12 lipca 2015 Redakcja Bieganie.pl Lifestyle

Muzyka podczas zawodów? Nie warto jej słuchać



„Muzyka daje kopa”, „muzyka łagodzi obyczaje” – określeń jest wiele jak wielu jest też biegaczy przemieszczających się w słuchawkach na uszach. Dlaczego podczas zawodów robić tego nie powinniśmy?

Tak się złożyło, że po raz pierwszy miałem przyjemność uczestniczyć w zebraniu dotyczącym organizacji profesjonalnej imprezy biegowej z atestem Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, a konkretnie sierpniowego Półmaratonu im. Janusza Kusocińskiego. Omawianych kwestii jest naprawdę mnóstwo, wydaje się, że pewne sprawy są nieistotne poczym okazuje się, że dla biegacza mogą być problemem. Kibicujący rowerzyści? Osoby niewidome z przewodnikami na rowerach? Osoby biegnące z psami? Trzeba być przygotowanym na każdą ewentualność, którą dopuszczają przepisy. W pewnym momencie uczestniczący w zebraniu sędzia PZLA poruszył kwestię słuchania muzyki podczas biegu… i wywiązała się dyskusja. „To niemożliwe, większość biegnie w słuchawkach”. – „Ale to niebezpiecznie, chodzi o względy bezpieczeństwa, na zawodach lekkoatletycznych muzyki się nie słucha, to jest niedozwolone”.

Dyskusja trwała, ale fakty są bezsprzeczne. Przepisy IAAF, a co za tym idzie PZLA określają tę kwestię jasno. Zasada 144 punkt 3, podpunkt B mówi o tym, że posiadanie oraz używanie wideo rejestratorów, radia, CD, telefonów komórkowych oraz innych urządzeń tego typu w miejscu rozgrywania zawodów jest zabronione. Pana sędziego znam dobrze, bo od małego na wielu zawodach wchodziłem w bloki na jego komendy i często nawet na rozgrzewce zwracano nam uwagę, żeby zdjąć słuchawki, albo słuchać muzyki na stadionie rozgrzewkowym.

Obiektywnie – miał rację! Realia są jednak inne i wiadomo, że nie pierwszy i nie ostatni taki bieg w swojej pracy zabezpiecza i musiałby ogromną rzeszę biegaczy dyskwalifikować, a to przecież fikcja. Można jednak przekonać, edukować, że zasady nie są po to, aby je łamać, i że nie dotyczą wyłącznie zawodowców, ale także amatorów.  Kiedy podejdziemy do tego w ten sposób – staniemy się świadomymi biegaczami w pełnym znaczeniu tego słowa.

Dlaczego NIE dla muzyki na zawodach

Bieg na zawodach to święto. Nie jest to codzienny trening, monotonny i często już nie sprawiający przyjemności – jest powinnością, a zawody są nagrodą za trud włożony na treningach. Muzyka uśmierza nam ból podczas żmudnej pracy lub też zabija monotonię długich wybiegań, gdy słuchamy muzyki, która nam odpowiada nasz organizm wydziela dopaminę, odczuwamy przyjemność podobną do posiadania pieniędzy, czy do smakowania jedzenia – jest nam dobrze. Podczas zawodów dodatkowych bodźców jednak nam nie potrzeba, a wręcz odwrotnie mogą nas one dekoncentrować od wyznaczonego celu. Określone tempo na określone kilometry – przy zmianie muzyki, często może nas ponieść, a potem zwyczajnie brakuje sił, mamy także ograniczone możliwości kontroli oddechu, którego nie słyszymy oraz pulsu – łatwiej go kontrolować skupiając się na miarowym oddychaniu, a nie na kolejnej ścieżce dźwiękowej. Czucie ciała, wsłuchanie się we własny organizm, lepsza koncentracja, stan flow, wyostrzone zmysły – to wszystko możemy zyskać, bez muzyki, która wprowadza w lepszy nastrój, ale także otumania, dezorientuje, odwraca naszą uwagę.

Aspekt bezpieczeństwa

Wielu organizatorów prosi, aby muzyki nie słuchać właśnie z tego względu. To trafny argument, bowiem wyobraźcie sobie sytuacje, że jest tłoczno i wąsko, ktoś z przodu się przewrócił, ludzie krzyczą, ale Wy nic nie słyszycie, bo jesteście zasłuchani, łatwo też kogoś potrącić, można nie słyszeć karetki która przedziera się przez tłum za naszymi plecami i nie słyszeć, że trzeba ustąpić jej drogę. W lokalnych zawodach tłoku nie ma, ale również zdarzają się takie sytuacje, że ktoś potrzebuje pomocy, jest mniej służb ratunkowych. A Wy odcięci i zagłuszeni muzyką możecie nie usłyszeć czyjegoś wołania. Nawierzchnie asfaltowe w Polsce są coraz lepsze, ale wciąż na niektórych biegach są dziurawe…, kiedy ktoś z przodu krzyknie, Wy nie usłyszycie i kontuzja gotowa. Można wymieniać dalej… Wąskie ścieżki w biegach trailowych – tam wyprzedzenie jest utrudnione i ważna jest kultura biegowa. Jeżeli ktoś „leci szybciej” należy go puścić, a jak to zrobić, kiedy nie słyszymy, że się zbliża mówiąc „lewa wolna”? Kolejną sprawą są biegi, w których ruch samochodowy jest ograniczony lub w ogóle nie jest wyłączony. Np. na Spartathlonie w Grecji mimo, że jest to bieg amatorski i za zwycięstwo nie ma pieniędzy, ktoś zauważony przez sędziego w słuchawkach zostaje zdyskwalifikowany, bo zwyczajnie może potrącić go samochód. Skoro bez muzyki można wytrzymać w biegu 30 godzin to można też wytrzymać 2 godziny w półmaratonie.

W biegach ulicznych wiele osób jest dopingowanych przez swoich znajomych, którzy specjalnie rozstawiają się na trasie, są też inni entuzjaści, którzy Was oklaskują. Czasem w transie biegowym można nie zauważyć bliskich, a co dopiero, gdy w uszach dudni nam muzyka.

Komfort

Ostatnim argumentem przeciw muzyce jest komfort biegu. Kabelek, telefon, mp3 lub inny odtwarzacz, zawsze trzeba go mieć. Słuchawki mogą czasem wypadać i trzeba jest znów założyć, a jak muzyka się nam wyłączy, to trzeba z kolei grzebać, np. w telefonie. W efekcie gubimy rytm, denerwujemy się, tracimy cenny czas. Na treningu nie walczymy o każdą minutę, czasem to po prostu relaks po pracy, wówczas tego typu problemy nie istnieją, ale podczas zawodów liczy się każdy detal. Czy kierowca F1 jeździ słuchając muzyki, czy pływak wskakuje do wody w słuchawkach, a może tenisista lub biegacz narciarski? Wszystko to sporty indywidualnie, w których trzeba skupić się na zadaniu, należycie się skoncentrować, – dlatego postarajcie się zostawić swój odtwarzacz w domu, kiedy wybieracie się na zawody, a jogging w słuchawkach niech kojarzy się wam z relaksującym treningiem.

Redakcja Bieganie.pl