24 kwietnia 2015 Redakcja Bieganie.pl Sport

Marcin Świerc: Kenia dała mi w kość


Podczas marcowego obozu Bieganie.pl w Kenii mieliśmy okazję obserwować treningi jednego z najlepszych, polskich górskich „ultrasów” – Marcina Świerca, który – pierwszy raz w karierze – zdecydował się na przygotowanie do sezonu w Afryce. O tym, ile naprawdę dał mu ten obóz dowiemy się już w najbliższy weekend – Marcin będzie walczył o złoto podczas Mistrzostw Polski w Długodystansowym Biegu Górskim w Szczawnicy.

* * *

Bartosz Rymkiewicz: Obóz bieganie.pl w Kenii trwał 14 dni, ale Ty byłeś tam znacznie dłużej niż my.

Marcin Świerc: Owszem – mój cały pobyt w Kenii trwał 35 dni, czyli 5 tygodni. To dla mnie kawał czasu w jednym miejscu. To także mój pierwszy profesjonalny obóz, który odbył się dzięki mojemu sponsorowi i dobrym ludziom, którzy są wokół mnie.

Opowiedz, jak wyglądał tam Twój przeciętny dzień.

Przeciętny dzień, jak to u mnie, krążył wokół tematyki biegania, regeneracji, pracy i snu. Treningi odbywały się dwa razy dziennie, czasami te dłuższe tylko raz. Do tego trzy razy w tygodniu uczestniczyłem w zorganizowanych zajęciach core-stability, prowadzone przez Timo. Przeprowadzałem też trening oddechowy. I tak ponad miesiąc. To był dla mnie ciężki kawałek chleba.

Ile kilometrów tam przebiegłeś?

Wyszło na całym obozie lekko powyżej 800 km, tak wiec sporo. Choć z drugiej strony patrząc – nie najwięcej. Przed obozem miałem małą kontuzję, wiec wyszło mało km jak na ultrasa.

1.jpg


Obozowicze Bieganie.pl, podczas pobytu w Kenii, już po kilku dniach aklimatyzacji, robili „400-setki”, treningi w tempie półmaratonu oraz maratonu i długie wybieganie. Zdradzisz nam, jakie Ty akcenty zrobiłeś?

Obóz był nastawiony przede wszystkim na budowaniu bazy tlenowej oraz biegania na progu, drugie zakresy i szczypta interwałów. Był to bardzo ciężki obóz, pierwszy raz na takiej wysokości. To dało mi w kość. Teraz patrząc z perspektywy czasu, myślę ze mogłem ostrożniej zacząć, lepiej się do takiego obozu przygotować. Pozytywna stroną jest jednak to, że zdobyłem ogromne doświadczenie. Jestem sam dla siebie trenerem i na pewno była to dla mnie lekcja.

Najtrudniejszy trening?

W sumie to każdy był ciężki (śmiech). Najtrudniej to jest się zmobilizować do treningu. Sam trening już później jakoś leci. Jak się jest sam dla siebie trenerem to naprawdę ciężko się zmobilizować i przekraczać pewne granice. Jak chce się osiągnąć postęp to trzeba przekraczać granice komfortu i zmuszać się do pewnych treningów. Nikt mi nie pokaże, co zrobić, nie wskaże drogi. Ja sam muszę wyznaczać i przekraczać te granice.

Jakie wrażenia, także poza biegowe, wywiozłeś z Afryki?

Zupełnie inny kraj. Tam trzeba naprawdę być i zobaczyć jak ludzie żyją i jak trenują. Fajna lekcja o której zawsze marzyłem. Zobaczyć i być w sercu Afryki, gdzie trenują najlepsi. To była niezwykła przygoda!

DSC_9893.jpg


W jakiej obecnie jesteś formie w porównaniu do tego, co było przed obozem?

Przed i po obozie zrobiłem badania w SportsLabie i jest lepiej. Wydolność ciut lepiej. Do tego, co ważne, zakwaszenie i regeneracja po wysiłku są na dużo lepszych poziomach. Krew też lepiej. A samą formę zweryfikujemy na zawodach.

Jakie masz plany startowe na ten sezon?

Przede wszystkim Puchar Świata Ultra SkyRunnig, który obejmuje 5 imprez na całym świecie. Jeszcze nikt z Polski nie zaliczył Ultra Pucharu Świata, więc stawiam sobie ambitne marzenie i chcę być pierwszy. Są to bardzo ciężkie imprezy od 50 km do 100 km z bardzo dużymi przewyższeniami. Ukończenie tego cyklu już samo w sobie jest dużym wyzwaniem. Planuję też Mistrzostwa Europy w Ultra SkyRunnig IceTrail. Również będę chciał pobiec w pojedynku ULTRA kontynentów i reprezentować Europę. Kolejny cel to obrona medali Mistrzostw Polski w biegach górskich na 3 dystansach. To daje nam łącznie ok. 8-9 startów w całym sezonie.

W Kenii regularnie korzystałeś ze specyficznego urządzenia do oddychania, które wyglądało – przynajmniej na pierwszy rzut oka – jak aparatura do podtrzymywania czynności życiowych.

Nie mogę na razie więcej o tym mówić, to na razie tajne. A urządzenie ma mi pomóc w startach Skyrunning, będę biegał najwyżej ok. 3,6 tys m n.p.m. a tam naprawdę ciężko się oddycha- dlatego taki trening. 

Najważniejszy cel na 2015 rok?

Trenować i móc startować bez kontuzji.

2.jpg


Masz zamiar wrócić do Kenii za rok?

To zależy od wielu czynników. Zobaczymy po zakończeniu i podsumowaniu całego sezonu. Dopiero wówczas rozpocznę przygotowania i podejmę decyzję, jaką przyjąć strategię na kolejny sezon.

Masz w planie pobiec w tym roku płaskie 10 km lub płaski maraton? Jak myślisz – gdybyś teraz miał wystartować, na jaki wynik jesteś gotowy?

Nie chcę bawić się w wróżkę (śmiech). Ciężko mi to przewidzieć. Myślę że przyzwoicie i trochę bym czołówkę Polski postraszył. Starty, może, ale raczej symbolicznie. Skupiam się na górach i tu są moje cele do spełnienia. 

* * *

Chcecie wiedzieć więcej, co słychać u Marcina Świerca? Zapraszamy na jego stronę www – www.marcinswierc.pl oraz fan page na Facebooku – www.facebook.com/MarcinSwiercOfficial