11 sierpnia 2013 Redakcja Bieganie.pl Sport

Karolina Jarzyńska spełniła swoje marzenia


Ma 32 lata i właśnie spełniła jedno ze swoich marzeń. Karolina Jarzyńska trochę poniżej oczekiwań wystartowała w Moskwie w mistrzostwach świata na 10 000 m, ale po raz pierwszy w historii oglądaliśmy Polkę w tej konkurencji. Ona sama marzyła o tym, by wystartować w takiej imprezie. Ostatecznie zakończyła rywalizację na 15. miejscu z czasem 32.54,15. Najszybsza była wielka faworytka – Etiopka Tirunesh Dibaba (30.43,35).

 

kj.jpg 

Wynik życiowy wskazywał na to, że nie byłabym tutaj w pierwszej dziesiątce,,ale bieg w takich granicach na imprezie mistrzowskiej świadczy o klasie zawodnika. Ciężko mi powiedzieć coś odnośnie mojej dyspozycji, bo wszystko wyglądało na zgrupowaniu w szwajcarskim St. Moritz bardzo fajnie – skomentowała tuż po biegu.

Był apetyt na więcej? 

Jarzyńska w pełni zadowolona być nie mogła. W końcu w tym roku poprawiła rekord Polski na tym dystansie 31.43,51, ale było to w czerwcu. – Zdawaliśmy sobie z trenerem sprawę z tego, że sezon jest dla mnie bardzo długi i to minimum na mistrzostwa świata… pokrzyżowało nam plany. Ja nigdy nie przypuszczałam, że uda się je osiągnąć – przyznała. I doskonale wie, że właśnie w czerwcu powinna była zakończyć sezon. Z drugiej jednak strony… – Jeżeli nabiegałam tak rewelacyjny wynik, to serce podpowiadało, że fajnie by było być na takiej imprezie. Mam 32 lata i być może nigdy więcej nie będę miała takiej okazji. Niestety nie udało nam się utrzymać dyspozycji zbyt długo – podkreśliła.

Wcześniej bowiem był dwa maratony, potem rewelacyjny sezon na ulicy, a dalej na bieżni. – No i te mistrzostwa świata okazały się zbyt odległe w naszym terminarzu – zaznaczyła.

 

Wynik na poziomie rekordu Polski nie zawsze w zasięgu

Zresztą wcale nie liczyła, że zdoła w ogóle pobiec minimum – 31.45,00. – Nawet nie marzyliśmy o tym, że ja mogę tak szybko pobiec. Powiedzmy sobie szczerze, to był wynik na poziomie rekordu Polski, a ja rozmawiałam z Dorotą Grucą w marcu na temat i ona mi wówczas powiedziała, że poświęciła, by osiągnąć taki rezultat dwa lata – wspomniała Jarzyńska.

A w tym czasie Gruca odpuściła niemal wszystko – maratony, biegi uliczne. Szykowała się wyłącznie na bieżnię. – Więc to, że mi ta dyszka wyszła, była niejakim zaskoczeniem. Poza tym spodziewałam się tutaj na starcie zobaczyć Meseret Defar i miałam nadzieję, że ten bieg będzie po prostu wolny. Ale umówmy się – to są dziewczyny z życiówkami trochę powyżej 30 minut, ja biegam w całkiem innej lidze. Dla mnie ogromnym wyróżnieniem było to, że w ogóle mogłam stanąć na starcie – dodała Jarzyńska.

 

Zaliczyć…dubel 

Najlepsze zawodniczki na stadionie Łużniki nawet ją zdublowały. – W Ostrawie zaliczałam też dubel, biegnąc po rekord Polski. To w jakiś sposób przeraża i człowiek się zastanawia, że tak ciężko pracuje, wszystko stawia na jedna kartę, całe swoje życie praktycznie, a i tak dostaje dubla. Więc pytanie często w głowie się nasuwa, czy warto to robić. Z drugiej strony warto walczyć ze sobą. Start tutaj był jakimś spełnieniem moich małych ambicji – zakończyła.
Redakcja Bieganie.pl