„Ostatni raz biegłem tak w szkole podstawowej” – Jakub Wawrzyniak
12 września 2021 Kuba Pawlak Lifestyle

„Ostatni raz biegłem tak w szkole podstawowej” – Jakub Wawrzyniak


Podczas imprezy 1MILA, wśród rywalizujących na bieżni spotkaliśmy byłego reprezentanta Polski w piłce nożnej Jakuba Wawrzyniaka. Z kadrowym obrońcą porozmawialiśmy o biegowych przygotowaniach oraz treningu motorycznym i jego rosnącej roli wśród zawodników najpopularniejszej, dynamicznie zmieniającej się gry zespołowej świata.


Jesteśmy kilka minut po biegu na milę. Jak wrażenia? Jakie wyzwanie stanowi taka rywalizacja dla byłego piłkarza o charakterystyce bocznego obrońcy?

Dobrze, że podkreśliłeś iż chodzi o byłego piłkarza, gdyż w tej roli łatwiej opowiadać mi o ogromnym zmęczeniu i mogę liczyć na większą wyrozumiałość czytelników bieganie.pl. (śmiech) Przyznam, że ostatni raz biegałem tak na zawodach w szkole podstawowej.
Szanuję sportowców wszystkich dyscyplin, ale po dzisiejszym biegu pozostaje mi powiedzieć wszystkim lekkoatletom – Szanowne Panie i Panowie, chylę czoła i jestem pod wrażeniem tego co robicie i jak ciężko trenujecie!

Jak mógłby dla pana wyglądać ten bieg gdyby był pan w wysokiej, piłkarskiej formie? Mimo wszystko w piłce nożnej mamy chyba do czynienia z bardziej interwałowym niż wytrzymałościowym charakterem wysiłku?

Niby, zarówno piłka nożna jak i lekkoatletyka to sport, jednak charakterystyka oraz zapewne trening, to dwie różne bajki.

Kilkanaście lat kariery, z czego wiele na międzynarodowym poziomie oraz w najwyższych klasach rozgrywkowych za panem. Czy już ten czas pozwolił panu zaobserwować zmianę roli przygotowania motorycznego oraz kolokwialnie mówiąc „wybiegania” w piłce nożnej. Jak pan porówna wagę fizycznego przygotowania piłkarza w momencie początku i końca pana kariery?

Czasy w których zaczynałem grać w piłkę pod tym względem dzieli z dniem dzisiejszym przepaść. Przygotowanie i regeneracja są kluczowe, gdyż we współczesnej drużynie piłkarskiej na dziesięciu pozycjach potrzeba szybkościowców. Nawet na pozycji środkowego obrońcy szuka się już zawodników o takiej charakterystyce – szybkich, zwrotnych i wydolnych. Połączenie tych cech jest niezbędne, bo gra się bardzo szybko i na małej przestrzeni.

Kuba Pawlak / Jakub Wawrzyniak / Maciej Kurzajewski podczas 1MILA
Kuba Pawlak / Jakub Wawrzyniak / Maciej Kurzajewski podczas 1MILA

Pamięta pan jeszcze „starą szkołę” przygotowania, gdzie bazę pod sezon piłkarski robiło się poprzez bieganie nie dotykając piłki?

Na początku swojej kariery załapałem się na takie zgrupowania. Wyjeżdżaliśmy do Zaokopanego, gdzie głównie robiliśmy podbiegi w terenie, a piłkę ewentualnie kopaliśmy wieczorem na hali jako trzeci trening danego dnia. Jednak grając przez większość kariery w lepszych klubach przyznam, że było tego niewiele, bo tam również motorykę piłkarza rozwijało się z piłką przy nodze.

Który trener najbardziej zapadł panu w pamięć, jeśli chodzi o nacisk na fizyczne aspekty treningu?

Władysław Stachurski bazował na takim przygotowaniu i u niego na zgrupowaniach potrafiliśmy mocno zatęsknić za piłką. Jeszcze wcześniej, w latach 2000-2001, gdy byłem dopiero kandydatem na piłkarza, również mogliśmy wchodzić na boisko dopiero gdy puścił śnieg i trawa się zakorzeniła. Do tego momentu trenowało się bez piłek i były to właśnie zajęcia czysto biegowe.

Który z piłkarzy, których spotkał pan na swojej drodze, cechował się największymi walorami motorycznymi?

Łukasz Piszczek. Nie wiem na ile była to genetyka, a na ile charakterystyka wymagającej Bundesligi i przygotowań w których uczestniczył. Pamiętam do dziś taki sprawdzian, w którym braliśmy udział w parze. Polegało to na 30 metrowym sprincie, na 20 sekundowej przerwie, podczas której trzeba było również wrócić na linię startu. Przy sześciu powtórzeniach pierwsze dwa biegliśmy bark w bark, ale z każdym kolejnym u mnie tempo spadało, a Łukasz biegł tak samo lub szybciej. Różnice były znaczące.

Każdy mecz na poziomie na którym pan grał jest wymagający, ale czy kojarzy pan taki, którego intensywność sprawiła, że „oddychało się rękawami”?

To wszystko zależy od przygotowania. Pamiętam, że gdy grając w lidze rosyjskiej byłem piłkarzem Amkaru Perm, moim trenerem był słynący z ciężkich treningów Stanisław Czerczesow. Z tego okresu wspominam takie mecze, gdy w 70. minucie robiłem sprint za sprintem czekając, aż przyjdzie zadyszka. Tak mijała 90. minuta, a zadyszka nie przychodziła i kończył się mecz. Właściwe przygotowanie przekładało się wówczas na przebiegnięty dystans i liczbę sprintów. Wtedy podobnie jak dziś na 1MILA poczułem jak istotny jest to aspekt w sporcie.

Kuba Pawlak

Naczelny szafiarz Bieganie.pl. Często ryzykuje karierę redaktora dla dodatkowych 15 minut drzemki. Mając na szali sportową formę i czipsy, zawsze wybiera paprykowe. Biega dla pięknych i wygodnych butów. Naczelny szafiarz na Instagramie