Golas na bieżni
13 marca 2021 Krzysztof Brągiel Sport

Golas na bieżni


Pójdę boso? Ba! Nawet pobiegnę – pomyślał Mbuleli Mathanga, pokonując o gołym laciu 10000 metrów w 28:24.93. Dlaczego? Żeby udowodnić niedowiarkom, że jego forma nie ma żadnego związku z nowoczesnym obuwiem. 

Reprezentant Republiki Południowej Afryki przeżył niedawno podobną historię, co w sierpniu ubiegłego roku Norweg Sondre Moen. Przypomnijmy, że światowe władze lekkiej atletyki pod koniec lipca 2020 postanowiły zdelegalizować buty z grubą podeszwą (>25 mm) podczas zawodów stadionowych. 7 sierpnia Moen ustanowił rekord Europy w biegu 1-godzinnym, pokonując po bieżni stadionu w Kristiansand 21131 metrów. Wynik nie został jednak uznany przez World Athletics, ponieważ Norweg miał na nogach swoje ulubione Nike Vaporfly (których podeszwa znacznie przekracza 25 mm grubości).

Zmiany wprowadzone prze WA wywołały kontrowersje wśród biegaczy, którzy dopytywali, dlaczego coś co jest legalne na ulicy (buty z pianką do 40 mm), jest jednocześnie zabronione na bieżni? Albo coś jest dopingiem, albo nie – tłumaczyli lekkoatleci. Trudno nie przyznać im racji. Czy EPO jest dozwolone we wtorki, czwartki i soboty, a w pozostałe dni tygodnia już nie? Doping farmakologiczny zabroniony jest zawsze, natomiast dla dopingu technologicznego przyjęto wyjątek.

Wracając do Mathangi. 20 lutego na stadionie w Durbanie, przebiegł 5000 metrów w życiowe 13:47.23. Najwidoczniej nie wiedział jednak o najnowszych regulacjach, ponieważ miał na nogach nielegalne Nike Vaporfly. Wychwyciły to natychmiast osoby stojące na straży moralności, poddając biegacza surowej krytyce. Mathanga podobnie jak Moen nie najlepiej czuje się w kolcach, dlatego, żeby nie łamać przepisów, w następnych zawodach zdecydował się pobiec boso.

5 marca, w wietrzny, deszczowy wieczór, ponownie na bieżni w Durbanie, biegnąc na nagich, choć obandażowanych stopach, wynikiem 28:24.93 ustalił nową życiówkę na 10000 metrów. Poprzedni rekord 28:37.30 (z 2019 roku) też został uzyskany na bosaka. Mathanga przyznaje, że niemal ¾ zawodów biegowych w karierze, ukończył bez butów. Jak jednak przyznaje, aktualnie czekają z trenerem na nowe kolce, licząc, że ten model okaże się dla jego stóp dostatecznie komfortowy. Jeśli jednak by się okazało, że próba biegania w kolcach zakończy się niepowodzeniem, nie będzie miał innego wyjścia i w kolejnych zawodach znowu wystartuje boso.

Najsłynniejszym przykładem bosego biegacza w historii jest oczywiście Abebe Bikila. Etiopczyk wygrał olimpijski maraton w Rzymie (1960) z czasem 2:15:16.2. Decyzja o starcie na bosaka w tamtych czasach nie była podyktowana przepisami World Athletics. Bikila mógł pobiec w dowolnych butach. Problem w tym, że te co sobie kupił, okazały się niewygodne. Stwierdził więc, że nie będzie ryzykować, tylko postawi na sprawdzone gołe stopy.

Krzysztof Brągiel

Biega od 1999 roku i nadal niczego nie wygrał. Absolwent II LO im. Mikołaja Kopernika w Kędzierzynie-Koźlu. Mieszka na Warmii. Najbardziej lubi startować na 800 metrów i leżeć na mecie.