9 września 2013 Redakcja Bieganie.pl Lifestyle

Bieganie jest dla nas najbardziej naturalne – dlaczego?


„Ptak lata, ryba pływa, człowiek biega” – mawiał Emil Zatopek, legendarny długodystansowiec chcąc dowieść naturalności biegania. I choć czasy tego słynnego zawodnika minęły, jego słowa stały się czymś uniwersalnym. Dlaczego? 

 

IMG_6963.JPG
Adam Kszczot kontra koń (fot. Aleksandra Szmigiel – Wiśniewska)

 

Najbardziej naturalne

Dwunożność człowieka to przede wszystkim umiejętność przemieszczania się, której najbardziej powszechną formą jest chód. Tak jak antylopa przechodzi z kłusa w galop, tak człowiek z chodu przechodzi w bieg. I podobnie jak zwierzę, człowiek praktykuje to w celu ucieczki, szybkiego dotarcia do celu lub pogoni.  Nasza zdolność do biegania wydaje się wynikać z ewolucyjnego modelu przetrwania. Jej nowy charakter polega jednak już nie na walce o byt ale na treningu, dbałości o zdrowie i rywalizacji. Porównując  bieganie do innych dyscyplin można dojść do wniosku, że jest ono w swojej istocie najbardziej naturalne i powszechne. Czy widok biegającego może współcześnie więc dziwić? Odpowiedź wydaje się oczywista. Jeremy Wariner na pytanie „dlaczego biegasz?” zwykł odpowiadać  „a dlaczego się zatrzymujesz?”. Warto brać przykład ze słów tego słynnego atlety.

Dlaczego biegamy… na nogach?

Wróćmy jednak do biegu jako ewolucyjnej formy lokomocji. Skąd wziął się może nie sam bieg ale dwunożność? Dlaczego nie poruszamy się tak jak nasi przodkowie tzn. na czterech łapach? Okazuje się, że odpowiedzi udziela tzw. hipoteza energetyczna, która dowodzi, że maszerując zużywamy o 75% energii mniej niż np. szympansy. Człowiek to prawdziwy władca wśród zwierząt. Dwunożność umożliwiła mu natomiast rozszerzenie tego panowania na cały świat. Podparciem dla poruszonej wcześniej hipotezy służyło z kolei badanie z wykorzystaniem małp. Naukowcy umieścili je na ruchomej bieżni podłączając do aparatury mierzącej pobór tlenu. W ten sposób mogli porównać koszty metaboliczne chodzenia na dwóch nogach i tradycyjnej małpiej lokomocji. Wynik 75%, który dawał przewagę człowiekowi daje dużo do myślenia. To jeszcze nie uczyniło nas jednak dominatorami w tym zakresie. Naukowców interesowało czy ludzie są w stanie mierzyć się z innymi zwierzętami w lokomocji już nie chodu, a biegu! Kogo wybrano do konfrontacji i jak zestawiono pary najlepszych zwierząt i ludzi? 

Gepard vs Usain Bolt, zebra vs Shawn Crawford, koń vs Patrick Makau

Usain Bolt to najszybszy człowiek świata, który do pokonania 100 metrów potrzebuje 8.79 sekundy(start lotny). Rozpędza się przy tym do 44.72 km/h. Co na to uważany za najszybsze lądowe stworzenie gepard? W najlepszej swojej próbie mierzonej fotokomórką dystans 100 metrów pokonał w czasie 5.95 sekundy rozpędzając się do 98.17 km/h. Usain Bolt nie miał szans! Czy w szczycie swojej formy mógłby jednak rywalizować z zebrą? Okazuje się już, że tak! W ramach programu „Man vs beast” zwierzęciu temu zmierzono  czas 9.95 sekundy. Ścigający się z nią były mistrz świata, Shawn Crawford(już na emeryturze) był gorszy o 0.91 sekundy. Co ciekawe na pierwszych metrach Shawn miał lekką przewagę. Szkoda, że nie zastępował go Bolt. Moglibyśmy być wówczas świadkami spektakularnego zwycięstwa!

Sama szybkość to jednak nie wszystko.  Jest jeszcze wytrzymałość.  Co w konkurencji biegu na 42 km lub więcej miałby uważany za dalekosiężnego jeźdźca, koń? Gepard na tym dystansie by przegrał! Koń natomiast byłby bardzo groźny-pokonałby ten dystans ze średnią prędkością 21.6 hm/h. Rekordzista świata na tym dystansie, Patrick Makau miałby problem-dystans ten bowiem przy formie na rekord świata(2.03.38h) przebiegłby ze średnią 20.5 km/h. Antylopa czy gnu już mu jednak nie straszne! Te gatunki naczelnych zostawiłby bowiem daleko za sobą! Biegacze-amatorzy, którzy biegają ze średnią  11-15 km/h mogliby powalczyć. Ważąca jak oni (ok. 65 kg), antylopa osiąga bowiem jedynie 13.7 km/h. T o dałoby równe szanse!

Ludzie to naturalni długodystansowcy?

Z powyższych argumentów wynika, że zwierzęta, które zyskują na krótkich odcinkach, na dużych już tracą. To stawia nas-homo sapiens w niezwykle uprzywilejowanym miejscu. Dzięki inteligencji i odpowiednim warunkom mogliśmy w przeciwieństwie do innych naczelnych nie tylko zasiedlić cały świat, co uczynić innych jego mieszkańców sobie podległymi. Czy nasza dwunożność i wytrzymałość nie miały więc znaczenia? A czy nasza szybkość maksymalna, która oscyluje w granicach około 30 km/h( na krótkich dystansach) też była obojętna? Człowiek u początku dziejów był skazany na swój rozum oraz warunki jakimi obdarowała go natura. Musiał pokonywać olbrzymie przestrzenie, polować, uciekać, unikać zagrożeń. Czy w tym wszystkim nie pomogło mu bieganie? Odpowiedź brzmi „tak”.

Bieganie determinuje nasze losy

Co ciekawe od biegania zależała i wciąż zależy nasza przyszłość. W dobie gdy opanowaliśmy nie tylko ląd ale wodę i powietrze, w dobie szeroko rozwiniętej komunikacji, bieganie wciąż odgrywa rolę decydującą. Ewolucja bowiem wcale się nie zatrzymała. Ona postępuje i jeśli zatrzymamy się w sensie zignorowania biegu jako środka osiągania celu, nasz czas królowania na planecie dobiegnie końca szybciej niż sądzimy. Bieg bowiem to teraz nie tylko forma poruszania się. Bieganie w dzisiejszych czasach to przede wszystkim zdrowie i  styl życia. A wiemy, że coraz więcej ludzi unika zajęć WF, coraz więcej ludzi woli komputer od aktywności na powietrzu, coraz więcej wybiera pracę za biurkiem i co gorsza nie znajduje czasu żeby dotrzeć do niej na nogach. Żyjemy w rzeczywistości w której aktywność odgrywa coraz mniejszą rolę i to rodzi choroby, depresję, czyni nas wolniejszymi i mniej sprawnymi niż kiedyś. W dobie czasów gdzie ekspansja gatunku dobiegła końca jesteśmy i żyjemy po to żeby swój potencjał genetyczny uczynić najlepszym jakościowo. 

Nie dopuśćmy więc do degradacji tego potencjału i co więcej: sprawmy aby kolejne nasze pokolenie zwróciło się w kierunku pierwotnej przeszłości kiedy bieg był narzędziem potrzebnym. I tak jak antylopa przechodzi z kłusa w galop, tak my przejdźmy z chodu w bieg. Dostrzeżmy naturalność tego ruchu, a ze słów legendarnego Zatopka uczyńmy swoją maksymę.