22 maja 2013 Redakcja Bieganie.pl Sport

Florence Griffith-Joyner – legenda niesłusznie osądzona?


Florence Griffith Joyner to sprinterka, która wzbudza w lekkoatletyce ogromne emocje, wszystko za sprawą niewiarygodnych rekordów i… jej śmierci, która nastąpiła w bardzo młodym wieku. Czy jest możliwe, że amerykańska ikona była na dopingu? 

 

Florence_Griffith.jpg 

artykuł pochodzi ze strony sprinterzy.com

Tak naprawdę nigdy w jej organizmie nie znaleziono środków dopingujących (także po śmierci). Florence była posądzana o branie narkotyków, sterydów, specjalnych odżywek, ale wszystkie te zarzuty nie były poparte dowodami. Jedynym podejrzeniem, że „brała” były… jej wyniki! Na podstawie relacji wielu osób można jednak przyjąć, że uzyskała je nie dzięki dopingowi, a np. dzięki wadliwie działającej aparaturze i idealnym wręcz warunkom. Jej rekord świata na 100 metrów (10.49) został uzyskany na przedolimpijskich zawodach w Indianapolis przy oficjalnym wskaźniku wiatru wynoszącym 0.0 m/s. Rekord został taryfikowany, jednak wiele osób wnosiło zarzuty, że wiatromierz działał wadliwie. Kontrowersje trwają do dziś i będą trwać pewnie jeszcze przez wiele lat, gdyż tak naprawdę w chwili jej biegu wiało z prędkością przekraczającą dozwolone +2.0 m/s! Po latach przyznał to nawet trener mistrzyni!

Drugi najlepszy wynik w karierze Griffith uzyskany na dystansie 100 m to 10.61 (+1.2 m/s). Co ciekawe został ustanowiony dzień po pobiciu rekordu świata, na tych samych zawodach, na tej samej bieżni. 
Podobnie sprawy mają się z rekordem Griffith na 200 metrów: 21.34 (+1.3 m/s) uzyskanym w finale Igrzysk Olimpijskich w Seulu (1988). Wiatr w czasie całych igrzysk był niemal idealny. W trzech biegach z udziałem Amerykanki wiał dodatnio i umożliwił Griffith uzyskanie trzech kolejno najlepszych wyników w swojej karierze! Jeśli dodać do tego fakt, że sprinterka była w bardo wysokiej formie, łatwo można wysunąć wniosek, że niekoniecznie musiała być na dopingu. Mimo to podejrzenia pozostały.

Świat z niedowierzaniem przyjął jej decyzję o zakończeniu kariery zaraz po najlepszym sezonie w życiu, a więc po seulskiej olimpiadzie. Pojawiły się zarzuty, że był to ruch konieczny żeby zatuszować jej dopingową historię. Joyner miała jednak mocne argumenty. W czasie kiedy biła rekordy świata miała już 30 lat i chciała znaleźć w końcu czas na macierzyństwo. Inną sprawą była chęć odejścia będąc na szczycie, osiągając maksimum swoich faktycznych możliwości (bo czy można biegać jeszcze szybciej?!). Rok po odejściu ze sprintu Griffit urodziła córkę, Mary. Zajęła się też modą i projektowaniem ubrań.
Mimo przejścia na sportową emeryturę Amerykanka po kilku latach znów poczuła głód rywalizacji sportowej. Sprinterka w 1996 roku zapowiedziała, że wróci na bieżnię i na igrzyskach w Atlancie pobije rekord świata na 400 metrów. Rozpoczęła intensywny cykl przygotowań, jednak dość brutalnie jej ambitne plany pokrzyżowała kontuzja ścięgna Achillesa, która przytrafiła się jej na dwa miesiące przed Igrzyskami. Oliwy do ognia dolał fakt, że w tym samym okresie lekkoatletka doznała udaru mózgu. Co ciekawe od tego momentu była cały czas pod kontrolą lekarzy. Marzenia o powrocie bezpowrotnie legły w gruzach.

2 lata później zmagająca się z różnymi dolegliwościami (m.in. z łagodną epilepsją) sprinterka zmarła nagle w swoim domu w Kalifornii. Świat obiegła szokująca informacja o odejściu największej sprinterskiej legendy wszech czasów. Znowu wróciły spekulacje o tym, że jej śmierć związana była z dopingiem. Lekarze, którzy wykonywali sekcję zwłok byli pod ogromną presją – wszyscy oczekiwali dokładnego badania. To wykazało, że przyczyną śmierci Griffith był napad padaczki (epilepsji) w trakcie którego zawodniczka się udusiła. Przyczyną ataków był naczyniak jamisty. Co ważne ów naczyniak był genetyczną, a nie powstałą potem wadą mózgu. W organizmie byłej mistrzyni nie stwierdzono także żadnych niedozwolonych substancji. Sprawa jej dopingowej przeszłości miała w końcu szansę ucichnąć na zawsze. Kontrowersje wokół jej kariery jednak pozostaną, bowiem do jej rekordów nikomu dotychczas nie udało się nawet zbliżyć.

president flo jo
Florence Griffith Joyner z Prezydentem USA, Ronaldem Reaganem

Sprawa rozstrzygnięcia tego czy FloJo była na dopingu jest trudna do rozstrzygnięcia. W czasach jej największych sukcesów trwał wręcz dopingowy wyścig zbrojeń, badania antydopingowe były niedoskonałe, a „brało się” tylko w okresie przygotowawczym, a nie startowym. Ben Johnson powtarza, że w tych czasach dopingowało się więcej niż 70% najlepszych sprinterów świata. Rozstrzygnięcie prawdy nie nastąpi jednak prawdopodobnie nigdy.

artykuł pochodzi ze strony sprinterzy.com
Redakcja Bieganie.pl