New Balance 1080v12
 
11 stycznia 2015 Redakcja Bieganie.pl Lifestyle

Skialpinizm – czyli góry, bieganie i narty


Jesteś biegaczem kochającym góry, którego zniechęca długotrwałe bieganie w kopnym śniegu i  po śliskiej nawierzchni? Planujesz pobiegać w weekend po górach, a zapadający się, głęboki puch na to nie pozwala? A może po prostu chciałbyś zimą urozmaicić swój trening i spróbować innej dyscypliny wytrzymałościowej? Jeśli tylko nie jesteś na bakier z nartami zjazdowymi, istnieje dla Ciebie wspaniałe rozwiązanie – SKIALPINIZM.

Trening_na_fokach__Hala_Kondratowa_ob__z_skiturowy_Tatra_Running.JPG
Trening na fokach, Hala Kondratowa, obóz skiturowy Tatra Running.

Trwa kalendarzowa zima. W większości
polskich miast sypnęło śniegiem, wkrótce zapewne spadnie go więcej i do
lutego, a nawet marca zmarznięta pokrywa się utrzyma. Białe pejzaże nie
cieszą wszystkich biegaczy, dla których śnieżne podłoże to
niebezpiecznie śliski, niepozwalający na rozwijanie dynamicznych
prędkości hamulec treningowy. Biegacze górscy też nie mają w Polsce
najlepiej. Zimowe warunki w górach (zwłaszcza w Tatrach) są dobre na
wycieczki biegowe. Gorzej, jeśli chciałoby się podczas treningów
pokonywać sensowne przewyższenia, a przy tym utrzymywać określoną
intensywność. Wyższe partie są do kwietnia na ogół niedostępne bez raków
i innych sprzętów zapewniających bezpieczeństwo, a zarazem
uniemożliwiających swobodny bieg.  Pozostaje siłowe truchtanie w
niższych partiach gór, w kopnym śniegu i lodzie – oczywiście ma ono swój
urok, ale nie wtedy, kiedy jesteśmy na nie skazani przez 4 miesiące w
roku.

Coraz częściej w środowisku biegowym pisze się o dobrodziejstwie, jakie niosą narty biegowe w zimowym treningu biegacza. Dowodem na to, że biegówki mogą stanowić świetny środek treningowy dla biegaczy, i że w budowaniu wydolności bieganie na nartach jest „kompatybilne” z bieganiem w butach biegowych – mogą być niezłe wyniki Justyny Kowalczyk w biegach ulicznych, kiedy na roztrenowaniu, bez technicznego, biegowego przygotowania, jest w stanie pokonać 10km w niewiele ponad 36 minut.

Skialpinista Kilian Jornet

Biegówki nie są jedyną odpowiedzią na alternatywny trening biegacza w zimowych warunkach. Poza nimi jest coś, moim zdaniem znacznie piękniejszego, bo pozwalającego sięgać górskich szczytów – skialpinizm. Podbiegasz na wybraną przez siebie górę lub przełęcz,  by zaraz potem oddać się rozkoszy szusowania w dół na nartach. 

Każdy, kto śledzi sportowe sukcesy wybitnego biegacza górskiego Kiliana Jorneta, wie, że jest on przede wszystkim skialpinistą, bo to właśnie z tej dyscypliny wywodzi się jako sportowiec. Późną jesienią, po zakończonym sezonie biegowym zakłada narty i na nich trenuje pokonując alpejskie przewyższenia (zarazem  zajmując czołowe miejsca w zawodach rangi światowej w tej konkurencji). Na polskim podwórku można też wspomnieć o Przemku Sobczyku, zwycięzcy Biegu Ultra Granią Tatr i Biegu Rzeźnika 2014, który kilka lat temu trenował skialpinizm, a dziś stara się włączać tą formę treningu do swojego biegowego kalendarza.

Narciarstwo wysokogórskie, skitouring, skialpinizm – to nazwy określające przepiękną formę aktywności ludzkiej w górach, a zarazem dyscyplinę sportową, która w najbliższych latach zostanie prawdopodobnie dopuszczona do programu Igrzysk Olimpijskich. Wydaje się, że poziom sportowy tej dyscypliny na świecie jest odpowiednio wysoki. Na przeszkodzie stoją jeszcze dodatkowe wymogi bezpieczeństwa i widowiskowości.

Przemek_Sobczyk__zwyci__zca_Biegu_Ultra_Grani___Tatr_oraz_autorka_na_Kopie_Kondrackiej.JPG
Przemek Sobczyk, zwycięzca Biegu Ultra Granią Tatr oraz autorka artykułu Magdalena Derezińska-Osiecka na Kopie Kondrackiej.

W Polsce z każdym rokiem dyscyplina ta jest coraz bardziej popularna, w krajach alpejskich kwitnie od około trzydziestu lat. Rokrocznie organizowane są,  głównie w Alpach – zawody Pucharu Świata, naprzemiennie Mistrzostwa Europy i Mistrzostwa Świata oraz duże zawody z cyklu Big Race (będące czymś na kształt biegów ultra czy kolarskich grand tour). W Polsce zawody Pucharu Polski  odbywają się rokrocznie w Tatrach, Beskidach i Bieszczadach.

Nie brakuje też amatorów i wycieczkowiczów narciarskich (zwanych potocznie skiturowcami). Na szlakach Tatr, w szczególności wzdłuż trasy zjazdowej z Kasprowego Wierchu, w każdy zimowy weekend oglądać można setki osób podchodzących lub podbiegających pod górę z nartami przypiętymi do nóg. Gdy dochodzą na szczyt – po prostu zjeżdżają na nartach w dół – według mnie to wspaniałe zakończenie treningu.

Masa kontra elita

Skialpinizm to powrót do korzeni narciarstwa. W Skandynawii czy na dalekiej Syberii ludzie już w drugiej połowie XIX wieku rzeźbili w drewnie podłużne deski i przywiązywali je sobie do nóg, aby móc sprawniej poruszać się w zapadającym śniegu. Aby uniemożliwić osuwanie się nart w dół podczas podejścia, przyklejano pod nartę pas skóry foczej, której sztywne włosie pozwalało na posuwanie się do przodu i pod górę, a hamowało ruch wsteczny narty. Przez kilkadziesiąt lat tak  właśnie rozwijało się narciarstwo w górach Europy. Jednak homo sapiens, jako istota wykorzystująca własny rozum do zapewnienia sobie wygody i zminimalizowania niepotrzebnego wysiłku, nie poprzestała na skórach foczych i wymyśliła coś jeszcze sprytniejszego, co pozwoliło jej wznosić się na górskie szczyty – wyciągi narciarskie. Nastała nowa era dla światowego narciarstwa, która kwitnie do dziś i jest aktywnością masowo uprawianą we wszystkich zimowych rejonach świata.

Na szczęście pozostała garstka osób, które można określić mianem elity narciarskiej. Są to ludzie, którzy mimo rozbudowy sieci wyciągów uwierzyła (i nadal wierzy) w sens stawianych sobie wymagań, w sens ofiary własnego wysiłku składanej w hołdzie górskim szczytom i przełęczom… Brzmi to trochę górnolotnie, ale to są właśnie skialpiniści, czyli górscy biegacze narciarscy – płynący pod prąd narciarze.

O ile bieganie jest dyscypliną na wskroś minimalistyczną – wystarczą jedynie porządne buty, by móc ją uprawiać – tak skialpinizm wymaga specjalistycznego sprzętu, na który składają się:

– narty i wiązania  – znacznie lżejsze od zwykłych nart zjazdowych, z kolei szersze od nart biegowych, w czasie podejścia pięta jest uwolniona, przed zjazdem wpina się ją w wiązanie
– buty – wyglądają podobnie do narciarskich, w rzeczywistości ich waga jest dosłownie piórkowa, nieznacznie większa od butów biegowych
– foki – nazwa ta przyjęła się, mimo, że współcześnie te pasy przyklejane pod nartę wykonane są z materiałów syntetycznych, a nie z prawdziwej skóry foczej
– kije

Wszystkie wymienione elementy ekwipunku narciarza wysokogórskiego trzeba potrafić właściwie używać. Z tego względu warto jest na początku swojej przygody z nową dyscypliną zasięgnąć rad specjalistów, jakich w Polsce na szczęście nie brakuje. Zarówno na poziomie instruktorskim, jak i zawodniczym. Polacy w ostatnich dziesięciu latach z powodzeniem startują w największych międzynarodowych zawodach, a niektórym udało się osiągnąć czołowe w świecie miejsca w zawodach skialpinistycznych

Biegacz na fokach

Jestem pewna, że o urokach skialpinizmu przekona się każdy przeciętnie wrażliwy na piękno natury biegacz amator. Może się nimi zainteresować również stricte sportowy typ biegacza, który zechce wykonać solidny trening w górach. Możliwości jest wiele.

Jakie treningi można wykonywać na nartach jako zastępstwo treningu biegowego? Rozbieganie, czyli trening ogólnej wytrzymałości to nic innego, jak spokojne podejście na nartach na wybraną przez siebie przełęcz czy szczyt (o ile oczywiście prowadzi tam szlak i nie ma zbyt dużego zagrożenia lawinowego). Bieg ciągły, czyli bieg w drugim zakresie intensywności możemy wykonać biegnąc lub idąc szybszym tempem na nartach (oczywiście najlepiej intensywność wysiłku korelować z tętnem). Zabawa biegowa, zupełnie tak jak podczas biegania, polega na podbieganiu na fokach w zmiennym tempie, zwykle na krótkich czasowo odcinkach z uwzględnieniem określonego czasu przerw. Paradoksalnie sporą rolę odgrywać będzie wtedy rytm i angażowanie różnych partii mięśniowych (zależnie od zmiennego ukształtowania terenu), by ów rytm utrzymać.

Trening_na_fokach_w_rejonie_Hali_G__sienicowej__ob__z_skiturowy_Tatra_Running_2014.JPG
Trening na fokach w rejonie Hali Gąsienicowej, obóz skiturowy Tatra Running 2014

Bez względu na rodzaj wykonywanego treningu musimy pamiętać, że podczas biegu na fokach przemieszczamy się nie w płaskim terenie, ale pod górę – zatem o objętości naszego treningu decyduje nie tyle pokonany dystans, co raczej przewyższenie (czyli bezwzględna różnica pokonanych wzniesień). Suma pokonanych kilometrów w poziomie ani średnie tempo nie będą miarodajną oceną wykonanej pracy.

O czym zapominają początkujący skiturowcy? Na przykład o tym, że pojedyncza jednostka treningowa zajmuje nieco więcej czasu. Po pierwszych treningach możemy też być zaskoczeni, które mięśnie nas pobolewają. Co oczywista, dużo bardziej zaangażowane są mięśnie rąk. Z kolei znacznemu odciążeniu poddany jest kręgosłup, ruch jest bowiem „posuwisty”, a podczas zjazdów, w przeciwieństwie do zbiegów, ryzyko przeciążenia stawów maleje, choć praca mięśni jest ogromna.

Gdy zdecydujemy się na dłuższy pobyt w górach, pamiętajmy, że skituring nie zastąpi zupełnie biegania. Proponuję, by przynajmniej raz na trzy jednostki „roztruchtać” trening na fokach lub zdynamizować się kilkoma przebieżkami. Sama starałam się tak robić w czasie, gdy łączyłam skiaplinizm z bieganiem i zauważyłam, że trochę czasu po sezonie zimowym zajmowało mi „podniesienie” sylwetki.

Mierzyć siły na zamiary

Jeśli chodzi o Tatry, na początek poleciłabym trasę z Kuźnic na Kasprowy Wierch – częściowo szlakiem, a częściowo trasą narciarską tj. przez Kocioł Goryczkowy. Jest to trasa technicznie łatwa zarówno do zjazdu i do podejścia. W środowisku skialpinistycznym w Zakopanem Kasprowy Wierch zyskał swoją popularność jako swoisty „stadion dla skialpinistów”. Można też na początek wybrać się do wylotu którejś z tatrzańskich dolin, np. Doliny Chochołowskiej lub Kondratowej. Jeśli natomiast ktoś zechciałby w innych niż Tatry górach spróbować swoich sił w skialpinizmie, to zawsze na początek należy wybierać trasy łatwe, najlepiej w pobliżu wyciągów narciarskich. Wówczas mamy pewność, ze damy rady po treningu zjechać w dół po przygotowanej trasie, a nie utkniemy gdzieś w puchu, w którym niekoniecznie na początku potrafimy jeździć. Niezłym miejscem dla skiturowców są tereny wokół Pilska i połoniny bieszczadzkie.

Przed_zjazdem_z_Kopy_Kondrackiej__ob__z_skiturowy_Tatra_Running_2014.JPG
Przed zjazdem z Kopy Kondrackiej, obóz skiturowy Tatra Running 2014

Jeśli uwielbiamy bieganie o każdej porze roku i uwielbiamy góry. nie
bójmy się nowych wyzwań i doświadczeń, w szczególności tych, które
pozwolą na polepszenie naszej wydolności i sportowej dyspozycji.
Najbardziej urzekające w bieganiu na fokach jest to, że tłem i podłożem
każdego treningu jest wyjątkowa przestrzeń górska oraz to, że po dobrze
wykonanej pracy treningowej czeka na nas wspaniała nagroda, jaką jest
oddanie się narciarskiemu szusowi w dół. Tego nigdy nie doświadczymy w
biegowych butach.

O autorce: Magdalena Derezińska-Osiecka – v-ce mistrzyni świata, wielokrotna mistrzyni Polski w skialpinizmie. Biegaczka górska, organizatorka obozów skiturowych i biegowych Tatra Running (www.tatrarunning.pl).