New Balance 1080v12
 
20 listopada 2010 Redakcja Bieganie.pl Lifestyle

Bieganie boso cz. I


Żaden, nawet najbardziej ekstrawagancki but biegowy nie jest w stanie wywołać takiej sensacji w otoczeniu ludzi jak bosy bieg. Przyzwyczajenie do bycia w centrum uwagi wymaga więcej czasu niż przyzwyczajenie stóp do biegania boso.

Indiańskie czy afrykańskie plemiona, dla których buty nierzadko są luksusem, nie tylko biegają ale też żyją boso choć z konieczności bardziej niż wyboru. Stanowią dla większości z nas zaledwie ciekawostkę i niewielu skusi się na sprawdzenie na sobie biegania boso, gdyż jest ono dla nas ekstremalną formą biegania naturalnego. Z pewnością ciekawostką będzie też fakt, że w Polsce żyje i biega boso z wyboru, już od blisko 30 lat, Stanisław Marzec, czołowy polski biegacz górski i uliczny. Jeden z najlepszych weteranów w historii. Dziś już 48-letni zawodnik ale wciąż potrafiący biegać na 10km w czasie poniżej 31 minut. Zapytany: czy bez butów? – odparł: bez butów szybciej.

Czy rzeczywiście bez butów biega się szybciej? Biegając boso można biegać tak szybko jak w butach, a przy sprzyjających okolicznościach nawet szybciej. Te sprzyjające okoliczności to miękkie, wręcz grząskie podłoże, tartan lub gładki asfalt, pod warunkiem, że zwłaszcza ten ostatni nie będzie zbyt nagrzany od słońca.

Obecnie wszystkie rekordy świata zostały ustanowione w butach, ale nie było tak zawsze. Najbardziej znanym rekordem świata uzyskanym boso był wyczyn Abebe Bikili podczas Igrzysk olimpijskich w Rzymie w 1960 roku, gdzie osiągnął czas 2:15:16, bijąc poprzedni rekord o sekundę. Nieoficjalny rekord świata w maratonie bieganym boso, wynosi obecnie 2:12:00 i ustanowił go Hindus Shivnath Singh w 1978 roku. Wówczas oficjalny rekord świata należał do Dereka Clayton’a (2:08:33).

Niedocenianym, a według mnie bardziej spektakularnym wyczynem były dwa rekordy świata kobiet w biegu na 5000 metrów w 1984 i 1985 roku. Oba wybiegała sobie boso Zola Budd, biała nastolatka z Afryki Południowej, która w wieku 17 lat z wynikiem 15:01,83 została rekordzistką świata na tym dystansie. Rok później poprawiła rekord świata, łamiąc 15 minut – 14:48,07. Ten wynik do dziś nie został pobity i w nieoficjalnych statystykach stanowi rekord świata kobiet w biegu boso.

 bieganie boso1  bieganie boso 2

Porównując „bose” rekordy Hindusa i Zoli Budd z aktualnymi rekordami Haile Gebrselassie w maratonie (2:03:59) i Tirunesh Dibaby na 5000 metrów (14:11,15) trudno dać wiarę zwolennikom biegania no boso, że boso da się szybciej. Skąd bierze się pewność, że bez butów biec można szybciej skoro wyniki temu przeczą? Wyjaśnień jest kilka lecz są również bardzo dyskusyjne. Agresywne kampanie firm istniejących na rynku sportowym, nie pozostają bez echa i mało jest na świecie miejsc, gdzie reklama butów nie dociera do odbiorcy. Świadomość istnienia, reklamowanej jako lepsza, alternatywy dla bosych stóp, kreuje potrzebę w krajach trzeciego świata. Tam już buty każdy chce mieć, bo ich posiadanie podnosi status społeczny, a brak butów jest synonimem biedy. Dlatego też, jak tłumaczą zwolennicy biegania boso, utalentowani zawodnicy z potencjałem na rekord świata, boso tego nie zrobią. Zresztą te same firmy zdążą zwerbować takiego zawodnika zanim ten pomyśli o pójściu w ślady Abebe Bikili.

Jaki jest cel biegania boso? Według mnie nie ma być celem samym w sobie lecz narzędziem służącym poprawie techniki biegu, a przez to stworzeniu dogodniejszych warunków dla poprawy wyników. Nie chodzi o to, żeby mieć stopy odporne na szkło czy na setki asfaltowych kilometrów, ani o doprowadzenie stóp do skrajnych adaptacji. Chodzi bardziej o wyrachowanie w ruchu, finezję i czucie ciała jakiego rzadko można doświadczyć w inny sposób. Stosowana technologia w butach biegowych pozbawia naturalnego czucia. Przez to bosa stopa staje się nadwrażliwa, gdyż zazwyczaj odbiera bardzo osłabione sygnały o kontakcie z podłożem, przez grubą podeszwę buta. Nadwrażliwość jest więc adaptacją do zadawanych warunków pracy w bucie. Im więcej systemów wspomagających stopę tym jest ona słabsza i mniej elastyczna. Bieganie boso pozwala ocenić stopień przydatności wszystkich systemów w bucie biegowym, a także odczuć bardzo wyraźnie brak obuwia.

Czy bieganie boso zapobiega kontuzjom? Tam gdzie powszechnie ludzie biegają boso zazwyczaj nie ma asfaltu, a tam gdzie powszechnie jest asfalt, zazwyczaj nikt nie biega boso. Niewielu jest biegających boso z wyboru. Jeżeli więc większości z nich nie przytrafiła się dotąd kontuzja, to nie oznacza to, że można z całą pewnością stwierdzić, iż znalazło się wreszcie sposób na zapobieganie kontuzjom dla całej populacji. Ryzyko kontuzji wzrasta bowiem wraz z obciążeniem treningami i jest nieodłączną częścią lekkiej atletyki, bez względu na to czy biegamy w butach czy bez nich. Przypuszczam też, że nikt na świecie nie badał na większą skalę, prewencyjnego charakteru adaptacyjnych zmian bosych stóp, a podjęcie tego zagadnienia przez laboratoria wielkich korporacji obuwniczych, byłoby bardziej groteskowe niż naukowe.

Jak adaptuje się stopa do biegania bez butów? Powoli. Wytrenowana stopa zmienia swoje rozmiary. Nie są to ogromne zmiany ale zaczynają one wpływać na gust właściciela w sprawie doboru obuwia nie tylko biegowego. Pod uwagę brane są bardziej buty z półokrągłymi czubkami. Dociążona stopa rozkłada się jak wachlarz, dopasowując do podłoża, robi się nieco szersza, bardziej obudowana mięśniami. Zwiększa się zakres ruchu palców, które stają się bardziej "posłuszne" naszej woli. Skóra podeszwy zwiększa swą grubość choć pozostaje elastyczna i gładka w dotyku. Znika też nadwrażliwość.

Wzmacnianie stóp, korekta płaskostopia, poprawa wyników czy inne zbawienne, a jeszcze bardziej kontrowersyjne lub wręcz życzeniowe skutki ekstrawagancji jaką jest bieganie bez butów, przesłaniają to, co najważniejsze – przyjemność. Odrzucenie przesądów, nie do końca naukowych teorii i ambicjonalnych pobudek, pozwoli na pełne i bezpieczne doznanie na własnej skórze tego, co budzi lęk.

FORUM DYSKUSYJNE