New Balance 1080v12
 
19 stycznia 2009 Redakcja Bieganie.pl Sport

KBT – rozmowa


13 stycznia we wtorkowe popołudnie spotykamy się w klubie Holmes Place, z uśmiechniętymi pięcioma dziewczynami, które oficjalnie rozpoczynają działanie Kobiecego Teamu Biegowego. Ich cel to przebiegnięcie Półmaratonu Warszawskiego.

W skład Teamu wchodzą studentki, żony, mamy i jednocześnie bizneswoomen, czyli kobiety cierpiące na chroniczny brak czasu.

Zobaczmy, co u nich słychać po czterech tygodniach treningu?

bieznie_524.jpg
Rozgrzewka na bieżni

Jaki wybrałyście plan treningowy i jak Wam idzie jego realizacja?

Julia: Na początku trenowałam według planu Gallowaya. Jednak był dla mnie za lekki i teraz przerzuciłam się na inny plan, który zakłada 4 treningi w tygodniu. Wzięłam go ze strony bieganie.pl "72 dni treningu". Biega się najpierw treningi czasowe, czyli na przykład 20 albo 30 minut biegu z przyspieszeniami na koniec. Bliżej półmaratonu zaczyna się biegać określone dystanse. Jestem bardzo zadowolona z tego planu.

Anna Borg, szefowa Timex Group Polska: Ja wybrałam plan treningowy Jeffa Galloway’a, ponieważ dopiero zaczynam biegać. Nigdy wcześniej nie uprawiałam tego sportu, więc plan Galloway’a jest dla mnie idealny. W tej metodzie bieg przeplata się marszem, co pozwala, że po wysiłku organizm się regeneruje. Mam nadzieję przebiec Półmaraton Warszawski wspólnie z Jeffem, ponieważ przyjeżdża do Polski na zaproszenie naszej firmy. Jeff przygotował też plan treningowy specjalnie dla osób, które mają zamiar wystartować w warszawskim biegu.

Michalina: Zaczynałam od Gallowaya i bardzo mi ten plan odpowiadał, ale już takie mam dziwne zboczenie językowe, że łatwiej mi uwierzyć w tekst po angielsku, więc gdy czytając The Guardian natknęłam się na ośmiotygodniowy plan przygotowujący do półmaratonu, przerzuciłam sie na takiego właśnie no-name’a.

Iza: Ja wybrałam plan Norriego w wersji mniej ambitnej. Na początku brakowało mi niedzielnych długich wybiegań, teraz powoli przywykam do urozmaicenia, jaki ten plan wprowadza do treningów.

Ela: Ja też zdecydowałam się na Plan Norriego i staram się go realizować według założeń. Jednakże plan ten jest pisany „dla wszystkich”. Nie jest zindywidualizowany. Stąd dostosowuję go nieco do swoich możliwości. Na pewno nie robię zbyt wielu zmian. Zamiast treningu pobiegłam np. w WOŚP plus dobieg do miejsca zbiórki, później powrót. Starałam się o jak najbardziej zbliżoną formę.

Ile minut jesteście teraz w stanie przebiec?

Julia: Na ostatnim treningu biegłam 40 minut i było ok.

Anna: Ja natomiast na początku treningu mogłam przebiec tylko 20 minut i wiązało się to z dużym wysiłkiem. Obecnie, po 4 tygodniach treningu, daję radę biec przez 1 godzinę 20 minut – pokonałam w tym czasie ponad 9km. Zaznaczam jednak, że robię to metodą Gallowaya, czyli łączę bieg i marsz.

Ela: Wczoraj, 14.01. w treningu wpisany był kross 60 minut wolno. Bez problemu.
30.11. Byłam z kolegami w Lasku Kabackim. Biegliśmy 2 godziny (wolno). Pod koniec byłam jednak bardzo zmęczona i nie miałam siły na finisz. Gdy się napiłam i zjadłam cokolwiek, przeszło dość szybko.

Najdłużej pokonywałam dystans 25 km – ubiegłoroczne przygotowania do maratonu. Część pokonałam marszem. Ostatnie kółko praktycznie w całości. Na mecie „umarłam”. Mimo to mam piękne zdjęcie:)

Iza: 2 godziny, czasem trochę więcej.

Michalina: 25min. nierównym tempem.

michalina_wywiad.jpg
Rozchwytywana Michalina

Kontrolujecie jakoś czas, tętno? W prezencie dostałyście zegarki od, Timexa, więc pewnie będzie łatwiej, a jak sobie z tym wcześniej radziłyście?

Ela: Wcześniej dysponowałam pulsometrem, którego używałam w klubie fitness. Przydawał się do pomiaru czasu i tętna. Mam nadzieję, że jak mi się tylko uda ustawić zegarek Timex, będzie to jeszcze łatwiejsze. Widziałam, że ma on parę funkcji więcej.

Iza: Kontrolowałam czas i dystans. Biegam razem z mężem, korzystamy z Garmina, ale tylko jedno z nas mogło do tej pory kontrolować tętno, dlatego bardzo się ucieszyłam z prezentu.

Michalina: Tętna do tej pory nie mierzyłam, czas, owszem – muzyką. Orientacyjnie. Bardzo orientacyjnie – pamiętając jak długa jest dana piosenka mogłam wymierzyć sobie czas biegu i marszu…

Powiedzcie niektóre z Was biegają wg. Planu Norriego, nie wydaje się on Wam dość skomplikowany? A pytanie do tych, które biegają wg. Planu Gallowaya, czy nie kusiło Was żeby spróbować czegoś mocniejszego?

Julia: Kusiło i dlatego zmieniłam plan treningowy na mocniejszy.

Anna: Ponieważ dopiero zaczynam bieganie, plan Jeffa Galloway’a jest mimo wszystko dużym wyzwaniem. Chodzi przede wszystkim o dystanse do pokonania. Już po tygodniu, czyli po dwóch treningach, musiałam przebiec cztery kilometry. Po dwóch tygodniach – 6, po 3 tygodniach 9 km. Kolejny dystans to 12 km, co wydaje mi się na razie bardzo trudne do zrealizowania.

Ela: Plan Norriego owszem jest dość skomplikowany i trzeba mieć świadomość swego ciała, znać je dobrze, czuć dystans, w jakim tempie się biegnie, jakie są rodzaje zmęczenia. Ja jeszcze takiej wiedzy nie posiadam, stąd błędy, które na pewno robię. Uważam jednak, że dzięki niemu więcej się nauczę. O bieganiu, ale i o sobie.

Iza: W tej chwili już nauczyłam się "czytać" ten plan. Na pierwszy rzut oka, nie bardzo wiedziałam, o co chodzi. Na szczęście jest forum, a tam okazało się, że nie tylko ja mam wątpliwości interpretacyjne. Wystarczy poczytać odpowiedzi i wszystko staje się jasne.

zegarkim_524.jpg
Prezenty od firmy Timex

Systematycznie realizujecie plan czy czasami sobie odpuszczacie?

Anna: Bardzo się przejmuję przygotowaniami do półmaratonu. Boję się, że gdybym przestała regularnie trenować, moje mięśnie szybko „rozleniwiłyby się” i dotychczasowa praca poszłaby na marne. Chociaż, do półmaratonu jeszcze ponad dwa miesiące, wcale nie jest to odległa perspektywa. Dlatego nie opuściłam jeszcze żadnego treningu, raz tylko zdarzyło mi się przesunąć wtorkowe ćwiczenia na środę. Mam zaufanie do wiedzy i doświadczenia Jeffa Galloway’a. Boję się, że własne modyfikacje treningu nie wyszłyby mi na dobre.

Ela: Ja też staram się realizować plan systematycznie. Na razie odpuściłam dwukrotnie. Raz z powodu temperatury na zewnątrz (poniżej minus 20 stopni, przy takiej temperaturze nie powinno się robić podbiegów na zewnątrz).

Iza: Systematycznie do bólu, dosłownie:) Raz tylko się poddałam, ale wieczorem miałam wyjście na bal i prawdę mówiąc chciałam zachować trochę sił na nocne tańce. Nie chcę odpuszczać, bo podeszłam do tego planu eksperymentalnie. Chcę sprawdzić ile tak naprawdę mi da. Odpuszczając sobie – fałszuję wyniki doświadczenia:)

Po jakich terenach biegacie (las, ulica)? I o jakich porach?

Julia: Biegam wieczorami. Staram się biegać po parku, ale ponieważ muszę do niego dojeżdżać i nie zawsze mam wystarczającą ilość czasu, to biegam czasami po ulicach.

Anna: Biegam zawsze rano pomiędzy szóstą a siódmą, przed wyjściem do pracy, ponieważ muszę dzieci wyszykować do szkoły na ogół biegiem. Przy ładniejszej pogodzie to biegam na dworze, głównie w Ursusie na stadionie. Pokonując kolejne okrążenia, łatwo obliczyć dystans. Na powietrzu zresztą biega się przyjemniej. Korzystam też jednak z bieżni stacjonarnej, zwłaszcza, gdy na zewnątrz siarczysty mróz.

Michalina: Zaczynałam tylko od betonu, ale ból kolan zaniósł mnie na trawę (obecnie jest to śnieg). Najchętniej bym tam została, ale nie zapominam, że trasa półmaratonu wiedzie po betonie, wiec staram się sie przynajmniej te dwie nawierzchnie równoważyć. Wychodzi rożnie, bo biegam w Dolince Służewieckiej, a tam ścieżka betonowa biegnie pomiędzy trawnikami…
Niestety, biegam wieczorem. Niestety, bo wołałabym rano, ale budzik dzwoni o 4:45 i nie wyobrażam sobie biegać wcześniej. W drodze do pracy, tuż po 5, widzę biegaczy i bardzo im zazdroszczę.

Ela: Biegam głównie po parku, który jest parę kroków od domu. Robię także wypady do innych miejsc (Lasek Kabacki, Lasek Bielański, Falenica, Park Skaryszewski). Także po mieście, jeśli biorę udział w biegu ulicznym.

Treningi wolę robić rano. Mam od razu więcej energii na cały dzień. Wszystko jestem w stanie zrobić dużo szybciej. I jestem szczęśliwsza.

Czasami jednak muszę to zrobić po pracy, czyli późnym wieczorem – po 17:30

.julia_524.jpg
Julia

W jakim ubraniu biegacie? Czy to są rzeczy specjalistyczne czy raczej zwykłe bawełniane koszulki i dresy? Wolicie obcisłe lycry czy luźne spodnie?

Julia: Ja nie przywiązuje wagi do specjalistycznego sprzętu. Poza fachowymi butami do biegania reszta stroju jest zwykła- dres, bawełniana bluzka, polar i kurtka chroniąca przed wiatrem.

Anna: Ja uważam, że specjalistyczne ubranie to podstawa. Mój brat, sportowiec, doradził mi, jakie kupić buty, spodnie i koszulkę. Co do spodni to wolę biegać w obcisłych. Dobrze dobrany strój ułatwia bieganie, a najważniejsze są odpowiednie buty oraz skarpetki, które pozwalają stopom oddychać i chronią przed obtarciami.

Iza: Biegam w odzieży termicznej, od samego początku. Biegania nauczył mnie Piotr, mój mąż, przekonał się szybko, że warto zainwestować w dobrą odzież, mnie nauczył biegać od razu w specjalistycznej odzieży. Ja też wybieram lycry, nie lubię ocierania się nogawek o siebie.

Michalina: Mam buty (Nike free, spędziły rok w szafie czekając, aż do nich dojrzeje…) i dobrą, ciepłą bluzę w charakterystycznym kolorze. Niestety nie jestem odporna na kuszenia sportowych marek wiec proces pozbywania sie zawartości portfela i nabywania nowych rzeczy trwa.

Spodnie? Wolę luźne i nie wiem, dlaczego jest to wybór tak niepopularny.
Ach, i uważam, ze ubrania do biegania mogą być naprawdę ładne.

Czy któraś z Was biega z muzyką?

Julia: Ja ostatnio zaczęłam biegać z muzyką i bardzo to polubiłam. Chociaż najbardziej lubię biegać z kimś i rozmawiać (w miarę możliwości oczywiście:))

Anna: Do tej pory nie biegałam z muzyką. Jerzy Skarżyński w swojej książce radzi, by przynajmniej na początku nie biegać z muzyką, ponieważ może ona zakłócać rytm. Ale Iza z naszego teamu biegowego podesłała mi link do strony z muzyką dobraną dla biegaczy. Można dobrać melodię do własnego rytmu kroków. Wgram, więc sobie kilka kawałków na iPoda i spróbuję biegać przy muzyce.

Ela: Ja nie potrafię. Przeszkadzają mi słuchawki.

Michalina: Muzyka? TAK! Zawsze!

ela_524.jpg
Ela

Stosujecie jakąś dietę? Oczekujecie, po tych trzech przepracowanych miesiącach poprawy sylwetki?

Anna: Mam nadzieję poprawić sylwetkę, zwłaszcza dzięki bieganiu. Na razie testuję różne warianty. Rano biegam bez śniadania lub po bardzo małej przekąsce. Według Galloway’a ranny trening można wykonać bez śniadania, gdyż podczas nocy gromadzi się w mięśniach glikogen niezbędny do odpowiedniej pracy mięśni. Bardzo ważne natomiast jest, aby koniecznie zjeść coś po treningu, szczególnie podczas kilku pierwszych minut, gdyż wówczas następuje najszybsze wchłanianie składników odżywczych. Odżywianie na pewno jest bardzo ważne. Od kiedy trenuję, jem… więcej. Bez konsekwencji (na razie).

Ela: Ech ja oczekiwałam poprawy sylwetki, ale na razie zamiast schudnąć przytyłam. Może to sprawa diety? Jednak uważam, że gdy rozwiną się mięśnie, schudnę przynajmniej wizualnie (na początek).

Iza: Nie stosuję diety. Zmiany w sylwetce już widzę, biegam systematycznie od końca lipca. Nie oczekuję czegoś szczególnego, bo nigdy nie narzekałam na moją figurę:-)

Michalina: Ja natomiast automatycznie zaczęłam inaczej jeść – kiedy wiem, że np. o 21. wychodzę biegać, nie jem dużej kolacji; kiedy mam ochotę na czekoladę, ulegam, ale pamiętam, że nie po to biegam, żeby mięć legitymacje do zjedzenia całej tabliczki. Bo oczywiście, że oczekuje poprawy sylwetki – wierze w swój organizm i skutki ćwiczeń:)

Julia: Jem więcej owoców i makaronów. Poza tym jem wszystko to, na co mam ochotę. Mój organizm to najlepszy doradca. Myślę, że na pewno poprawi mi sie sylwetka- wzmocnią się nogi i brzuch.

Czy coś oprócz biegania ćwiczycie na siłowni bądź domu?

Julia: Ćwiczę czasem brzuch i nogi w domu o poranku:)

Ela: Tak, ponieważ już wcześniej ćwiczyłam. Robię to dla swojego zdrowia, samopoczucia. W czasie biegania nie jestem w stanie rozruszać wszystkich mięśni. A podobno np. płaski brzuch może także wpłynąć na biegacza. Trzeba być wyprostowanym, mieć dobrze rozciągnięte mięśnie. To wszystko są ułatwienia.
Stąd fitness i joga pozostały ze mną.

Iza: Nie, nic dodatkowego nie robię. Bieganie zajmuje mi 5-6 dni w tygodniu, przy moim obciążeniu czasowym, to mi wystarcza.

Michalina: Chodzę na basen. Teraz ma dojść siłownia – być może zastąpi basen.

kolorm_524.jpg
Ania udziela wywiadu

Jak otoczenie, rodzina, znajomi reagują na Wasze bieganie? Dziwią się czy podziwiają? A może nic nikomu nie powiedziałyście?

Anna: Bardzo różnie . Moja starsza siostra nie może pojąć mojej decyzji. Ona też ma trójkę dzieci i wie jak trudno jest pogodzić pracę z obowiązkami rodzinnymi. A tu jeszcze bieganie…
Za to mój mąż i synowie są ze mnie bardzo dumni. Mąż wprawdzie nie biega, ale też zaczął systematycznie ćwiczyć – każdego ranka przez pół godziny. Bardzo mnie to cieszy.
Koledzy w pracy dopingują mnie, a nawet rozliczają z treningów.

Ela: Prawie wszyscy wiedzą. Reakcje są przeróżne. Koleżanki, koledzy podziwiają lub odradzają. Odradzają, ponieważ jestem np. za gruba – bieganie ma wpływ na stawy, obciąża je. O wieku nikt z grzeczności nie mówi, ale czasem mam wrażenie, że chodzi także o to.
Lekarze – część uważa, że biegać po prostu nie należy. Szczególnie po twardym podłożu. Na pewno mają trochę racji.
Rodzina oczywiście wspiera.
Podziwiają, bo uważają, że to duży wysiłek. Prawda jest taka, że bez pracy nic nie przyjdzie samo.

Michalina: Rodzina trzyma kciuki. Współlokator, który przyglądał się sie wybiegom i powrotom, w końcu nie wytrzymał i powiedział: idę z Tobą. I czasem robi to do tej pory!

Czujecie satysfakcje, dumę po zrealizowaniu ciężkiego treningu czy raczej myślicie, – po co ja to robie?! Co ja tu robię???!!!! Myślicie, że bieganie wciągnie Was na dobre?

Iza: Już wciągnęło. Powiem śmiało, że bieganie to moje hobby, kiedy mam dzień odpoczynku, to potem wyrywa mnie z butów. W tej chwili wydaje mi się, że będę biegała nawet na emeryturze. Chciałabym, żeby kiedyś dołączyły do nas nasze dzieci. Po ciężkim treningu odczuwam ulgę i satysfakcję, że dałam radę. W trakcie ciężkiego treningu – narzekam sobie…im głośniej narzekam tym bardziej motywuję sie do pracy. Kiedy milknę – to znak, że naprawdę mi ciężko, wtedy Piotrek pyta czy aby nie chcę przestać? Takie pytanie zawsze motywuje mnie do pracy, dlatego wolę biegać z kimś, niż sama.

Ela: O tak, satysfakcja jest, choć oczywiście czasami myślę, po co ja to robię. Jeśli taka myśl się pojawia, to znaczy, że jestem zmęczona i muszę zrobić sobie przerwę na parę dni.

Julia: Mnie też już wciągnęło. Po treningu czuję wielką satysfakcję!!:)

Anna: Widzę, że nie będę wyjątkiem jak powiem, że po biegu czuję się wspaniale. Przy metodzie Gallowaya organizm bardzo szybko się regeneruje po treningu. Natomiast duma mnie nie opuszcza, a wydzielające się podczas biegu endorfiny robią swoje dla dobrego samopoczucia.

Michalina: Nie oszukujmy sie – wychodzenie na mróz nie jest frajdą. Frajda zaczyna sie wtedy, kiedy na tym mrozie przestaje być zimno, bo sie biegnie. Satysfakcja jest wtedy, kiedy widzi sie własne postępy – i jest to satysfakcja nieporównywalna z niczym innym.
Mam nadzieje, że stworzę z bieganiem dłuugą i owocną relację:).

iza_524_1.jpg
Iza ustala plan zajęć z osobistym trenerem

Hmm…. skoro one mogą to może i Ty?