NB 1080v12
 
6 stycznia 2014 Redakcja Bieganie.pl Sport

Amerykanie to potrafią. Czy Polacy pójdą ich śladem?


Amerykanie liczą się obecnie w niemal wszystkich konkurencjach biegowych, jednak nie zawsze tak było. Jeszcze 10 lat temu liczba średniodystansowców z USA uzyskujących wartościowe wyniki była niewielka i – co ważne – nie dużo wyższa od Polski. Dziś Amerykanów biegających na najwyższym światowym poziomie jest, w odróżnieniu od pojedynczych Polaków, kilkadziesiąt. Co wpłynęło na taki przełom? 
Autor: David Monti (c) 2013 Race Results Weekly, wszelkie prawa zastrzeżone
Tłumaczenie: Jakub Krause

x1.jpg
Lekkoatletyczne MŚ w Moskwie 2013 – w finale 800m wystąpił 1 Polak i 2 Amerykanów

Na mistrzostwach świata w lekkoatletyce w 2003 roku w Paryżu, reprezentacja USA zanotowała żenujący występ na średnich dystansach. Nie było ani jednego amerykańskiego zawodnika i ani jednej zawodniczki w finałach na 800 m i 1500 m. Na oczach francuskiej publiczności, tłumnie zgromadzonej na Stade de France – Francuzi starali się o przyznanie im organizacji IO w 2012 roku – najlepiej wypadł David Krummenacker, który był szósty w swoim biegu półfinałowym na 800 m.

Co więcej, tamtego roku zaledwie garstka Amerykanów uzyskała niezłe czasy na miarę światowego ścigania. W sezonie letnim tylko sześć zawodniczek pobiegło 1500 m poniżej 4:10, a wśród mężczyzn ledwo sześciu złamało na tym dystansie 3:40, co było bardzo mizernym dokonaniem. W rankingu najlepszych na dystansach 800 m i 1500 m, ułożonym przez Track & Field News, nie było nikogo z Stanów Zjednoczonych. To były ciężkie czasy dla amerykańskiego biegania.

1500m women 1
Wykres nr 1. Porównanie liczby amerykańskich (kolor niebieski) i polskich (kolor czerwony) biegaczek, które na dystansie 1500 metrów w sezonach 2003-2013 uzyskały wyniki poniżej 4 minut i 10 sekund (dane pochodzą z serwisu All-Athletics.com).

Jenny Simpson, mistrzyni świata na 1500 m z 2011 roku, tak wspomina tamte lata: – Pamiętam, jak usiadłyśmy z Juli – moją trenerką – przed ekranem komputera i oglądałyśmy na YouTube nagrania ze starych mistrzostw świata. Nie dało się nie zauważyć, że nigdzie nie było widać Amerykanów, w żadnym biegu, nie mówiąc o medalowej walce.

Przełom po 10 latach
W przeciągu minionej dekady nastąpił wspaniały powrót amerykańskich średniodystansowców do biegowej elity. USA jest obecnie jedną ze światowych potęg. Na ubiegłorocznych MŚ w Moskwie reprezentanci tego kraju zdobyli cztery medale na średnich dystansach: Nick Symmonds, srebro na 800 m mężczyzn; Jenny Simpson, srebro na 1500 m kobiet; Matthew Centrowitz, srebro na 1500 m mężczyzn; Brenda Martinez, brąz na 800 m kobiet. W czterech finałach USA miało ośmiu reprezentantów, w półfinałach – dwunastu. Cała kadra żeńska na 800 m dotarła do finału.

Występy na MŚ to zaledwie czubek wielkiej góry lodowej, która w dodatku cały czas rośnie. Jeśli wziąć pod uwagę liczbę wartościowych rezultatów, Ameryka przewodzi światowym tabelom średnich dystansów za 2013 rok. Mężczyźni schodzili poniżej 3:40 aż 41 razy w ciągu sezonu na otwartym stadionie. To siedem razy więcej niż w 2003. Druga była Kenia – 27 wyników poniżej 3:40. Po stronie kobiet 4:10 złamano 23 razy, czyli tyle, ile dwa następne kraje razem wzięte (Rosja 12 i Kenia 11). Na 800 m Amerykanie byli drudzy na świecie (20 wyników poniżej 1:47), a Amerykanki pierwsze (18 wyników poniżej 2:02, o 2 więcej niż Rosja).

1500m men 1
Wykres nr 2. Porównanie liczby amerykańskich (kolor niebieski) i polskich (kolor czerwony) biegaczy, którzy na dystansie 1500 metrów w sezonach 2003-2013 uzyskali wyniki poniżej 3 minut i 40 sekund (dane pochodzą z serwisu All-Athletics.com).

Inne nastawienie

Mimo że na przełom złożyło się kilka czynników, najważniejsza była chyba zmiana nastawienia. Amerykanie na nowo spostrzegli, że mogą odnosić sukcesy. Szczególnie, że zaostrzono kontrole antydopingowe. – Oszuści brali doping i nie ponosili żadnych konsekwencji. W tej sytuacji ciężko uczciwym zawodnikom poświęcać wszystko dla sportu – stwierdził Marty Liquori, były czołowy miler na świecie, obecnie komentujący biegi dla telewizji. – Kiedy widzi się, jak oszuści są łapani, reguły wydają się być równe dla wszystkich i ma się większą motywację do ciężkiej pracy.

Z tym stwierdzeniem zgadza się Frank Gagliano, doświadczony trener, obecnie pracujący w NJ-NY Track Club: – Szanse nie są równe, ale brakuje niewiele.

Palmę pierwszeństwa należy oddać Alanowi Webbowi, najlepszemu milerowi, wychowanemu w USA od czasów Steve’a Scotta. W 2001 roku Webb pobił długoletni rekord Jima Ryuna w biegu na milę w kategorii szkoły średniej. Alan pobiegł 3:53,43 na mityngu Prefontaine Classic, a wcześniej tego samego roku uzyskał 3:59:86 w hali. Po krótkiej i pozbawionej sukcesów karierze uniwersyteckiej w barwach uniwersytetu Michigan, Webb stał się jedynym liczącym się Amerykaninem na 1500 m, zanim w 2005 roku Bernard Lagat zaczął biegać dla USA. Schodził poniżej 3:33 w 2004 i 2005 roku, a potem pobiegł 3:30,54 w 2007 roku w Paryżu. W tym samym roku pobił rekord Stanów na milę z czasem 3:46:91. Te dokonania skupiły uwagę Nicka Symmondsa, przeciętnego średniaka z III dywizji NCAA (trzecia liga uniwersytecka), który biegał dla Wilamette University z miasta Salem w Oregonie.

– Pierwszym impulsem było zobaczyć rodaków, dających sobie radę w zmaganiach światowej czołówki – opowiada Symmonds. – Jako pierwszy dał przykład Alan Webb w połowie lat 2000. Do dziś pamiętam, jak oglądałem jego bieg w Paryżu w 2007 roku. Pobiegł wtedy 3:30 i wygrał. Pomyślałem sobie, że mamy podobną budowę, więc skoro on potrafił dołożyć najlepszym, mnie też na to stać.

alan_webb.jpg
Alan Webb (fot. Erik van Leeuwen, www.erki.nl)

Ubiegłoroczny urodzaj medali poprzedziły dobre osiągnięcia kilku ostatnich lat. W 2009 roku Shannon Rowbury i Bernard Lagat zdobyli brązowe medale mistrzostw świata na 1500 m. W 2011 roku Morgan Uceny zwyciężyła w cyklu Diamentowej Ligi na 1500 m, Simpson została mistrzynią świata na tym samym dystansie, a Centrowitz zdobył brąz. W 2012 roku USA dobrze wypadło na igrzyskach olimpijskich: Leo Manzano zdobył srebro na 1500 m, Centrowitz był czwarty; Duane Salomon i Nick Symmonds zajęli odpowiednio czwarte i piąte miejsce w finale 800 m, podczas którego David Rudisha pobił rekord świata; Alysia Montano była piąta na 800 m; wreszcie Rowbury zajęła szóste miejsce na 1500 m. Galen Rupp, który w 2012 pobiegł 3:34,75 na 1500 m, zdobył srebro na 10000 m.

Zasługa grup biegowych

Webb biegał u swojego trenera z liceum, Scotta Raczko, trenując samotnie w mieście Reston. Ogólnokrajowy sukces mógł się jednak pojawić dopiero wtedy, gdy powstały profesjonalne grupy treningowe, z dużym budżetem i świetnymi trenerami. W utworzeniu najmocniejszych grup kluczową rolę odegrało Nike. Wśród nich dwie grupy znajdują się w tym samym miejscu, co siedziba Nike – w Beaverton w Oregonie. Pierwsza to Oregon Project, trenowana przez trzykrotnego zwycięzcę maratonu nowojorskiego, Alberto Salazara, a druga to grupa Jerry’ego Schumachera, który kiedyś trenował biegaczy z uniwersytetu Wisconsin. Symmonds należy do trzeciej grupy Nike, Oregon Track Club Elite z Eugene, która skupiona jest na bieżni i średnich dystansach.

– Mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić, że nie osiągnąłbym tego, co osiągnąłem, bez Oregon Track Club Elite i mądrości Marka Rowlanda – oświadczył Symmonds o swoim trenerze. – Myślę, że Matt Centrowitz powiedziałby to samo o Oregon Project i trenerze Salazarze.

800m men 1
Wykres nr 3. Porównanie liczby amerykańskich (kolor niebieski) i polskich (kolor czerwony) biegaczy, którzy na dystansie 800 metrów w sezonach 2003-2013 uzyskali wyniki poniżej 1 minuty i 47 sekund (dane pochodzą z serwisu All-Athletics.com).

Pojawiło się też wiele grup, zajmujących się dłuższymi dystansami. Wiele z nich otrzymuje pomoc finansową od New York Road Runners (NYRR), organizujących maraton nowojorski. Kierująca NYRR Mary Wittenberg znalazła sposób, żeby znaleźć środki na dofinansowanie amerykańskich grup biegowych: sprzedaż specjalnych – i przy tym drogich – pakietów maratońskich. NYRR stale pomaga takim grupom, jak: Mammoth Track Club, New Jersey-New York Track Club, Team USA Minnesota, Bay Area Track Club, Team USA Arizona, ZapFitness oraz Austin Track Club. Inna z ważnych grup, Hansons-Brooks Original Distance Project została założona przez właścicieli sklepów biegowych, Kevina i Keitha Hansonów oraz firmę Brooks, produkującą buty i odzież biegową. Na przestrzeni lat wykształcił się w USA system klubów, finansowanych na różne sposoby.

Trener Gagliano dzieli się swoimi przemyśleniami: – Przypatruję się temu od lat. System grup jest w pełnym rozkwicie. Wszystkie kluby w kraju pomagają zawodnikom się rozwijać, dają szansę absolwentom uczelni kontynuować karierę sportową, a wtedy oni zostają w sporcie. Ten system jest fantastyczny.

Joe Vigil, który pomagał Brendzie Martinez w zdobyciu brązowego medalu w ostatnich mistrzostwach świata, ma podobne zdanie. Przypomniał także o srebrnym medalu olimpijskim Meba Keflezighi i brązowym Deeny Drossin w maratonie w 2004 roku. Według Vigila te dokonania sprawiły, że Afrykanom zaczął się palić grunt pod nogami. Oboje zawodników należało do Mammoth Tack Club, gdzie trenowali pod okiem Vigila, Boba Larsena i Terrence’a Mahona.

Sukcesy Deeny i Meba pokazały innym, że mogą odnieść sukces – mówi Vigil. – W rezultacie wzrosła ich pewność siebie i zaczęli wierzyć, że to możliwe. Zorientowali się, że można pokonać biegaczy z Afryki.

800m women 1
Wykres nr 4. Porównanie liczby amerykańskich (kolor niebieski) i polskich (kolor czerwony) biegaczek, które na dystansie 800 metrów w sezonach 2003-2013 uzyskały wyniki poniżej 2 minut i 2 sekund (dane pochodzą z serwisu All-Athletics.com).

Tę opinię podziela Jenny Simpson, przyznając, że Deena Drossin (obecnie Kastor) była dla niej wielką inspiracją. – Kiedy chodziłam do szkoły średniej, miałam Deenę za wzór. Byłam w nią wpatrzona. To ona uświadomiła mi po raz pierwszy, jak wielkiego oddania treningom potrzeba, żeby wejść na najwyższy poziom. Ten przykład na pewno przydał się młodym zawodnikom.
Więcej zawodów i lepsi trenerzy
Bardzo pomogło zorganizowanie specjalnych mityngów, na których biegacze średnio- i długodystansowi mogli ścigać się w dobrych warunkach klimatycznych i uzyskiwać wartościowe czasy – mówią trenerzy. Szczególnie duży wpływ miały trzy imprezy: w Mt. San Antonio College w Walnut; na uniwersytecie Stanforda w Palo Alto; oraz w Occidental College w Los Angeles.

Trener Gagliano zauważa: – Pierwsze mityngi w Mt. SAC w latach 90. i 2000. dały nam niezłego kopa. No i kiedy Vin (Lananna) zrobił wieczorne zawody na Stanfordzie, wielu biegaczy mogło się przekonać, że są w stanie bardzo szybko pobiec. Na tych mityngach było mnóstwo kibiców, szpilki nie dało się wcisnąć na trybuny.

Rzeczywiście, podczas ubiegłorocznego mityngu w Occidental College 18 mężczyzn złamało 1:50 na 800 m, a 32 zeszło poniżej 3:40 na 1500 m, w ciągu jednego dnia zmagań.

Nie bez znaczenia jest rola trenerów uniwersyteckich, którzy szkolą zarówno studentów, jak i absolwentów. Należy wymienić takich trenerów, jak: Andy i Marica Powell (University of Oregon), James Li (University of Arizona), Mark Wetmore i Heather Burroughs (University of Colorado) oraz Ray Treacy (Providence College). Są oni odpowiedzialni za sukcesy swoich podopiecznych w zawodach międzyuczelnianych, ale także po zakończeniu edukacji, ponieważ nadal ich trenują i pozwalają korzystać z zaplecza sportowego uczelni. Według Vigila, trenerzy ci są lepiej wyszkoleni niż ich poprzednicy.

Programy szkoleniowe krajowej federacji docierają do wielu trenerów, którzy stają się specjalistami w swej dziedzinie – zauważa Vigil. – Mają porządną wiedzę z zakresu fizjologii, psychologii i periodyzacji, którą mogą później przekazać swoim zawodnikom.

Wpływ liczniejszych kontroli dopingowych

Nie można dokładnie stwierdzić, jaki wpływ na osiągnięcia Amerykanów miało zaostrzenie kontroli dopingowych. Symmondsowi, który nie startował w międzynarodowych zawodach we wczesnych latach 2000, światowa czołówka wydaje się kontrolowana w takim stopniu, że myśl o rywalach, stosujących doping nie zaprząta mu głowy.

nick_symmonds.jpg

– Nigdy się tym nie przejmowałem – mówi Symmonds. – Myślę, że kontrola jest dość szczelna. Kiedy szykowałem się do finału mistrzostw świata, miałem 90% pewności, że wszyscy zawodnicy, biorący udział w wyścigu są czyści.

Simpson jest bardziej sceptyczna w sądach, ale dostrzega poprawę w działaniu WADA (Światowej Agencji Antydopingowej) w kierunku łapania oszustów, szczególnie w perspektywie wprowadzonych paszportów biologicznych, które śledzą zmiany parametrów krwi. Jak się wyraziła, mocno ją to dotyka, kiedy zawodnicy wspomagani niedozwolonym dopingiem mają czelność mierzyć się z nią na bieżni.

Nie sądzę, bym zawsze ścigała się z czystymi rywalkami – oświadczyła. – Moim zadaniem jest budzić się każdego ranka z pozytywnym nastawieniem i trenować ile sił do zawodów, które mam w planach na dany sezon. Łapanie oszustów należy do WADA, a nie do mnie. Jedyne, co ja mogę zrobić, to mieć nadzieję, że WADA jest w tym coraz lepsza.

Komentarz bieganie.pl

Wielu kibiców polskiej lekkoatletyki – w tym my – chciałoby, żeby podobny artykuł powstał w oparciu o wyniki polskich średniodystansowców. Niestety w naszym kraju, co widać na powyższych wykresach, trudno dostrzec znaczący wzrost liczby biegaczy osiągających wyniki na międzynarodowym poziomie. 

Kilka sezonów temu cieszyliśmy się z sukcesów Pawła Czapiewskiego, dziś oklaskujemy Adama Kszczota i Marcina Lewandowskiego, jednak to wciąż tylko jednostki. Polsce brakuje silnego zaplecza, czyli kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu zawodników z drugiej linii, niewiele gorszych od tych najlepszych, którzy mogliby na nich naciskach lub nawet ich zastąpić. Co zrobić, aby ono powstało? Być może jednym z kluczy – wzorem Amerykanów – jest tworzenie silnych grup treningowych. 

Wydaje się, że powoli zostało to zauważone. Rozrasta się grupa Lewandowski Team, do której dołączyła w ubiegłym roku Angelika Cichocka (przeczytaj wywiad: Współpraca na wysokim poziomie – obóz Lewandowski Team w Etiopii), powstaje także grupa trenera Karola Nowakowskiego (przeczytaj: Powstaje silna grupa zawodników trenera Nowakowskiego?). Czy przyniesie to zamierzony efekt? Przekonamy się za kilka sezonów.

Redakcja Bieganie
Redakcja Bieganie.pl