new balance 880
 
31 sierpnia 2011 Redakcja Bieganie.pl Sport

Klątwa IAAFu zbiera okrutne żniwo


Wśród sportowców biorących udział w mistrzostwach zapanował strach. Oto pojawiła się potężna Klątwa, która upodobała sobie faworytów i nie oszczędza największych gwiazd światowej LA.

Klątwa ta jest w tajemniczy sposób związana z codziennym folderem zawierającym program danego dnia mistrzostw wydawanym przez IAAF. Każdego dnia światowa federacja umieszcza zdjęcie jednej z gwiazd na okładce swojego folderu… Skazując ją tym samym na bezlitosne działanie Klątwy.

Program540

Pierwszego dnia na okładce znalazł się Steven Hooker, mistrz świata z Berlina w skoku o tyczce. W konkursie kwalifikacyjnym nie zaliczył żadnej wysokości. „Po prostu psychicznie nie czułem się dobrze”, opowiadał Hooker. „W moich ruchach nie było pewności. Nie czułem tego.” Czy Steven jest wyczulony na podszepty Klątwy? Niewątpliwie jest coś na rzeczy – po konkursie kwalifikacyjnym powiedział do naszego Pawła Wojciechowskiego: „Dostałeś drugie życie, Paweł. Nie zmarnuj tego.” To się stało później, wszyscy wiemy – Wojciechowski został mistrzem świata… Czy to może być przypadek?

Drugi dzień i nowa okładka a na niej… Usain Bolt. Największa gwiazda światowej LA zgasła jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Jakaż to tajemnicza siła wypchnęła Jamajczyka z bloków przed strzałem startera? Jamajczyk chce się zrewanżować na 200m, ale co jeśli IAAF znów umieści go na okładce?

Trzeciego dnia w folderze pojawił się Dayron Robles, kubański płotkarz. W niewytłumaczalny sposób na ostatnich płotkach przed metą Kubańczyk zawadził o biegnącego obok Chińczyka i został zdyskwalifikowany. Robles napisał w mailu do agencji The Associated Press, że nie zostałby zdyskwalifikowany, gdyby pochodził z kraju o „większej mocy”. O jakiej to tajemniczej mocy mówi Kubańczyk?

Kolejny pokaz siły Klątwa dała kolejnego dnia – oto widniejąca na zdjęciu na okładce folderu rosyjska tyczkarka Jelena Isinbajewa w konkursie finałowy skoczyła dużo gorzej niż rzeczywiście potrafi. W wywiadzie oświadczyła reporterom: „Miałam dzisiaj pecha”, dając wyraźny znak, że wie, iż o jej porażce nie zadecydowało przygotowanie sportowe ale coś co pozostaje poza możliwościami racjonalnego wytłumaczenia.

Ale oto dzisiaj, kiedy w programie tylko jedna konkurencja – chód na 20km Pań – faworytka, której podobizna zdobi okładkę dzisiejszego folderu, jakimś cudem oparła się klątwie, wygrała zawody!

„Nie miałam pojęcia, że innym zawodnikom przydarzyło się coś takiego. Nie wiedziałam nawet, że jestem dzisiaj na okładce. Chciałabym podziękować wszystkim, że nie powiedzieli mi o tym przed wyścigiem!”, powiedziała uradowana Olga Kaniskina.

Czy Klątwa zlitowała się nad niewinnymi sportowcami? Czy tym razem niewiedza okazała się błogosławieństwem? I wreszcie pytanie, które ciśnie się na usta całego sportowego świata: czy Klątwa powróci? Już jutro kolejna okładka…