NB 1080v12
 
30 czerwca 2012 Redakcja Bieganie.pl Sport

Chojecka i Cichocka załamane po eliminacjach 1500 m


1500m w Semifinal 2


Obie miały ambicje finałowe, jednak ani Angelice Cichockiej ani Lidii Chojeckiej nie udało się awansować do dwunastki na 1500 m. Mistrzostw Europy w Helsinkach dobrze wspominać nie będą. Pierwsza z nich w swojej serii była czternasta i miała 4.14,59, a druga całkowicie odpuściła – ostatnie miejsce z czasem 4.20,66.

„Bardzo źle taktycznie rozegrałam bieg. Znalazłam się w środku stawki, gdzie były ogromne przepychanki, o mało nie zaliczyłam przewrotki. Ktoś mnie zahaczył z tyłu, straciłam rytm i od tej pory źle mi się biegło. Już na końcu wiedziałam, że nie ma szans o dobre miejsce, to przestałam walczyć” – przyznała Chojecka jedna z najbardziej doświadczonych biegaczek w historii Polski.

Zawodniczka Pogoni Siedlce narzekała, że przez kontuzję ścięgna Achillesa w kwietniu, miała niemal miesiąc przerwy w treningach i przez to miała zbyt mało biegów w tym sezonie.

„Startowałam tylko dwa razy. Jeden na mistrzostwach Polski, gdzie był bardzo dobry bieg, równo prowadzony. W Helsinkach jest właściwie mój drugi start i może zapomniałam jak się biega” – tłumaczyła swoją złą taktykę.

Mimo wszystko Chojecka jeszcze się nie poddaje. „Wiem, że wykonałam ciężką pracę i wiem, że jestem w stanie zrobić minimum olimpijskie. Muszę się na tym skupić. Tutaj miałam spore problemy z koncentracją. Wszystko naokoło mnie interesowało, może to też był powód mojego słabszego występu. Nie byłam sobą” – oceniła.

Jej założenie było proste – miała biec na początku i trzymać się czołówki. „Ale już na początku źle wystartowałam i zaprzepaściłam szansę” – zakończyła.

Poniżej: bieg półfinałowy z Lidią Chojecką

Załamana była również Cichocka, która wprawdzie nie wierzyła, że w Helsinkach uda jej się uzyskać minimum olimpijskie PZLA, ale chciała znaleźć się przynajmniej w finale.

„Dałam się zamknąć. Był taki moment, że dziewczyny zaczęły atakować, a ja nadal byłam przy wewnętrznej. Trudno mi się było przebić, potem niestety zabrakło sił. Nie chcę się absolutnie usprawiedliwiać, ale już od kilku dni nie czuję się najlepiej. To chyba przeziębienie” – podkreśliła.

Podobnie jak Chojecka, nie zamierza się jeszcze poddawać.

„Jeszcze będę walczyć. Nie powiedziałam ostatniego słowa i na pewno się nie poddam” – zapewniła, ale nie wie jeszcze gdzie będzie startować.

W Helsinkach nastawiała się, by biec w pierwszej szóstce.

„Na początku układało się wszystko zgodnie z moimi założeniami. Natomiast potem było już ciężko. Włączyła mi się jakaś blokada. Myślę, że to nogi nie wytrzymały, bo już na rozgrzewce nie czułam się najlepiej. Pod koniec modliłam się, żeby tylko dobiec do mety, byłam potwornie zmęczona” – przyznała.

Sił zabrakło jej po 1000 m. „Wtedy dziewczyny zaczęły przyspieszać, finiszować. Gdzieś tam się pogubiłam i niestety zabrakło sił, żeby zabrać się z wagonem i ruszyć” – dodała.

„Przyjechałam po to, żeby walczyć, a kwalifikacja olimpijska to była jakby druga sprawa. To są mistrzostwa Europy i ważna jest lokata, czego tak do końca nie pokazałam, ale bardzo się starałam i jestem okropnie zmęczona. Mam nadzieję, że teraz przez ten tydzień odpocznę, się zregeneruję i będzie dobrze” – podkreśliła.

W eliminacjach najszybsza była Ukrainka Anna Miszczenko – 4.08,95 przed Turczynką Asli Cakir – Alptekin – 4.09,44 i Rosjanką Kristiną Chalejewą – 4.09,69. By dostać się do finału trzeba było pobiec 4.12,33.

Poniżej bieg półfinałowy z Angeliką Cichocką

Redakcja Bieganie
Redakcja Bieganie.pl