Biegacze online
8 grudnia 2020 Paweł Machowski Lifestyle

Biegacze online


Uwielbiany i demonizowany. Jego miłośnicy podkreślają, że Internet nie zna granic i otwiera przed swoimi użytkownikami cały świat, z kolei jego przeciwnicy biją na alarm, że spędzając czas w Internecie tak naprawdę od świata się izolujemy. Niezależnie od naszego nastawienia, na przestrzeni ostatnich lat korzystanie z Internetu stało się po prostu elementem codzienności, a rok 2020 znacznie przyspieszył integrację fizycznej i wirtualnej rzeczywistości, również w środowisku biegowym. Jak się w tym odnaleźć? Jak wykorzystać Internet na potrzeby swojego biegania, a także do budowania i utrzymywania wartościowych relacji? O pomoc poprosiłem osobę, która skutecznie robiła to jeszcze przed wybuchem pandemii COVID-19, a obecnie opiekuje się grupą blisko 700 biegaczek i biegaczy z 30 krajów, czyli globalną drużyną ASICS FrontRunner – Beatę Popadiak.

W Internecie czyli gdzie?

Jedną z najprostszych, a jednocześnie najważniejszych zalet Internetu jest możliwość natychmiastowej, bezpośredniej komunikacji z osobami z całego świata. Tradycyjne skrzynki mailowe, fora internetowe, czy bardziej nowoczesne komunikatory i portale społecznościowe umożliwiają nam wymianę informacji niezależnie od miejsca, w jakim przebywamy. Możliwość kontaktu –  rozmowy czy publicznej wymiany zdań na forum, to punkt wyjścia do powstania więzi, utrwalenia pewnych relacji. Internet sprzyja łączeniu się ludzi o niszowych zainteresowaniach, którzy nie znaleźliby osób podobnych do siebie w swoim bezpośrednim otoczeniu, albo nie byliby w stanie utrzymać z nimi stałego kontaktu. Pomimo wieloletniej tradycji lekkoatletycznej w Polsce, do niedawna był to sport zupełnie niszowy, a biegi długie, w tym także bieganie amatorskie, w dużej mierze stało się popularne właśnie dzięki Internetowi. Dzięki oddolnej inicjatywie i technicznej możliwości nadawania transmisji wideo online, w ostatnim czasie coraz częściej możemy śledzić relacje na żywo z zawodów, których nie pokazuje żadna telewizja.  Beata podkreśla z kolei, że funkcjonowanie jej drużyny, zarówno globalnie, jak i w poszczególnych krajach, możliwe jest dzięki korzystaniu z narzędzi takich jak komunikatory internetowe czy grupy na Facebooku. 

Internet to także możliwość dotarcia do najróżniejszych treści. Na polskojęzycznych stronach liczba tematycznych kanałów poświęconych bieganiu wciąż jest stosunkowa mała, jednak sukcesywnie wzrasta – obok portali biegowych rozwijają się podcasty, treści video, czy blogi i profile społecznościowe. Bardziej dociekliwi internauci docierają także do publikacji naukowych, czy serwisów takich jak Sweat Elite, gdzie po opłaceniu subskrybcji dostępne są szczegółowe analizy planów treningowych sportowców ze światowego topu. W Internecie publikować może każdy, czego efektem jest pewien chaos informacyjny, czy wręcz anarchia. Nie ma jednej, zatwierdzonej bazy wiedzy, a poziom merytoryczny poszczególnych publikacji jest niezwykle zróżnicowany – od wymagających w odbiorze i trudno dostępnych artykułów naukowych, po dobrze wypromowane wpisy zawierające poważne błędy merytoryczne. Moja rozmówczyni zwróciła uwagę na ten problem i we własnych poszukiwaniach informacji polega przede wszystkim na doświadczeniu Trenera, który podsyła jej linki do konkretnych artykułów czy poleca tytuły książek. Internet to skarbnica wiedzy, jednak wiele osób dzieli się nieswoimi i nie potwierdzonymi informacjami, dlatego w szczególności początkujący biegacze powinni być ostrożni w swoich poszukiwaniach.

kibic francja

Biegowy VR

Dlaczego właśnie bieganie cieszy się dużą popularnością w Internecie? Część odpowiedzi na to pytanie stanowi z pewnością prostota tego sportu. Aby zacząć biegać wystarczy założyć strój sportowy i ruszyć. Nie trzeba nigdzie wyjeżdżać, zbierać drogiego sprzętu ani szukać zespołu. Posługujemy się prostymi informacjami – pokonanym dystansem i czasem, jaki był do tego potrzebny. W efekcie, komunikowanie swojego rezultatu, także osobom nie mającym nic wspólnego z bieganiem, jest łatwe i zrozumiałe, ponieważ w codziennym życiu każdy w jakiś sposób się przemieszcza. Przebiegnięcie odcinka, który wcześniej pokonywało się samochodem czy komunikacją miejską robi wrażenie i nie wymaga tłumaczenia żadnych dodatkowych zasad. Biegając z zegarkiem sportowym wyposażonym w GPS, możemy zmierzyć pokonany dystans i wyliczyć średnie tempo, uzyskując prosty i czytelny komunikat, wyrażony w liczbach. Co zrobić dalej z tymi liczbami? Wszystko zależy od nas samych i naszego podejścia do biegania. Można pochwalić się znajomym na Facebooku, czasem można zliczyć je w ramach akcji charytatywnej, można też je kompletnie zignorować i po prostu cieszyć się czasem aktywnie spędzonym na świeżym powietrzu. W przypadku osób chcących poprawiać swoje rezultaty sportowe, interpretacja tych liczb stanowi punkt wyjścia do zaplanowania treningu.

Na samym początku jest to dość łatwe i do pewnego poziomu można dojść na własną rękę, natomiast im dalej w las, tym bardziej plan treningowy musi być przemyślany. W przeciwieństwie do wielu innych sportów, współpraca z trenerem biegowym może z powodzeniem odbywać się zdalnie. Takie rozwiązanie ma swoje plusy i minusy. Plusem jest możliwość jasnego określenia planu i monitorowania jego realizacji – służą temu różne narzędzia, od prostych tabel i słownych relacji, po zaawansowaną analitykę  zróżnicowanych parametrów biegu, możliwą dzięki nowoczesnym zegarkom i dedykowanym aplikacjom. W przypadku stricte zdalnej współpracy trenerskiej minusem jest z pewnością brak kontroli nad techniką biegu, która nie ma odzwierciedlenia w liczbach. Ten problem dotyczy przede wszystkim osób początkujących, z kolei w przypadku bardziej zaawansowanych zawodników i wykonywania trudnego treningu, obserwacja trenera pozwala korygować i ewentualnie modyfikować niektóre jego aspekty na bieżąco. Beata współpracuje zdalnie z trenerem Marcinem Nagórkiem i bardzo sobie tę współpracę chwali, odnotowując duży rozwój sportowy na przestrzeni ponad 2 lat. Akcentuje przy tym przede wszystkim stały kontakt i intensywną komunikację, dzięki którym jej plan treningowy dopasowany jest do bardzo intensywnego stylu życiu i indywidualnych potrzeb, jednocześnie przestrzega przed trenerami powielającymi schematy i wysyłającymi zawodnikom „gotowce”.

Tegoroczne wydarzenia sprawiły, że wiele aspektów naszej codzienności przeniosło się do Internetu. Zamknięcie siłowni i klubów fitness, zawieszenie treningów grupowych, a w szczytowej fazie obostrzeń zakaz wstępu do lasów i parków sprawiły, że mieliśmy prawdziwy wysyp domowych treningów online. Dyscyplina w samodzielnym odbywaniu tego typu treningów jest oczywiście indywidualną kwestią, jednak w wypadku mojej rozmówczyni motywacja zdecydowanie wzrosła, w szczególności gdy brała udział w zajęciach wymagających udostępnienia obrazu ze swojej kamerki. Odwołanie zawodów zmusiło biegaczy do jeszcze większej kreatywności w wyznaczaniu sportowych celów, wymuszając przy tym wzmożoną komunikację i paradoksalnie, w wielu przypadkach zacieśniając relacje towarzyskie. Korzystając z nowoczesnych technologii, organizatorzy niektórych odwołanych biegów (i nie tylko) postawili na rywalizację wirtualną. Rezultat uzyskany na zegarku nie jest oczywiście jednoznaczny z wynikiem w oficjalnych zawodach, ale zjawisko to jest godne odnotowania. Beata uczestniczyła w przygotowaniu globalnego, wirtualnego Ekidenu, zorganizowanego przez ASICS, w którym zarejestrowało się łącznie około 56 000 osób. Z perspektywy uczestniczki zauważyła, że chociaż wynik teoretycznie nie miał dużego znaczenia, odpowiedzialność za rezultat całej drużyny zmotywowała ją do większego wysiłku. Jej zdaniem, formuła wirtualnej sztafety ma również potencjał na przyszłość, nawet kiedy prawdziwe zawody będą mogły odbywać się „po staremu”.

programowanie

Biegaczu, masz coś do ukrycia?

Internet często utożsamiany jest dziś z mediami społecznościowymi. W kontekście biegania, szczególnie istotne będą dla nas Facebook, Instagram i aplikacje sportowe, takie jak Strava czy aplikacje producentów zegarków. Pomimo dużej aktywności kibiców i osób związanych z innymi dyscyplinami sportu na Twitterze, bieganie nie ma dużej reprezentacji na tej platformie. Dlaczego tak się dzieje? Przyczyną może być amatorski charakter znacznej części środowiska biegowego, kiedy na Twitterze dyskutowane są bardziej medialne tematy. Z drugiej strony, algorytmy Facebooka i Instagrama sprawiają, że jeśli ktoś obserwuje dużo profili o tematyce biegowej, za sprawą mechanizmów rekomendacji, płatnej promocji czy kolejności wyświetlania treści, wydawać się może, że cały świat kręci się wokół biegania. Bańka informacyjna, jaką tworzą wokół nas media społecznościowe to zjawisko o bardzo szerokich konotacjach. Social media wywołują wiele sprzeczności, stwarzają możliwości i zagrożenia. Czy da się nad tym zapanować?

Beata Popadiak na Instagramie zamienia się w Gazelę. Beatą jest na Facebooku, z którego korzysta głównie do celów prywatnych – należy do różnych grup, komunikuje się przez Messengera. Jako instagramowa @gazela93 publikuje przede wszystkim treści związane z bieganiem. Chociaż dużo trenuje i w amatorskich realiach prezentuje wysoki poziom sportowy, nie udostępnia zbyt wielu szczegółów na temat swoich jednostek treningowych. Jak sama twierdzi, nie chce chwalić się rezultatami osiąganymi na treningu, aby nie nakładać na siebie dodatkowej presji przed zawodami, które stanowią ostateczny sprawdzian formy. Zamiast cyferek, w jej komunikacji znaleźć można więcej emocji i subiektywnych doświadczeń związanych z bieganiem. Koniec końców, biega przede wszystkim dla przyjemności, a za pośrednictwem swojego kanału dzieli się swoją pasją i entuzjazmem.

Na innych biegowych profilach możemy zaobserwować także drugą tendencje – relacjonowanie ze szczegółami niemal każdego treningu. Co ciekawe, często bardziej wylewni okazują się biegacze początkujący, dla których samo regularne wyjście na trening stanowi sukces. Beata interpretuje to zjawisko w ten sposób, że publiczne dzielenie się swoimi postępami stanowi dodatkową motywację, ponieważ oprócz aprobaty wyrażonej polubieniami i komentarzami, takie deklaracje stanowią także środek dyscyplinujący. Pośród bardziej zaawansowanych zawodników pełna transparentność to raczej rzadkość – albo w ogóle nie chcą zdradzać swojego warsztatu, albo dzielą się tylko najbardziej udanymi treningami. Dla wyczynowych sportowców aktywność w mediach społecznościowych stanowi także narzędzie budowania własnej marki i dzięki osiąganym zasięgom, umożliwia pozyskiwanie sponsorów. Współpraca z producentami sprzętu sportowego czy suplementów diety jest bardzo pomocna w codziennym treningu i lokowanie tego typu produktów wypada zazwyczaj naturalnie, jednak w wypadku innych sponsorów, czasami na profilach biegowych natrafić można na dużo bardziej „egzotyczne” marki i przedmioty.

Coraz większą popularnością cieszą się także stricte sportowe aplikacje, takie jak Strava czy Garmin Connect. Niektóre osoby nie są na tyle aktywne w prowadzeniu swoich kanałów społecznościowych, aby relacjonować tam swoje treningi, ale udostępniają wgląd do nich w aplikacji połączonej bezpośrednio z zegarkiem sportowym. Oprócz wglądu w jednostki treningowe, ciekawą funkcją takich aplikacji jest możliwość wyznaczania różnych celów – tygodniowych wyzwań czy bicie rekordów tzw. segmentów, czyli zdefiniowanych tras biegowych. Beata nie udostępnia swoich treningów również w tych aplikacjach, ale wyznaczyła sobie cel związany z liczbą kroków wykonywanych dziennie. W sieci funkcjonują również tradycyjne blogi biegowe, sięgające czasem swoją historią do czasów sprzed rozpowszechnienia mediów społecznościowych, a co za tym idzie – współcześnie nie powstaje ich tyle, co kiedyś. W zaspokojeniu naszej ciekawości wyników poszczególnych zawodników pomocny może okazać się serwis Domtel-sport, gdzie zarejestrowani są wszyscy zawodnicy z licencją PZLA, a na karcie każdego z nich zapisywane są wszystkie wyniki zawodów lekkoatletycznych. Domtel-sport to firma mierząca czas na większości zawodów rozgrywanych na stadionie, natomiast podczas biegów ulicznych pomiaru czasu dokonują różne firmy, a wyniki są rozrzucone są po sieci. Tu z pomocą przychodzi Enduhub, gdzie wyniki z niemal wszystkich zawodów zebrane są w jednym miejscu.

social media

Zadbaj o swoje zdrowie psychiczne!

Intensywne korzystanie z mediów społecznościowych niesie ze sobą szereg zagrożeń. Będąc amatorem, powtórzenie treningu znanego sportowca może stanowić nie lada pokusę. Taka praktyka jest bardzo niebezpieczna, ponieważ profesjonalni sportowcy mają możliwość dużo lepszej regeneracji pomiędzy treningami niż ktoś, kto dzieli swoją sportową pasję z pracą na pełen etat, w związku z czym mogą pozwolić sobie na przyjmowanie większych obciążeń treningowych. Z psychologicznego punktu widzenia, kryje się za tym jeszcze jedno ryzyko. W swoim życiu doświadczamy różnych sytuacji i emocji, czasem jest nam po prostu ciężko. Porównując swoje całościowe doświadczenie z wybranymi, wyjątkowo udanymi doświadczeniami innych osób, które oglądamy na ładnych zdjęciach, możemy poczuć się gorsi. Innym zagrożeniem jest uzależnienie od wyrzutów dopaminy, osiąganych za pomocą przypływu socialmediowej waluty – polubień, komentarzy czy liczby obserwujących. Psychologowie zwracają także uwagę na zjawisko FOMO (eng. Fear Of Missing Out), mechanizmu behawioralnego uzależnienia od nowych informacji, bycia na bieżąco, które popycha nas do kompulsywnego sprawdzania powiadomień czy nowych wpisów na obserwowanych kanałach. Nasza aktywność jest również cały czas  monitorowana, a osławione algorytmy mają za zadanie wyświetlać nam treści, które najskuteczniej przykują naszą uwagę. W efekcie możemy wpaść w tzw. króliczą norę i spędzić przed ekranem dużo więcej czasu niż planowaliśmy, zaniedbując inne zajęcia. Zapytana o swoje najgorsze doświadczenia, moja rozmówczyni zwróciła uwagę również na treść komentarzy i wiadomości. Po pozorem dystansu i anonimowości niektóre osoby potrafią być w swoich wypowiedziach nie tylko chamskie, ale czasem wręcz brutalne, a w szerszym ujęciu, wirtualna przemoc stanowi dziś realny problem społeczny. 

Biała kartka

Pozornie oczywistą kwestią jest uświadomienie sobie czym tak naprawdę jest Internet. Jest wszędzie, czyli gdzie? Autonomiczne i namacalne elementy globalnej sieci-sieci to niezliczone kilometry światłowodów, różnego rodzaju nadajniki, odbiorniki, serwery, karty sieciowe czy modemy, a ich głównym zadaniem jest szybkie przekazywanie danych. To my sami decydujemy, w jakich serwisach się zarejestrujemy, jakie strony będziemy obserwować, z kim i w jaki sposób będziemy się komunikować. Dostęp do Internetu to tylko narzędzie, które może zdominować nasze życie, ale może także okazać się bardzo pożyteczne. Tak jak w życiu, korzystając z Internetu warto być czujnym i nie wybierać dróg na skróty, bo to właśnie one najczęściej prowadzą na manowce. 


Biegowy przewodnik to cykl artykułów, stanowiących krótkie i treściwe kompendium wiedzy w różnych dziedzinach biegowej codzienności. Każdy tekst to podsumowanie rozmowy z ekspertem, którego proszę o przełożenie teoretycznych założeń na przystępny i zrozumiały język. Jako biegacz amator, staram się podchodzić do każdego tematu praktycznie i realistycznie, poszukując rozwiązań, które niekoniecznie przyczynią się do ustanowienia nowego rekordu świata, tylko znajdą zastosowanie w życiu każdego z nas.

Paweł Machowski

Biegacz amator, o charakterystycznej, wyprostowanej sylwetce w trakcie biegu. Dumny posiadacz tytułu "Serockiego Championa" oraz portretu Karola Krawczyka na nodze. Miłośnik piwa bezalkoholowego i szparagów.