Poniższy post powinien być właściwie usytuowany w dziale „Zdrowie”, ale ponieważ czytających ten wątek o Grubasach jest sporo, więc zdecydowałem wrzucić to tutaj

A chodzi o przestrogę dla biegających tłuściochów - Nie próbujcie nadrabiać paru straconych dni treningu, bo może wam wypaść miesiąc, albo gorzej
W połowie grudnia dorwałem przeziębienie i wypadły mi niemal 2 tyg. W czasie Świąt i po miałem wolne, więc zacząłem nadrabiać zaległości biegając niemal codziennie i do tego dłuższe trasy powyżej 15 km.
Na efekty nie trzeba było długo czekać. Po 2 tygodniach takiego ostrego biegania poczułem lekki ból prawej stopy. Pojawiła się też lekka opuchlizna kostki.
Ortopeda powiedział, że z wiązadłami wszystko OK., ale staw skokowy przeciążony i trzeba go jakiś czas oszczędzać. A więc kolejna przerwa 2 tyg. , jako konsekwencja głupoty.
Parę dni temu znów zacząłem biegać, ale tylko lekkim truchtem i nie więcej niż 4 km. Czyli łącznie m-c przerwy od normalnego biegania. I tak mam szczęście, że nie skończyło się gorzej, bo przecież cały czas mam jeszcze przecież ok. 10 kg nadwagi - trochę podjadło się na święta i przybrałem ok. 2 kg.
W tym okresie obijania się z bieganiem wrzuciłem jednak siłownię. Nigdy wcześniej nie byłem na siłowni! Stwierdziłem, że nie biega się tylko nogami, ale całym ciałem, więc postanowiłem wzmocnić mięśnie. Głównie kręgosłup, klatka piersiowa, biodrowe no i dwu i czterogłowy. 3 x w tygodniu po godzince. Jest to jakaś alternatywa, kiedy nie można biegać. A jak u was? JarStary, Pikonrad, Dargch? Czy też pracujecie nad wzmocnieniem góry? Siłownia czy pompki lub brzuszki w domu?
Dla początkujących, tj. zaczynającym marszobiegi -warto wrzucić sobie parę ćwiczeń siłowych na wzmocnienie górnych partii ciała. I niekoniecznie na siłowni. Mogą to być ćwiczenia w domu, np. pompki, przysiady, brzuszki, podnoszenie hantli skłony itp.
Nie biega się tylko nogami.

A swoją droga to jestem dumny jak diabli, bo trener powiedział, że co prawda u góry brak solidnego umięśnienia

, ale za to łydy i i uda jak u pakera z rocznym stażem.

Udało się to zrobić po niecałych 10 m-cach biegania.
Czego i wam grubasy życzę z głębi serca.

Do roboty
(I jak zwykle post wyszedł przydługi)