karol zalewski
6 sierpnia 2021 Krzysztof Brągiel Sport

43.79 Zalewskiego, idziemy na medal! – Relacja z 8 dnia LA na IO


Sztafeta 4×400 m mężczyzn z 3 czasem eliminacji (2:58.55) awansowała do finału! Drużyna w składzie: Kowaluk, Zalewski, Krzewina, Duszyński wykręciła drugi wynik w polskiej historii. Joshua Cheptegei wygrał na 5000 m (12:58.15). Shaunae Miller-Uibo okazała się bezkonkurencyjna na jedno okrążenie (48.36). Sifan Hassan pokonana na 1500 m przez Faith Kipyegon, która pobiła rekord olimpijski (3:53.11). Najlepsze sztafety 4×100 m mają panie z Jamajki (41.02) i panowie z Italii (37.50).

Pałeczką wiążemy krawaty

Sztafety 4×400 m wyrastają na nasz sport narodowy. Po świetnych eliminacjach pań, panowie postanowili nie być gorsi. Ekipa w składzie: Dariusz Kowaluk, Karol Zalewski, Jakub Krzewina, Kajetan Duszyński w doskonałym stylu wygrała drugą serię i z 3 czasem dnia (2:58.55) awansowała do jutrzejszego finału.
W pierwszym przedbiegu wysoko poprzeczkę zawiesiły: USA (2:57.77), Botswana (2:58.33) oraz Trynidad i Tobago (2:58.60). W drugiej serii okazało się jednak, że nasi też potrafią rozbijać 3 minuty w pył. Świetnie z bloków zaczął Dariusz Kowaluk. Na nietypowej dla siebie 2 zmianie wystąpił Karol Zalewski. Błyskawicznie zszedł do bandy i skrupulatnie powiększał przewagę. Kiedy pałeczkę odebrał Jakub Krzewina, mieliśmy wyraźną przewagę nad belgijsko-jamajską pogonią. Rekordzista świata z Birmingham (2018) trafił na swojej zmianie na Dylana Borlee, który przełamał Polaka na końcówce.

Kajetan Duszyński wykończył zabawę na chłodno. 300 metrów pilnował pleców Jonathana Borlee, żeby na finiszu pokazać, kto tu jest mistrzem olimpijskim. Nasz niespełna dwumetrowy sprinter na kratach mógł już swobodnie puścić nogi, a mimo tego zegar pokazał eleganckie 2:58.55 (2 wynik w polskiej historii). Najlepszy międzyczas wybiegał Karol Zalewski, który ze startu lotnego zmajstrował 43.79. Nie będziemy ukrywać, że zbieramy szczękę z podłogi.

zalewskis2
Paweł Skraba

4×400 m (2 seria el.)

  1. POLSKA 2:58.55 Q SB
  2. JAMAJKA 2:59.29 Q SB
  3. BELGIA 2:59.37 Q SB
  4. INDIE 3:00.25 AR
  5. JAPONIA 3:00.76 =NR
  6. FRANCJA 3:00.81 PB
zalewskis
Paweł Skraba

Mówiłem chłopakom już na obozie wcześniej, że ta ekipa ma potencjał na bieganie poniżej trzech minut, tylko potrzeba było tu jakiegoś pier****cia

powiedział Jakub Krzewina w rozmowie z Aleksandrem Dzięciołowskim.

Podobnie jak Jakub, my też nie będziemy owijać w bawełnę. W jutrzejszym finale nasi panowie pobiegną po medal.

Hassan strzela samobója

Sifan Hassan w finale 1500 m miała swojego anioła stróża. Była nim Kipyegon, która pilnowała rywalki jak kluczyków do Porsche. Gdy tylko reprezentantka Holandii zmieniła taktykę i zamiast ciągnąć się w ogonach, wyszła na czoło, Kenijka zrobiła to samo. Archaniołem dla całej operacji była Muir, która z kolei pilnowała obu.
Pojedynek Kipyegon vs Hassan rozegrał się na 250 przed metą. Kenijka nie musiała się nawet szczególnie sprężać. Mistrzyni świata wyłączyło na końcówce zasilanie. Kryzys był na tyle mocny, że straciła nie tylko złoto, ale też srebro. Za finiszującą z dużą przewagą Kipyegon, na metę wpadła rozpędzona Muir. Sifan Hassan najwidoczniej odczuwa trudy turnieju. Ciekawe czy jutro rzeczywiście pobiegnie na 10000 m, czy jednak postawi na regenerację i dolce far niente w jacuzzi.
Bieg był szybki, bo zapracowała na taki scenariusz rozprowadzająca Hassan. Dzięki pacemakerskiej robocie Holenderki, Faith Kipyegon poprawiła rekord olimpijski (3:53.11) a Laura Muir (3:54.50) rekord Wielkiej Brytanii. Dlaczego Hassan zdecydowała się na forsowanie tempa? Nie wiemy, ale wychodzi na to, że strzeliła sobie tą taktyką klasycznego swojaka.

1500 m kobiet (finał)

  1. KIPYEGON Faith (KEN) 3:53.11 OR
  2. MUIR Laura (GBR) 3:54.50 NR
  3. HASSAN Sifan (NED) 3:55.86
  4. GEBREEZIBEHER Freweyni (ETH) 3:57.60
  5. DEBUES-STAFFORD Gabriela (CAN) 3:58.93
  6. HALL Linden (AUS) 3:59.01 PB

Cheptegei nie zginął

Wszelkie przewidywania, że Mohammed Katir przetrzyma i zaatakuje na końcówce, wzięły w łeb. Hiszpan męczył się na dystansie i kiedy na finiszu inni wrzucali wyższy bieg, on walczył o życie. Finał 5000 m rozstrzygnął na swoją korzyść rekordzista świata Joshua Cheptegei. Ugandyjczyk przegrał na dychę, ale powetował sobie straty złotem na dystansie połowę krótszym.
Zrobił to stylowo, zdecydowanie atakując na ostatnim kole. Próbowali trzymać Chelimo i Kimeli, ale najbliższy dopadnięcia lidera był Ahmed. Finisz Kanadyjczyka po wewnętrznej przyniósł srebro (12:58.61). Amerykanie za sprawą Paula Chelimo mają brąz (12:59.05). Cheptegei finiszował z czasem 12:58.15. Po porażce w MŚ w półmaratonie i tokijskim srebrze na 10000 m, Ugandyjczyk wrócił na tron.
To był jeden z najszybszych finałów w historii 5000 m. 13 minut rozmieniło aż 4 zawodników. Rekordem igrzysk pozostaje jednak 12:57.82 Kenenisy Bekelego (2008).

5000 m mężczyzn (finał)

  1. CHEPTEGEI Joshua (UGA) 12:58.15
  2. AHMED Mohammed (CAN) 12:58.61
  3. CHELIMO Paul (USA) 12:59.05
  4. KIMELI Nicholas (KEN) 12:59.17
  5. KIPLIMO Jacob (UGA) 13:02.40
  6. BALEW Birhanu (BRN) 13:03.02

Podobnie jak w finale 10000 m nie był do końca sobą Jacob Kiplimo. Słynący z szybkości Ugandyjczyk, na końcówkach nie potrafił odjechać. Mohammed Katir, który w tym roku łamał 3:29 na 1500 m, zakończył rywalizację na 8 miejscu z czasem 13:06.60.

48 nie ma, ale też jest fantastycznie

Po bajecznych półfinałach damskich 400 m, po cichu liczyliśmy, że zobaczymy dziś 47 z przodu. Walka o medale stała na wysokim poziomie, ale nie aż tak. Zwycięstwo Miller-Uibo z rekordem Ameryki Północnej 48.36 nie podlegało dyskusji. Świetnie pobiegła druga na mecie Marileidy Paulino, bijąc rekord Dominikany (49.20). Sprinterkę pamiętamy z finałów sztafet mieszanych, gdzie napsuła nam sporo krwi.
Chyba największym wydarzeniem finału było jednak 3 miejsce legendarnej Allyson Felix. Amerykanka w listopadzie skończy 36 lat, tymczasem dzisiaj pokonała jedno okrążenie w 49.46, co dało brąz. Pierwszy olimpijski krążek Felix zdobyła w roku 2004 w Atenach. Stawała też na podium w Pekinie (2008), Londynie (2012) i Rio (2016). Stanie też w Tokio.

400 m kobiet (finał)

  1. MILLER-UIBO Shaunae (BAH) 48.36 AR
  2. PAULINO Marileidy (DOM) 49.20 NR
  3. FELIX Allyson (USA) 49.46 SB
  4. MCPHERSON Stephenie (JAM) 49.61
  5. MCLEOD Candice (JAM) 49.87
  6. WILLIAMS Jodie (GBR) 49.97 =PB

Tortu skroił cały tort dla siebie

Ostatnią konkurencją przedostatniego dnia zmagań były sztafety 4×100 m (bez udziału Polaków). W rywalizacji pań fatalnie zmieniały Jamajki, ale w niczym im to nie przeszkodziło. Dużo zamieszania było zwłaszcza w pierwszej strefie. Wydawało się, że Thompson-Herah pobiegła za daleko. Póki co, wiadomości o ewentualnej dyskwalifikacji jednak nie ma, więc meldujemy, że 41.02 to nowy rekord ojczyzny Usaina Bolta. Na drugim miejscu finiszowały Amerykanki (41.45), na trzecim Brytyjki (41.88).
Ciekawie było w finale mężczyzn, gdzie szybko pogubili się Japończycy i ostatecznie nie ukończyli biegu. Doskonale zmieniali za to Włosi. Temperamentni Azzurri w strefach zmian zagrali jak z nut, nie wytracając prędkości. Na kratach wielką rzecz zrobił Filippo Tortu, doganiając Brytyjczyka Mitchell’a-Blake’a. Włosi okrasili swój fenomenalny występ rekordem kraju 37.50. Po triumfie na piłkarskim Euro, Italia nieźle poczyna sobie też w Tokio. Lamont Jacobs do złota na setkę, dołożył do łupów złoto w sztafecie.
Drugie miejsce zajęli Brytyjczycy (37.51), brązowy medal dla Kanady (37.70).

Możliwość komentowania została wyłączona.

Krzysztof Brągiel
Krzysztof Brągiel

Biega od 1999 roku i nadal niczego nie wygrał. Absolwent II LO im. Mikołaja Kopernika w Kędzierzynie-Koźlu. Mieszka na Warmii. Najbardziej lubi startować na 800 metrów i leżeć na mecie.