką Gesą Krause (medalistka MŚ i ME na 3000 m pprz i rekordzistka świata na 2000 m pprz – przyp. red.), która była wtedy juniorką. Stojąc już trzecią godzinę na autostradzie w aucie organizatora wpadliśmy w lekką panikę, bo przez radio podawali komunikaty, że droga może być zamknięta do rana. Oczywiście powodem paniki był brak rozruchu przed startem. No więc długo nie czekając, przebraliśmy się w odzież biegową i ruszyliśmy na rozruch… po zatłoczonej autostradzie, pomiędzy samochodami które i tak przecież stały… Po 3 km biegu w jedna stronę zawróciliśmy, a po dobiegnięciu do naszego samochodu okazało że przesunął się o całe 15 metrów w ciągu naszej półgodzinnej nieobecności – tak pokazał jego GPS.
Finalnie drogę oczyszczono i odblokowano, więc po 5 godzinach dotarliśmy z lotniska do hotelu – na szczęście rozruch już był za nami!

results avivanowiki

W TRAKCIE ZAWODÓW…
a bardziej w trakcie rozgrzewki – byłem bardzo skupiony.
Tuż przed startem pamiętam lekko zmartwioną twarz mojej menagerki Very Michallek, w rozmowie z lekko zawiedzionym Davidem Storlem – czołowym kulomiotem świata, który zajął, dla niego rozczarowujące, szóste miejsce.
A tuż poz zawodach pamiętam bardzo zadowoloną twarz Very – bo ja z kolei zająłem niespodziewane wysokie szóste miejsce z nowym rekordem życiowym na milę, ulegając wtedy tylko najlepszym biegaczom świata, jak Leo Manzano czy Bernard Lagat – a wygrywając z czołówką europejskich i brytyjskich biegaczy.
Dwa 6-te miejsca i dwie zupełnie inne reakcje…
PO BIEGU…
mały bankiet, kolacja ze znajomymi z Londynu i zawodnikami, następnego dnia rano pożegnanie na recepcji… a potem w domu w Szczecinie szok, gdy czytałem gazetę. Rano po wyjeździe zaczęły się jakieś zamieszki w Londynie i do hotelu, w którym mieszkaliśmyy ktoś wrzucił „koktajl Mołotowa”. Także podsumowując wyjazd – był finalnie bardzo szczęśliwy, mimo spędzenia 5 godzin w korku na autostradzie, na samych zawodach uzyskałem bardzo dobry wynik, wywalczyłem wysokie miejsce na Diamentowej Lidze oraz uniknąłem ataku na hotel. Szczęściarz ze mnie:)

Kuba Wiśniewski

Pisząc coś o sobie zwykle popada w przesadę. Medalista mistrzostw Polski w biegach długich, specjalizujący się przez lata w biegu na 3000 m z przeszkodami, obecnie próbuje swoich sił w biegach ulicznych i ultra. Absolwent MISH oraz WDiNP UW, dziennikarz piszący, spiker, trener biegaczy i współtwórca Tatra Running.