NB 1080v12
 
12 sierpnia 2014 Redakcja Bieganie.pl Sport

Jarzyńska bez medalu. Doskonały występ 800-metrowców


Mimo ambitnej postawy Karolina Jarzyńska nie zdołała wywalczyć medalu Mistrzostw Europy w biegu na 10 000 m. Triumfowała niesamowita Brytyjka, 40 letnia – Jo Pavey. Worek z medalami dla reprezentacji Polski otworzył Tomasz Majewski. Podwójny
mistrz olimpijski w najdalszym pchnięciu uzyskał 20.83, co wystarczyło do
brązowego medalu.

Pierwszy biegowy finał Mistrzostw Europy – 10 000 m kobiet, zgodnie z przewidywaniami, został rozegrany na końcówkę. Praktycznie do 8 km w czołówce znajdowała się kilkunastoosobowa grupa zawodniczek, które tasowały się na prowadzeniu. Przez kilka minut jego ciężar wzięła na siebie także Karolina Jarzyńska. Gdy maratonki skończyły swoją pracę, tempo wzrosło i na czub wyszły Francuzki, Portugalki oraz Brytyjka. Karolina niestety mocno osłabła i na 1 km do mety przestała się liczyć w walce o podium. Najwięcej sił na finisz zachowała bardzo doświadczona Jo Pavey, która na ostatnich 400 m kilkukrotnie odpierała atak Francuzki Calvin. Reprezentantka Wielkiej Brytanii sięgnęła po złoty medal z czasem 32:22.39 i będzie to dla niej na pewno doskonały prezent z okazji zbliżających się… 41 urodzin.

Karolina Jarzyńska ostatecznie zajęła 13 pozycję z 32:40.98 (blisko minutę wolniejszym od jej rekordu Polski). Znając ambicje naszej etatowej maratonki, raczej nie będzie zadowolona ze swojego występu, tym bardziej po dobrym, czwartym miejscu w czasie czerwcowego Pucharu Europy.

Półfinały 400 m kobiet – Hołub i Święty biegną dalej

Pewny awans do kolejnej rundy wywalczyła Małgorzata Hołub. Mistrzyni Polski, rozstawiona na dobrym, trzecim torze, 400 metrów pokonała w równe 52 sekundy, udowadniając, że dysponuje życiową formą.

 

IMG_6183.jpg

– Chciałam pobiec w okolicach rekordu życiowego, aby udowodnić, że mój dobry bieg na Mistrzostwach Polski nie był przypadkowy. W kolejnej rundzie dam z siebie wszystko, choć nie ukrywam, że ciężko jest mi biegać z dnia na dzień. Jednakże w tym sezonie trochę się odblokowałam i myślę, że mogę biegać jeszcze szybciej – podsumowała swój pierwszy bieg w Zurychu.

W półfinale zobaczymy także Justynę Święty. 4 zawodniczka HMŚ miała trudne zadanie, gdyż startowała z 8 toru i musiała uciekać rywalkom, a tego bardzo nie lubi.

– Przeszłam dalej, ale mój bieg pozostawia wiele do życzenia. Wolę gonić zawodniczki, dlatego preferuję bieganie na hali, kiedy już po 200 m widzę, ile mam do nadrobienia. Tu na 80 m do mety nie da się wiele odrobić. Myślę, że jestem przygotowana do tego sezonu, ale jeszcze nie udało mi się pokazać tego na bieżni. Mam nadzieję, że jutro w końcu się uda – powiedziała po biegu „Sweety”.

Z indywidualnym występem na ME pożegnała się Patrycja Wyciszkiewicz, zajmując czwartą pozycję z wynikiem 52.73. Mistrzyni Europy juniorek biegła do 320 metra na trzeciej pozycji, ale na końcówce osłabła. Przed Patrycją jeszcze ważne biegi w sztafecie 4x 400 m.

– Strasznie mnie ten bieg wymęczył. Nie wiem, co się stało, bo na rozgrzewce wyglądało to dobrze. W biegu już tak nie było. Po 200 metrach byłam już bardzo zmęczona. Może to jakaś niedyspozycja dnia – tłumaczyła swój mniej udany występ Wyciszkiewicz.

100-procentowa skuteczność 800-metrowców

IMG_6340.jpg

Marcin Lewandowski, mający już w swoim dorobku złoty krążek ME, wykonał pierwsze zadanie na mistrzostwach jak profesor. Szybko i dokładnie jak szwajcarski zegarek, reagował na to, co działo się na bieżni. Unikał przepychanek, wypracował sobie dogodną pozycję i pewnie wygrał pierwszy bieg eliminacyjny.

– Spodziewałem się takiego biegu eliminacyjnego, dlatego chciałem bezpiecznie wygrać. Zobaczymy, co będzie jutro. Kto mnie zna, to wie, że na imprezach mistrzowskich jestem w szczycie formy. A gdy jestem w szczycie formy, to jestem groźny. Przyjechałem tu, aby obronić mistrzowski tytuł. Przyznam, że nie akceptuję tych mistrzostw sprzed dwóch lat, gdyż nie było tam pełnej obsady
 – zapowiedział walkę o złoto „Lewy”.

Doskonale w swoim pierwszym ważnym starcie na imprezie seniorskiej zaprezentował się Artur Kuciapski. Brązowy medalista MP pierwsze koło biegu pokonał w środku stawki, a gdy tylko pojawiła się możliwość, przeprowadził skuteczny atak, z lekkością mijając dramatycznie finiszującego Brytyjczyka Osagiego. 20-letni Artur zapewnił sobie awans z drugiego miejsca z czasem 1:47.45.

– Chciałbym się dostać do finału. Tam może się zdarzyć wszystko. Wierzę, że w finale jest miejsce dla trzech Polaków – powiedział po biegu.

Bardzo pewny awans do kolejnej rundy wywalczył Adam Kszczot. Mistrz Polski od początku kontrolował bieg, zachowując chłodną głowę w jego trudniejszych momentach. Zaatakował w swoim stylu, na 200 m do mety i awansował z pierwszego miejsca z wynikiem 1:47.92.

– Nie było szarpanego tempa, sukcesywnie przesuwałem się do przodu. Zaatakowałem z 200 m, ale nie było to szaleńcze tempo, ale ekonomiczne. Wszystko po to, aby zachować jak najwięcej sił na kolejne biegi. Moje doświadczenie procentuje i mam nadzieję, że zaprocentuje także w finale – powiedział po biegu Kszczot, który mocno wierzy, że wyjedzie z Zurychu ze złotym medalem na szyi.

Kołeczek poza finałem 100 m ppł

Karolina Kołeczek zajęła ostanie, ósme miejsce w półfinałowym biegu na 100 m ppł (13.20). Młodziutka płotkarka może być jednak zadowolona z pierwszego startu na międzynarodowej imprezie i na pewno zdobyte doświadczenie, zaprocentuje na kolejnych międzynarodowych startach.

Już jutro kolejna odsłona Mistrzostw Europy i biegowe emocje

Eliminacje na 110 m ppł, w których zobaczymy Artura Nogę i Dominika Bochenka, a także na 800 m z udziałem Angeliki Cichockiej i Joanny Jóźwik. 

Redakcja Bieganie.pl