philips
Eugene Kinga Królik
17 lipca 2022 Krzysztof Brągiel Sport

Kerley i Gidey mistrzami świata. II dzień MŚ w Eugene


Znamy najszybszego człowieka globu. Fred Kerley udźwignął brzemię faworyta stumetrówki, wygrywając złoto z czasem 9.86. Całe podium zajęli Amerykanie. W innym sobotnim finale górą była Letesenbet Gidey, która po sprinterskim finiszu została mistrzynią świata na 10000 m (30:09.94). W biegach kwalifikacyjnych dobrze poradzili sobie Polacy. Do kolejnej rundy awansowali: Damian Czykier (110 m ppł.), Sofia Ennaoui (1500 m), Michał Rozmys (1500 m) i Ewa Swoboda (100 m).

Końcowym akordem sesji porannej były kwalifikacje 400 m przez płotki mężczyzn. Wszystkich martwiących się o formę rekordzisty świata, Karstena Warholma, możemy uspokoić. Norweg wygrał swój przedbieg z czasem 49.34. Poradzili sobie też inni mocarze: Rai Benjamin (49.06) i Alison dos Santos (49.41).

USA dominuje sprint, Gidey dominuje Hassan

Sporym trzęsieniem ziemi dla końcowych rozstrzygnięć męskiej stumetrówki okazały półfinały. Z powodu kontuzji zrezygnował z dalszej rundy Marcell Jacobs. Odpadł rekordzista Afryki, Ferdinand Omanyala. Nie zaistniał mistrz olimpijski na 200 m, Andre de Grasse. Zupełnie rozkojarzył się Letsile Tebogo, który jeszcze w eliminacjach bił rekord świata juniorów (9.94), a w półfinale pobiegł biedne 10.17.

W finale do 60 metra dzielił i rządził Marvin Bracy, który zimą w Belgradzie zdobył brąz HMŚ właśnie na sześćdziesiątkę. Później jednak scena należała do Kerleya, który przeciął kreskę w 9.86. Mistrz USA długo świętował triumf, odhaczając pełną rundę honorową i zbijając piątki z kim tylko mógł.

Całe podium zajęli Amerykanie, ale nie było wśród nich obrońcy tytułu sprzed 3 lat, Christiana Colemana. Wicemistrz świata z hali przybiegł na szóstym miejscu (10.01).

100 m mężczyzn (finał)

  1. KERLEY Fred (USA) 9.86
  2. BRACY Marvin (USA) 9.88
  3. BROMELL Trayvon (USA) 9.88
  4. SEVILLE Oblique (JAM) 9.97
  5. SIMIBINE Akani (RSA) 10.01
  6. COLEMAN Christian (USA) 10.01

W finale dychy afrykańska elita długo przypatrywała się rozwojowi wydarzeń. Za nadawanie tempa ochoczo zabrały się natomiast: Eilish McColgan i Ririka Hironaka. W okolicach 7 kilometra Letesenbet Gidey stwierdziła, że dosyć tego dobrego i wyszła na prowadzenie.

Do medalowych rozstrzygnięć doszło na ostatnim okrążeniu. W sześcioosobowej czołówce była Sifan Hassan i wydawało się, że skorzysta ze swojego potężnego finiszu, żeby obronić tytuł z Dohy. Nic takiego nie miało miejsca. Tym razem królową sprinterskich popisów została Gidey, która szarpnęła z trzysetki, a później dzielnie odpadła napór Kenijek: Obiri i Kipkemboi. Hassan na decydującej setce nie zaistniała.

Ostatnie okrążenie wyszło Gidey w okolicach 60 sekund, a dziesiąty kilometr poniżej 2:45. Dla porównania w Tokio Hassan wygrała po ostatnim kole w 61 sekund. Cytując klasyka: to są właśnie te detale.

10000 m kobiet (finał)

  1. GIDEY Letesenbet (ETH) 30:09.94 WL
  2. OBIRI Hellen (KEN) 30:10.02 PB
  3. KIPKEMBOI Margaret (KEN) 30:10.07 PB
  4. HASSAN Sifan (NED) 30:10.56 SB
  5. DANIEL Rahel (ERI) 30:12.15 NR
  6. TAYE Ejgayehu (ETH) 30:12.45

Duże Q Polek

Większych problemów z uzyskanie kwalifikacji do półfinału 100 m nie miała Ewa Swoboda. Polka pobiegła w ostatniej, siódmej serii eliminacyjnej. Do sześćdziesiątego metra pędziła ramię w ramię z mistrzynią Szwajcarii, Mujingą Kambundji. Później do walki włączyła się jednak Amerykanka, Jefferson i ostatecznie nasza zawodniczka ukończyła bieg na 3 pozycji. Wynik 11.07 jest zaledwie 0.02 słabszy od życiówki.

Najlepszy czas eliminacji wykręciła Brytyjka, Dina Asher-Smith (10.84). Dobrze wypadły Jamajki, zwłaszcza Shelly Ann Fraser-Pryce (10.87). Trochę gorsze wrażenie robi 11.15 mistrzyni olimpijskiej, Elaine Thompson-Herah.

100 m kobiet (7 seria)

  1. KAMBUNDJI Mujinga (SUI) 10.97 Q
  2. JEFFERSON Melissa (USA) 11.03 Q
  3. SWOBODA Ewa (POL) 11.07 Q
  4. MASTERS Bree (AUS) 11.29 PB
  5. PEREZ Maria (ESP) 11.30
  6. BAZOLO Lorene (POR) 11.44

Sofia Ennaoui postanowiła rozegrać bieg półfinałowy w stylu Pawła Czapiewskiego. Polka długo wiozła się na ostatnim miejscu. Kiedy jednak na finałowym okrążeniu należało nadrobić dystans, zrobiła to pewnie i sprawnie. Końcowe 100 metrów było popisem naszej reprezentantki, która swobodnie zameldowała się w dającym automatyczną kwalifikację top 5.

Problemy na ostatniej prostej miała natomiast Winnie Nanyondo. Zwalniającą Ugandyjkę stratowała rozpędzona Włoszka, Gaia Sabbatini, która ostatecznie została zdyskwalifikowana. Bieg zdominowały faworytki: Faith Kipyegon i Hirut Meshesha. W pierwszym półfinale robotę na gładko wykonały: Gudaf Tsegay i Laura Muir.

1500 m kobiet (2 półfinał)

  1. KIPYEGON Faith (KEN) 4:03.98 Q
  2. MESHESHA Hirut (ETH) 4:04.05 Q
  3. JOHNSON Sinclair (USA) 4:04.51 Q
  4. GRIFFITH Georgia (AUS) 4:05.16 Q
  5. ENNAOUI Sofia (POL) 4:05.17 Q
  6. TANAKA Nozomi (JPN) 4:05.79

Przez sobotnie kwalifikacje przeszli też: Damian Czykier i Michał Rozmys. Nasz płotkarz w biegu eliminacyjnym musiał uznać wyższość jedynie mistrza świata, Granta Hollowaya. Polak przeciął kreskę z wynikiem 13.37. Trochę stresu miał Michał Rozmys, który w swoim przedbiegu nie zmieścił się w top 6 i musiał czekać na rozstrzygnięcia w pozostałych seriach. Na szczęście 3:36.76 dało awans do kolejnego etapu.

W sobotę z imprezą pożegnała się Kinga Królik, finiszując na 13 miejscu w swoim biegu kwalifikacyjnym na 3000 m z przeszkodami (9:44.74).

Drugiego dnia mistrzostw dużo radości dali nam młociarze. Mistrzem świata został Paweł Fajdek, a srebro wywalczył Wojciech Nowicki. Dzięki postawie naszych gladiatorów Polska zajmuje aktualnie 2 miejsce w tabeli medalowej. Z dorobkiem 3 krążków ustępujemy tylko USA (5).

Krzysztof Brągiel
Krzysztof Brągiel

Biega od 1999 roku i nadal niczego nie wygrał. Absolwent II LO im. Mikołaja Kopernika w Kędzierzynie-Koźlu. Mieszka na Warmii. Najbardziej lubi startować na 800 metrów i leżeć na mecie.