29 lipca 2016 Redakcja Bieganie.pl Sport

Bartłomiej Wicher – recenzja NB 1500v2


Większość z nas skupia się bardziej na wyborze butów startowych niż zwykłych „treningówek”. Nie po to przecież regularnie trenujemy, by potem podczas zawodów zaprzepaścić wszystko przez niewygodne i źle dobrane buty. Dlatego ja też wnikliwe analizuję każde odczucie stopy w bucie startowym. I mam wygodne, sprawdzone wiele razy na każdym dystansie, ulubione „startówki”, które nigdy mnie nie zawiodły. Z tą myślą spokojnie przygotowywałem się do zawodów.

Jednak na trzy tygodnie przed moim docelowym startem pojawiła się w sklepie New Balance nowa dostawa z modelem 1500v2. But jak but. Lekki jak na startówkę przystało, ani ładny ani brzydki – taki normalny. A że nigdy nie miałem tego modelu na stopie, to go przymierzyłem. 

Pierwsze wrażenie
„Ale wygodny, nawet bardzo wygodny” – pomyślałem. Moja stopa jest szeroka i ma wysokie podbicie, dlatego nie w każdym bucie czuje się dobrze. W tych butach to była rewelacja – w ogóle się tego nie spodziewałem. Zacząłem liczyć w głowie czy starczy mi czasu, by je rozbiegać przed maratonem, bo to że w nich pobiegnę wiedziałem na pewno. Dla mnie ten but nie był ani za miękki, ani za twardy, za szeroki czy za wąski – był idealny!
Budowa
Cholewka jest lekka i przewiewna, a dzięki systemowi Fantom Fit but fajnie dopasowuje się do stopy. Ciekawym rozwiązaniem jest zintegrowanie języka z cholewką, co powoduje, że jeszcze bardziej czuję buta na stopie. Podeszwa to Pianka REVlite, lekka i nadmuchana, z dobrą amortyzacją, trochę miękka, ale nie za miękka – taka w sam raz. But posiada lekką stabilizację, która fajnie wspiera stopę szczególnie przy długich dystansach.
Bieganie
Z racji tego, że mój maraton zbliżał się wielkimi krokami, od razu zabrałem się za rozbieganie nowych startówek. Robiłem w nich szybsze treningi takie, jak BNP czy interwały. Odczucia podczas biegania były takie same jak przy pierwszym mierzeniu, i tylko utwierdzały mnie w przekonaniu, że to jest to. Szybkie i dynamiczne, same ciągnęły do przodu. Stopa przetaczała się w nich gładko, a pianka amortyzowała. Dzięki temu nogi nie odczuwały tak bardzo mocnych treningów, a regeneracja na drugi dzień postępowała szybciej. 
Decyzja mogła być tylko jedna – jedziemy razem do Hamburga na maraton. Podczas tak długiego dystansu sprawdziły się rewelacyjnie. Zero otarć, pęcherzy i jakiegokolwiek bólu w trakcie czy po biegu. Nie czułem ich przez cały dystans.  Wynik na mecie i poprawiona życiówka o 14 minut potwierdziły, że był to dobry wybór.
W butach startowych chodzi o to, że mają one po prostu nie przeszkadzać w poprawianiu czasów. W tym specyficznym wypadku jestem pewien, że NB 1500v2 mi w tym pomogły. 
Bartek 
Redakcja Bieganie
Redakcja Bieganie.pl