NB 1080v12
 
21 października 2009 Redakcja Bieganie.pl Lifestyle

Nowy Ośrodek Bogusława Mamińskiego w Międzyzdrojach


O Międzyzdrojach mówi się w Polsce najczęściej w kontekście letniego Festiwalu Gwiazd. Jednak w środowisku lekkoatletycznym w ostatnich latach wspominało się też jako o miejscu, gdzie wysyłani na szkolenie byli polscy zawodnicy nie ze względu na dobre warunki, ale na pozycję Bogusława Mamińskiego, jaką do stycznia 2009 zajmował w zarządzie PZLA. Postanowiliśmy w końcu na własne oczy przekonać się, jakie warunki panują w Ośrodku w Międzyzdrojach.

Międzyzdroje znajdują się na skraju Wolińskiego Parku Narodowego, jednego z dwóch polskich nadmorskich parków,
dwukrotnie mniejszego od słowińskiego, ale także pięknego. Nasuwa się jednak pytanie,
czy to dobre tereny dla biegaczy? – Nad morzem, czyli pewnie płasko jak na stole? – myśli większość z nas. Tymczasem, wbrew pozorom, to nie są wcale
tylko płaskie tereny. Pasmo Wolińskie, ciągnące się częściowo
równolegle do linii brzegu, dochodzi miejscami do ponad 100 m n.p.m.

plaza_540.jpg
Widoczny fragment Pasma Wolińskiego nad plażą

miedzyzdroje_mapa.jpg
Mapa Wyspy Wolin

miedzyzdroje_main_540_park.jpg
Plaża w Międzyzdrojach i widoczny z tyłu Woliński Park Narodowy oraz Pasmo Wolińskie

miedzyzdroje_park.jpg
Trzeba przyznać, że warunki do biegania są bardzo dobre, teren urozmaicony, w powietrzu czuje się morską bryzę.

Do kwietnia tego roku zawodnicy przyjeżdżali do ośrodka Sporting, czyli do odrestaurowanej kamienicy wybudowanej w 1928 roku.

sporting_540.jpg
Sporting – z zewnątrz i od wewnątrz

W kwietniu br. tuż przy stadionie lekkoatletycznym do użytku został oddany nowy ośrodek treningowy Sporting w Międzyzdrojach. Odwiedziliśmy go w sierpniu, kiedy wrzało w
nim jak w ulu za sprawą organizowanych w Międzyzdrojach Biegów
Śniadaniowych
oraz Mityngu im. Władysława Komara i Tadeusza
Ślusarskiego. Obiekt nie był budowany na wielką skalę, o czym świadczy choćby ilość pokojów hotelowych do wynajęcia, jest ich bowiem tylko sześć.

sporting_540_x1.jpg
Nowy ośrodek

Ośrodek wyposażony jest w mini kawiarenkę, salę konferencyjną i telewizyjną, gabinet fizjoterapeutyczny oraz salę fitness z trzema szatniami. Ponadto Sporting oferuje nieograniczony dostęp do internetu, parking, monitoring stadionu, trzy korty tenisowe, a także miejsce na grilla. W planach jest także budowa osobnej restauracji. Obecnie goście chodzą na posiłki do rezydencji Bielik, gdzie mają dodatkowo dostęp do sauny, basenu oraz jacuzzi, a więc pełnej odnowy biologicznej.

sporting_silownia.jpg
Siłownia i sala fitness

Obiekt został wybudowany przy stadionie lekkoatletycznym
i także niedaleko leśnych tras biegowych. O pracy nad jego powstaniem oraz planach i marzeniach z nim związanych rozmawiamy z jego właścicielem – Bogusławem Mamińskim.

sporting_maminski_1.jpg
Bogusław Mamiński

Wybudował Pan nowy ośrodek. Jakie jest jego główne przeznaczenie?

Ten obiekt nie
przypadkowo ma nazwę: Ośrodek Londyn 2012. Jest umiejscowiony w tej samej strefie klimatycznej i wysokości n.p.m. co
Londyn. Jesteśmy dobrze przygotowani do prowadzenia wszelkich kadrowych zgrupowań. Plan jest taki, aby zaplecze młodzieżowców, przygotowujących się do
IO, dostarczyło nam wiele przyjemnych chwil podczas Igrzysk w Londynie w
2012 roku. Nasz ośrodek, jest ośrodkiem specjalistycznym dla
biegaczy, młodych piłkarzy czy sprinterów. Zajmujemy się poprawą
kondycji fizycznej i motoryki. My się w tym specjalizujemy i nie chcemy
nic więcej robić. Nie zależy nam na tym, aby przyjeżdżała duża ilość
gości i był tzw. przerób mięsa armatniego. Chcemy widzieć efekt. To
samo przyjdzie. Jesteśmy na razie na początku drogi. Uważam, że nie
trzeba się zajmować walką na argumenty, przekonywaniem czy różnorakimi
„pyskówkami”, ale po prostu patrzeć na efekt.

Jak udalo sie Panu zdobyć fundusze na wybudowanie obiektu? Czy było trudno?

sporting_stadion_lot.jpgMyślę,
że wszędzie, w każdym mieście jest podobnie. Trzeba wiele chodzić,
ciężko pracować, mieć do siebie przekonanych ludzi, którzy o tym
decydują. Trzeba lobbować ludzi. Pomaga mi w tym cała rodzina mityngowa oraz
przyjaciele, którzy potem z zadowoleniem obserwują efekty tego, co się
tu dzieje.
Dziś obiekt z zaniedbanego boiska stał się przepięknym miejscem, z kameralnymi
warunkami do treningu, idealnie nadającym się do realizowania
szkolenia. Przed Mistrzostwami Świata w Berlinie w tym roku, moją tezę potwierdziła reprezentacja z
Uzbekistanu, która właśnie u nas przygotowywała się do mistrzostw. Jeśli chodzi o inwestycje, to nie są to łatwe sprawy, łatwe decyzje.
Muszą być poparte argumentami, gdyż nikt nigdy nie dofinansowałby ośrodka o słabym znaczeniu strategicznym.

(na zdjęciu Międzyzdroje i stadion z lotu ptaka jeszcze przed wybudowaniem nowego ośrodka. W punkcie A – stanął nowy ośrodek, w punkcie B – korty i boiska)

A co jest takiego w Międzyzdrojach, czym zdecydowanie różnią się od innych miejsc treningowych?

Powiedzmy
sobie szczerze. Wyspa Wolin posiada przeurocze tereny, a konfiguracja Wolińskiego Parku Narodowego jest odpowiednia do treningu
wytrzymałościowego. Polski klimat jest praktycznie zimny, a u nas, dzięki położeniu nad morzem, jest łagodny. Akwen, który jest oddzielony półwyspem, zabezpiecza przed
prądami morskimi, które raczej idą w stronę Kołobrzegu, co daje różnicę
temperatury wody o siedem stopni między Kołobrzegiem, a Międzyzdrojami.

sporting_lobby.jpg
Lobby ośrodka jeszcze w trakcie meblowania

Często zarzuca się, że trenowanie w
Międzyzdrojach, delikatnie mówiąc, nie jest tak dobre jak w górach, choćby Szklarskiej Porębie, Jakuszycach, Zakopanem. Co sądzi Pan na ten temat?

Oczywiście bez gór wytrzymałość w
specjalistycznym treningu, szczególnie biegaczy, jest bardzo istotna. Góry są potrzebne, ale w odpowiednich
terminach, w odpowiednim okresie przygotowawczym, gdyż są naturalnym
dopingiem. Górami podnosi się naturalnie wydolność organizmu, ale w
pełnych okresach. Jeśli ktoś w górach przebywa bez przerwy, to nie ma
na to szans, bo organizm, jak na wszystko, uodparnia się. Poza tym w górach nie można wykonać mocnej, podstawowej pracy.
Jeśli ktoś zacznie ciężko pracować w górach, to efekt na dole, w
okresie startowym jest beznadziejny. Przygotowuję nawet specjalistyczny
materiał na ten temat. Dyskusje na temat bodźcowania
górami są często bezsensowne. Każdy kto jedzie na trening w góry, od
razu myśli, że wróci świetnie przygotowany i jest często rozczarowany.
Są też tacy, którzy nawet kończą kariery, bo już nie mogą się
odbudować. Trening i bodźcowanie górami jest dla dobrze przygotowanych
zawodników oraz wiedzących o co chodzi w tym treningu trenerów i
biegaczy. Czasem zwodnik reprezentujący średnia klasę biegową, myśli, że jeśli pojedzie na obóz
w góry, to wróci i będzie biegał na poziomie klasy mistrzowskiej i
międzynarodowej. Nie można podchodzić do tego w ten sposób! Jest tu więc potrzebny materiał informacyjny dla ludzi,
którzy, moim zdaniem, nie wiedzą zbytnio o co chodzi w takim treningu,
aby mogli z niego z głową skorzystać. Wydaje mi się, że nasz klub Sporting
Międzyzdroje,
prowadzi naszych zawodników, nasz kwiat biegowy, w
odpowiednich obciążeniach, popartych dodatkowo moimi doświadczeniami.
Do tego dochodzi pełen monitoring treningu i wychodzi to nie najgorzej,
bo przy największych imprezach jest to poparte dobrym wynikiem.
Agnieszka Leszczyńska, gdyby nie Angelika Cichocka, zostałaby
rekordzistka Polski, bo także uzyskała na naszym mityngu doskonały
wynik na 1000 m poniżej 2.40. Potwierdziła też swą klasę na MME, gdzie
zdobyła brąz na 800m.

sporting_lazienki.jpg
Łazienki w ośrodku

Jakie są główne zalety Sportingu i do czego przywiązywał Pan największą uwagę, kiedy projektował Pan funkcjonowanie ośrodka?

Przede
wszystkim najważniejsza zaleta: jest to nowy, oddany z końcem kwietnia ośrodek. Mamy tu jeszcze sporo do zrobienia, ale za to posiadamy
klimat i wspaniałe kameralne warunki do treningu. Żaden prawdziwy
zawodnik, sportowiec nie ma przyjemności, jeśli trenuje w ośrodkach,
mających wielu zawodników. To naprawdę ma zły wpływ. Po pierwsze
wystarczy, że jedna osoba zachoruje i reszta też jest tym zagrożona.
Stwarzamy klimat spokoju i kameralnych warunków treningowych. Po
drugie, bardzo dużą uwagę zwracamy na higienę żywienia. Zawodnicy,
którzy do nas przyjeżdżają, muszą czuć się mocni psychicznie, bo właśnie
w takim potencjale tkwi wiele rezerw. Muszą wykonywać ciężką,
systematyczną pracę, pokonując wiele kilometrów i dodatkowo nie mogą
obciążać się psychicznie. Nie chcę się tutaj za bardzo wymądrzać, ale
właśnie w materiale, który przygotowuję, poświęcę uwagę tym sprawom.

Czy to będzie książka?

Nie, raczej coś w rodzaju biuletynu. Natomiast będzie
zawierał niezłe wskazówki, jeśli ktoś będzie chciał skorzystać, to
bardzo proszę. Ja skorzystałem ze zgrupowań wysokogórskich, odbyłem ich
minimum pięćdziesiąt na wysokości powyżej 1500 m i mam bardzo dużo
doświadczeń, którymi chcę się podzielić. Chciałem już wcześniej
podzielić się tym w Związku (PZLA), ale z wieloma trenerami nie dało się współpracować. Dziś
każdy się zastanawia dlaczego na Czapiewskiego i Chojecką te obozy już
nie działają. Całe szczęście, że Janowska odpoczęła, bo po dłuższym
czasie takie bodźce nie działają.
Ten przygotowywany materiał będzie dobry
dla zawodników, którzy powoli kończą karierę i przygotowują się jako
trenerzy do prowadzenia zawodników, bądź też dla samych zawodników.

sporting_pokoje.jpg
Ośrodek – pokoje

A czy mógłby Pan nam opowiedzieć o procesie budowy obiektu?

Budowa
ośrodka była podzielona na etapy. Pierwszym z nich była budowa płyty z
bieżnią. Nie ukrywam, że głównie zrobiona była pod lekką atletykę, ale
korzystają z niej także grający w gry zespołowe. Zostało to zrealizowane przez nasze miasto i przy pomocy Ministerstwa Sportu. Koszt wyniósł
1 milion 250 tysięcy złotych. Drugim etapem, od którego odstąpiło już
miasto, była budowa ośrodka. To zadanie zrealizował nasz klub biegacza
Sporting Międzyzdroje, oczywiście-zadłużając się. Wiadomo, trzeba było
mieć wkład własny, nie mniej jednak to miejsce zostało potraktowane jak
punkt strategiczny dla potrzeb wytrzymałości i z racji tego dostaliśmy
pięćdziesięcio-procentowe dofinansowanie, a na resztę musieliśmy się
zadłużyć. Jestem osobą, która wierzy w ten ośrodek i udzieliłem
pożyczki, a teraz pomału przechodzimy do realizacji projektu. Serce moje
się cieszy gdy widzę jak młodzież fajnie spędza tu czas. Przyjeżdża tu
sporo grup.

A czy maczał Pan palce w projekcie technicznym obiektu? 😉

Oczywiście,
że tak, bo kto może wiedzieć lepiej jak nie ja, czy moi koledzy, którzy
przebywają w różnych ośrodkach tego typu w świecie, nie wspominając już
o Polsce. Znamy potrzeby wytrzymałości, bo każdy z nas biegał na
wyższym bądź niższym poziomie. Ta burza mózgów pozwoliła nam dopieścić
ten projekt, który jeszcze nie jest zamknięty.

Czy planuje Pan jeszcze np. dobudować zadaszone trybuny?

Tak, chciałbym, żeby trybuny były jednak wydłużone i zadaszone, bo są takie możliwości.

Jakie są dalsze plany związane z prowadzniem ośrodka Sporting Międzyzdroje?

Chcemy
wprowadzić możliwości do trenowania dla ludzi, którzy biegają
systematycznie, ale są amatorami. Ten ośrodek nie jest zamknięty tylko
dla wyczynowców. Jestem zwolennikiem otwartych bram obiektów sportowych
dla wszystkich, bo kojarzy się to ze zdrowym podejściem do życia. Będą
to właśnie takie szkolenia dla wszystkich w połączeniu z przygotowaniem
do imprezy docelowej. Jeśli przyjdzie ktoś, kto nigdy nie biegał z
zapytaniem: jak przebiec maraton? To my tę wiedze mu udostępnimy,
obdarzymy opieką takie grupy. Trzeba zwrócić uwagę na indywidualne
potrzeby, aby trening nie był zbyt ogólny i doprowadzić osoby do
takiej sprawności, aby spełniły swoje marzenie – np. przebiegnięcie
maratonu. Żeby podjąć się takich rzeczy trzeba być na nie przygotowanym. Trzeba uświadomić ludziom np. jak my, poprzez Biegi śniadaniowe, Run Warsaw, Human Race czy Biegnij Warszawo, że bieganie i
współzawodnictwo wcale nie są takie straszne. Takie dystanse można
jeszcze przebiec bez przygotowania, jednak maraton wymaga odpowiedniego
zaangażowania treningowego. Jesteśmy zabezpieczeni w gabinet, w którym
możemy po trzech minutach po wysiłku zmierzyć zakwaszenie organizmu,
zrobić badanie na hemoglobinę czy też badania wydolnościowe organizmu,
dzięki którym wiadomo, jak dopasować trening do konkretnej osoby.

sporting_korty.jpg
Korty (jeszcze przed wybudowaniem nowego ośrodka), w tle widoczny stadion


Jest Pan zadowolony z przebiegu tegorocznego mityngu?

Jeśli chodzi o mityng, to miałem w tym roku duże obawy w stosunku do tego jak się przyjmie podczas niego obiekt i stadion, ponieważ przez dziesięć lat organizowaliśmy dwa memoriałowe konkursy-pchnięcia kula i skoku o tyczce, przy Alei Gwiazd. Tam nigdy nie było problemów z widownią, frekwencją na zawodach. W tym roku ukończyliśmy budowę naszego ośrodka przy stadionie i zdecydowaliśmy się na rozegranie tych konkursów właśnie tu. Nie ukrywam, że chcieliśmy się pokazać. Marzy mi się organizacja takiego mini-mityngu, w jakim miałem przed laty okazję startować w Nicei, czyli stojącym na wysokim poziomie, ale rozgrywanym w warunkach kameralnych. Te zawody są początkiem dobrej drogi do zamierzonego celu. W tym roku ozdobą naszego mityngu były wspaniałe wyniki w kuli (20.19), no i co ważne i bliskie mojemu sercu-dobre wyniki w biegach. Po pierwsze, poprawienie rekordu Polski w kategorii młodzieżowej na 1000 m Lidii Chojeckiej przez Angelikę Cichocką o prawie cztery sekundy. To miejsce jest miejscem szczęśliwym, co potwierdzał gość naszego mityngu, prezes PKOI pan Piotr Nurowski.


A czym się różnią, wg. Pana, mityngi w kraju od waszego memoriału?

Myślę, że, jeśli chodzi o stronę techniczną, jesteśmy odważniejsi w przygotowaniu oprawy zawodów, czyli nie boimy się
zrobić np. uroczystej odprawy zawodników, która sprawia, że chce im się
biegać. Dbamy o muzykę i doping. Kosztuje to wiele pracy przygotowawczej,
natomiast daje wiele satysfakcji. Ja mam co robić i nie musiałbym
tym się akurat zajmować razem z moimi kolegami klubowymi i z zarządu, ale chętnie to jednak realizujemy.

Mam wrażenie, że wybudowanie tego obiektu było dla Pana jakoś szczególnie ważne.

Tak, zgadza się. Dzięki mojej przygodzie z wyczynowym bieganiem zwiedziłem
kawał świata od Australii po Meksyk czy USA i Francję, mieszkałem w
wielu ośrodkach i mam skalę porównawczą do tego co się dzieje
zagranicą, a co u nas. Nie ukrywam, że chciałbym, aby nasz ośrodek był
certyfikowany przez IAAF. Certyfikat IAAF gwarantuje to, że przyjeżdża czołówka
sportowców, co daje doskonałą wizytówkę z wyjściem na Europę i świat.
Z racji naszej kameralnej atmosfery, myślę,
że w najbliższym czasie będzie ustawiać się tu kolejka, a miejsca mamy
ograniczone.

A więc życzymy pomyślności. Dziekujemy za rozmowę.

Redakcja Bieganie.pl