philips
 
7 grudnia 2010 Redakcja Bieganie.pl Lifestyle

Bieganie nie musi być smutne i pachnieć bengayem-rozmowa z autorem biegowego bloga


Ponoć biegać każdy może, trochę lepiej, trochę gorzej. Mateusz, student SGH i UW,  administrator zakładki Bieganie na Facebooku, a od pewnego czasu biegowy bloger (http://runblog.pl/), jest bardzo dobrym przykładem tego powiedzenia.  Jeszcze niedawno największą pasją Mateusza był clubbing, teraz na pierwszy plan zainteresowań wysunął się jogging. Zapraszamy do krótkiej rozmowy z Mateuszem i do wzięcia udziału w konkursie, organizowanym przez runblog.pl. Można wygrać buty NIKE!

mati.jpg
Mateusz w swoim żywiole



Na pierwszy rzut oka wyglądasz na osobę gustującą w innych pasjach. Jak to się stało, że bieganie jest Twoim hobby?

No tak, jestem typem nie pasującym do biegania, daleko mi od sportowego
trybu życia. Staram się łączyć bieganie z lifestylem i propagować
bieganie wśród znajomych. A skąd zamiłowanie do biegania? Mieszkam obok
Puszczy Kampinoskiej, zacząłem biegać w 2006 roku. Potem na studiach
trenowałem trochę kickboxing ale wróciłem do biegania. 

Czy trenujesz według planu?

Nie, jestem przeciwnikiem
matematyki w bieganiu. Biegam dla przyjemności, tabelki mnie
ograniczają. Mam co prawda jakieś założenia np dzisiaj robię długie
wybieganie, jutro siłę biegową a pojutrze idę na siłownię. Ale szanuję
ludzi, którzy trenują jak profesjonaliści, pomimo, że są amatorami.
Zresztą zawodowcy, z którymi rozmawiałem, zawsze podkreślali szacunek,
jakim darzą amatorów. W końcu to bieganie amatorskie jest zjawiskiem
masowym, nie wyczynowe.

Ponoć dzięki bieganiu mocno schudłeś? Zdradź kolegom jak to się robi.

W
liceum byłem grubasem. W najlepszym momencie dzięki bieganiu było mnie
15 kg mniej. Teraz trochę przytyłem, po maratonie poznańskim bardzo mało
biegam. Pracuję w bardzo dynamicznie rozwijającej się agencji social
media. W zasadzie praca zajmuje mi większość dnia i ciężko znaleźć dwie
godziny na trening, szczególnie w zimie, kiedy jest ciemno i można się
zabić o korzenie w Kampinosie. Nie mam żadnych porad, wystarczy biegać
już po 50 km tygodniowo, żeby były rezultaty.

Jesteś popularnym biegowym blogerem. Lepiej ci się biega, czy pisze o bieganiu?

Popularny jest Wojtek Staszewski, ja mam skromne 100-300 wejść na stronę dziennie, więc zaliczam się do
planktonu blogowego. Poza tym dopiero rozkręcam bloga, stawiam na wideo,
uczę się montażu. Możliwe, że partnerem sprzętowym zostanie jeden z
czołowych producentów sprzętu fotograficznego więc liczę na dużą ilość
materiałów wideo i zdjęć. Jeśli ktoś chciałby być współautorem to
zapraszam do kontaktu. Mam już jednego redaktora, który będzie zajmował
się relacjami z imprez biegowych, na których mnie nie ma. Chciałem też
dodać, że blog jest pisany hobbystycznie i nigdy się nie zamieni w
projekt komercyjny. Dostawałem zapytania o reklamy ale wychodzę z
założenia, że jeśli w pasji pojawią się pieniądze to straci to swoją
autentyczność. 

Podobno jesteś biegowym gadżeciarzem i twoja szafa już się nie domyka?

Trochę
tego jest. Ciągle coś kupuję albo dostaję do testów. Teraz chcę
sprowadzić sobie z Japonii ciuchy zaprojektowane przez Juna Takashiego
przy współpracy z Nike. Generalnie moda i bieganie to świetny temat,
wystarczy wspomnieć o kolekcji Reeboka i Armaniego. Bez przerwy poluję
na biegowe Pegasusy i Triaxy z lat 80 i 90 w sklepach ze sneakersami. W
tym kierunku chcę też rozwijać blog. Bieganie nie musi być smutne i
pachnieć bengayem.

Jak godzisz bieganie i imprezowanie? To duży wysiłek dla organizmu : )

Bez przesady, nie jestem aż takim złym chłopcem, mam tylko taką opinię 🙂

Masz za sobą przebiegnięty maraton w czasie 4 godziny 16 minut i 16 sekund (netto). Czy rozpiera Cię duma, ze możesz się nazwać maratończykiem?

Ukończyłem tylko, albo aż, dwa maratony i tak jak każdy, jestem
zadowolony, że udało mi się przeżyć. Jerzy Skarżyński powiedział mi
kiedyś, że maratończykiem będę jak przebiegnę cały dystans 42 km bez
przerwy na marsz i tego się trzymam. Za każdym razem po 30 km miałem
kryzysy i robiłem przerwy na marsz, więc nie uważam się za maratończyka. Jest co poprawić w przyszłym roku. Chcę zaliczyć Koronę Maratonów i wystartować w połówce Ironmana w 2012 roku.

 Życzymy powodzenia. A drogich czytelników zapraszamy do odwiedzenia bloga Mateusza (kliknijcie poniżej) i obejrzenia filmiku z udziałem Mariusza Giżyńskiego, czołowego polskiego maratończyka. Panowie rozmawiają o butach biegowych. Na runblog.pl znajdziecie także szczegóły konkursu, w którym można wygrać buty Nike. Powodzenia!

blog.png