4 października 2010 Redakcja Bieganie.pl Sport

Kim Pan jest, Panie Komon ?


mrkomon 1

W ostatni weekend, w Holandii w Utrehcie Leonard Patrick Komon ustanowił nowy rekord świata w biegu ulicznym na dystansie 10 km. Kim jest człowiek, który potrafi przebiec na ulicy 10 km w czasie 26:44? Dla tych, którzy nie czują, co to znaczy 26:44 proponujemy wizytę na stadionie i próbę pokonania jednego, 400-metrowego okrążenia  w czasie 1 minuta 4 sekundy. A potem powtórzenie tego 25 razy, najlepiej bez przerywania 🙂

Komon jest dziewiątym spośród dwunastoosobowego rodzeństwa. To rodzina, której nie stać było było na telewizor i o osiągnięciach kenijskich lekkoatletów Patrick słyszał tylko w radiu. Ze względu na trudną sytuację finansową musiał zrezygnować ze szkoły średniej i pracować na polu, żeby jego ojciec miał co sprzedawać na rynku.

Komon jest, można powiedzieć, typowym przedstawicielem kenijskiego systemu. Bieda to  jego naturalna część, dająca takim ludziom jak Komon wielka motywację. System wykształcał się przez ostatnie kilkadziesiąt lat. Ogromna popularność biegania w Kenii bierze się z wielkiego wzrostu pozycji społecznej człowieka, który osiąga w bieganiu sukcesy na arenie międzynarodowej. Za sukcesami w zawodach idą oczywiście pieniądze, dzięki którym taki zawodnik może w Kenii sporo zrobić, zwłaszcza, że jeden dolar w tym kraju znaczy mniej więcej 10 razy więcej niż w Polsce i 20 razy więcej niż we Francji, czy Stanach Zjednoczonych.

mrkomon 2
Element kenijskiego systemu – przełaje.

Na arenie międzynarodowej, Komon pojawił się po raz pierwszy  2 kwietnia 2006 roku w Fukuoce, kiedy zajął drugie miejsce w wyścigu juniorskim.

Przełaje to niezwykle popularna forma zwodów w Kenii, nie tylko ze względu na naturalne warunki (mało płaskich dróg asfaltowych). W Polsce i w Europie nie przywiązujemy do przełajów takiej wagi jak w Kenii. Dlaczego? Bo Kenia posiada ogromną nadpodaż zawodników biegających na najwyższym poziomie i dla dobrego kenijskiego zawodnika przełaje to najłatwiejsza możliwość pokazania się na świecie. Biegów ulicznych jest na świecie wiele, ale żeby zostać na taki bieg zaproszonym trzeba mieć albo znajomego managera, albo być już znanym z innych dobrych występów. Bez znajomości można się dostać do reprezentacji kraju, trzeba tylko się zakwalifikować. Tymczasem dużych międzynarodowych zawodów organizowanych przez IAAF jest mało: co dwa lata Mistrzostwa Świata w lekkiej atletyce, co dwa lata Mistrzostwa Afryki w lekkiej atletyce, co cztery – Igrzyska Olimpijskie. Tylko Mistrzostwa Świata w przełajach odbywają się co roku i jechać może tam aż po sześciu seniorów i juniorów, zarówno kobiet i mężczyzn, łącznie 24 osoby. To sporo jak na jednodniowe zawody. Dlatego zawodnicy trenują do przełajów niezwykle ciężko. Trening do zwykle marcowych zawodów zaczyna się w październiku. Nawet dla wielu Kenijczyków jest na początku trudny do zniesienia – trzy razy dziennie zaczyna się prawie z marszu, bez żadnego okresu wstępnego.

Trening, który możemy znaleźć czy na różnych stronach, choćby pponline, czy na stronach książki Tobyego Tansera More Fire wydaje się być trudny. Ale kiedy czytamy jego opis, np:
„spokojne 20 km, choć tempo pod koniec wzrasta, średni czas 62 minuty” – widać, że coś jest nie tak. Nawet dla wybieganych Kenijczyków 20 km po 3:06 to nie jest spokojny trening. Ale wiem już, skąd to pochodzi. Opisy ich treningów pochodzą od nich samych, a uwielbiają się przechwalać, jaki to trudny trening zrobili zatem musimy te opowieści przyjmować z pewnym dystansem.

Nie ujmując – trening jest na pewno trudny. Taką szkołę przechodził prawdopodobnie Leonard Komon, choć mało wiemy jak trenował, Wiadomo tylko, że startował na wielu międzyszkolnych zawodach. Ale jego trening nie jest nigdzie policzony, zmierzony, przeanalizowany. Renato Canova mówił, że: „Kiedy rozmawiamy o biegaczach afrykańskich musimy wiedzieć, że najlepsi z nich już kiedy zaczynają swoją oficjalną sportową karierę są na poziomie 90% ich sportowego potencjału, bo są już do tego doskonale przygotowani. Bez trenerów, stosują w swoim dzieciństwie po prostu najbardziej podstawowy trening dla każdego biegacza długodystansowego: długie biegi od 5 do 12-15 km biegane bardzo szybko.”  I właśnie takim przykładem zawodnika jest Komon.

Drugie miejsce w juniorskich przełajach nie robi na kibicach wielkiego wrażenia. Ale zrobiło na włoskim managerze (będącym także managerem kilku polskich zawodników) Gianni Demadonna, który zabrał się za kierowanie karierą Patricka.

Przyjrzyjmy się, co działo się z Patrickiem dalej, w 2006 roku.
26-27 maja w Kenii odbywa się mityng lekkoatletyczny, na którym Patrick wygrywa 5000 m biegnąc w 13:46 (92% w relacji do rekordu świata).
6 czerwca biegnie 3000 m we Włoszech z czasem 7:44 (95%), przybiega czwarty.
9 czerwca także 3000 m w Lugano, w Szwajcarii, jest najmłodszy w stawce i z podobnym czasem 7:45 tym razem wygrywa.
17 czerwca startuje na 5000 m w Maroku i z czasem 13:37 (93%) przegrywa o dwie sekundy z rok od siebie młodszym Kenijczykiem z Brunei Khamisem.
Trzy dni później 20 czerwca jest znowu w Europie, w południowo zachodniej Hiszpanii, miasteczko Huelva jest gospodarzem Mityngu lekkoatletycznego. Komon startuje na 5000 m i przybiega dopiero jedenasty. Ale jego wynik jest już o ligę wyżej: 13:15.85.

Wraca do Kenii. Trenuje i w lipcu startuje w kenijskich kwalifikacjach, w których walczy o wyjazd na sierpniowe Mistrzostwa Świata Juniorów w Pekinie (to wtedy Jos Hermens zaproponował współpracę Marcinowi Lewandowskiemu). Przybiega trzeci, ale nie kwalifikuje się. Wraca do Europy. 20 sierpnia, w tym samym dniu, kiedy w Pekinie kończą się Mistrzostwa, on startuje w Monaco na 3000 m, przybiega szósty z już znacznie lepszym wynikiem: 7:37 (96%). O blisko trzy sekundy przed nim przybiega z nową życiówką Matt Tegenkamp.

25 sierpnia, czyli pięć dni później, jest już w Belgii, startuje na jednym z najbardziej prestiżowych europejskich mityngów: Van Damme Memorial w Bruxeli. Przybiega dopiero czwarty, przegrywa, ale z kim (!) – Bekele: 12:48, Eliud Kipchoge 13:01, Hicham Bellani 13:03 i w końcu Patrick Komon ….. 13:04.12 (97%) !!! To już jest pierwsza liga.
Co było w kolejnych latach?

2007
Nadal dobry poziom, choć bez życiówek czy wielkich osiągnięć: czwarty na przełajach w Mombasie (wtedy kiedy Bekele zszedł z trasy), 13:04.79 w lipcu w Rzymie

2008
W styczniu zmienił managera na Holendra Boba Verbeecka.
Zaczęło się nieźle – 30 marca na Mistrzostwach Świata w przełajach w Edynburgu przybiegł drugi, tylko trzy sekundy za wielkim Bekele i dwie sekundy przed Zersenay Tadesse.
9 maja życiówka na 3000 m 7:34.06. W tym samym miesiącu debiutuje na 10000 m w Hengelo. Biegnie w jednym biegu z Haile Gebrselassie, przybiega czwarty, ale czas zasługuje na uznanie: 26:57.

mrkomon 4
Hengelo 2008, Patrick jeszcze w tle wielkiego Haile z nr 97

Potem w Kenii, ze względu na ból pachwiny, wycofał się w trakcie biegu kwalifikacyjnego do Igrzysk na 10000 m, ale pojechał do Pekinu jako rezerwa. Nie wystartował jednak, nie było takiej potrzeby.
Potem nastąpiło kilka słabszych występów: 10 miejsce i 13:35 na 5000 m w Zurichu, 12 i 27:54 na 10000 m w Brukseli.
Wrócił do Kenii i postanowił ostro trenować do Mistrzostw Świata w przełajach 2009.

2009
Koniec 2008 i początek 2009 jako przygotowania do Mistrzostw w Ammanie obfitował w kilka występów na zawodach przełajowych w Europie z niezłym skutkiem. Nie powiodło mu się jednak w kwalifikacjach narodowych, przybiegł dopiero na 20 miejscu. Jednak kenijscy działacze docenili jego talent i wysłali go do Ammanu z tzw „dziką kartą”. W finale przybiegł „dopiero” czwarty, z trzy sekundową stratą do Gebregziabhera Gebremariama z Etiopii, ale był pierwszym z zawodników Kenijskich i przynajmniej drużynowo Kenia zdobyła złoto.

Potem przez kilka miesięcy trenował. Startował, choć bez wielkich sukcesów, ale za to z dobrymi wynikami. 10 lipca na 5000 m w Rzymie, przybiegł trzeci z nową życiówką 12:58.24 (97%), 6 września w Rieti na 3000 m także życiówka: 7:33.27, choć przybiegł dopiero ósmy !!! I w końcu ostatni bieg sezonu i zwycięstwo w Utrechcie, w debiucie w biegu ulicznym, na dystansie 10km świetny wynik: 27:10.

2010
Chyba należy mu się przydomek „Pan czwarte miejsce”, bo znowu był czwarty (drugi z Kenijczyków), tym razem w Bydgoszczy na Mistrzostwach Świata w przełajach.

mrkomon 5
Patrick w Bydgoszczy

Biegał potem cztery razy na bieżni, w granicach 12:59 – 13:31. I w końcu 26 września, w swoim drugim występie na ulicy, w tym samym biegu, co przed rokiem na 10 km w Utrechcie – pobiegł 26:44.

Patrick Komon to zawodnik jakich pewnie znajduje się w Kenii wielu. Nie biega idealnie technicznie. Kiedy się patrzy na niego z daleka, można by go pomylić z kobietą, trzymającą ręce wysoko przy ciele, kręcącą ramionami. Ale jego kariera ma mocne podstawy i specjaliści  wróżą mu wielką przyszłość, jeśli tylko nie będzie nękany kontuzjami.

Kiedy w 2006 roku  mało znany, wtedy można było powiedzieć „człowiek znikąd”: Micah Kogo (kolega Patricka, co wynika z poniżej umieszczonego wywiadu) pobiegł  26:35 na 10000 m. Na amerykańskim forum letsrun powstał wątek: „Who the fuck is Micah Kogo” ?  Leonard Patrick Komon na pewno nie jest człowiekiem znikąd.

mrkomon 6

Życiówki:

Konkurencja Data Zawody Kraj Miejsce Wynik
10 km
26.09.2010 Utrecht Singelloop NED 1 26:44:00
10,000 m 24.05.2008 Hengelo Fanny Blankers-Koen Games NED 4 26:57.08
3000 m 6.09.2009 Rieti 2009 ITA 8 7:33.27
5000 m 10.07.2009 Roma Golden Gala ITA 3 12:58.24

Leonard Komon sets WR 10k: 26’44” at Singelloop Utrecht from Losse Veter on Vimeo.

FORUM DYSKUSYJNE