Darek Tokio Marathon
28 lutego 2026 Wiktoria Krupowicz Newsy

Dariusz Korzeniowski już za kilka godzin pokona Tokio Marathon – finał jego cyklu Abbott World Marathon Majors

Dariusz Korzeniowski melduje się prosto z Tokio. Już 1 marca, o godzinie 1:10 czasu w Polsce, stanie na starcie Tokyo Marathon – biegu, który domknie jego kilkuletnią drogę przez cykl Abbott World Marathon Majors i pozwoli sięgnąć po upragniony medal Finishera.

To nie jest zwykły start

To finał projektu rozpisanego na lata – przez kolejne miasta, kolejne maratony, kolejne sezony budowania formy. Teraz wszystko sprowadza się do jednego punktu na mapie i 42 kilometrów ulicami Tokio.

Od adaptacji do bezkompromisowej pracy

Pierwsza część przygotowań była czasem adaptacji – zimowej improwizacji, szukania rytmu po wcześniejszych startach w Atenach i Walencji. Druga, styczniowo-lutowa , nie zostawiała już miejsca na romantyzm. Krótszy cykl wymagał konkretu: mniej kilometrów „dla objętości”, więcej jakości.

Opisane szczegółowo przez Darka etapy jego przygotowań znajdziecie w tych artykułach:

Ukończę Abbott World Marathon Majors. Tokio Marathon będzie finałem maratońskiej historii 1.01.2026

Droga do maratonu w Tokio – wprowadzenie do przygotowań maratońskich  20.01.2026

Moja droga do maratonu w Tokio – zima uczy pokory 23.02.2026

Styczeń stał się miesiącem budowania mocy, bez przypadkowych treningów.

Bieżnia mechaniczna – sprawdzian charakteru

Najważniejsze jednostki jakościowe przeniósł pod dach. Wybór nie wynikał z wygody, lecz z kalkulacji ryzyka – oblodzone chodniki, nierówna nawierzchnia i tempo progowe to mieszanka, która kilka tygodni przed startem w Tokio mogłaby skończyć się przymusową pauzą.

Z czasem bieżnia przestała być tylko bezpieczną alternatywą. Stała się surowym egzaminem mentalnym. Duszne powietrze, brak naturalnego chłodu, monotonia ściany przed oczami i nieubłaganie odmierzany czas. Intensywne sesje kończyły się kompletnie przemoczoną odzieżą i butami ciężkimi od potu. Każde powtórzenie wymagało nie tylko siły w nogach, ale i skupienia w głowie.

Jeżeli potrafisz utrzymać koncentrację i tempo przy 25 odcinkach po 400 metrów w takich warunkach, to na trasie maratonu niewiele może Cię zaskoczyć.

Zima jako sprzymierzeniec, nie przeszkoda

Luźniejsze treningi odbywały się już w naturalnych warunkach – często przy dwucyfrowym mrozie. Kluczowe okazało się rozsądne zarządzanie intensywnością i ubiór warstwowy. Spokojny zakres w niskiej temperaturze nie stanowi problemu, o ile organizm pracuje kontrolowanie, a odzież skutecznie chroni przed wiatrem.

W najmroźniejsze dni pomagała techniczna odzież marki ASICS z elementami zabezpieczającymi klatkę piersiową przed wychłodzeniem. Najtrudniejszym wyzwaniem okazały się jednak dłonie – dopiero połączenie cienkiej rękawiczki bazowej z grubszą, wiatroszczelną warstwą dawało pełen komfort podczas długich wybiegań.

Sprzęt jako świadomy wybór

W tym cyklu wyposażenie nie było przypadkiem, lecz częścią planu treningowego.

Codzienną objętość i długie rozbiegania realizował w modelu ASICS Novablast 5 – butach oferujących solidną amortyzację i stabilność na zimowej nawierzchni. To one „zbierały” większość kilometrów budujących bazę.

Gdy przychodził czas na tempo i konkret, sięgał po ASICS Metaspeed Tokyo. Karbonowa konstrukcja i dynamiczna pianka wspierały pracę przy szybszych zakresach, od interwałów po odcinki w tempie maratońskim. Włączenie startowego modelu do treningu miało jasny cel: poprawić ekonomikę biegu i przygotować układ nerwowo-mięśniowy do specyfiki wysiłku startowego.

Podział na but „bazowy” i „startowy” pozwolił z jednej strony bezpiecznie budować objętość, z drugiej – precyzyjnie pracować nad tempem bez kompromisów jakościowych.

Spała, sygnał ostrzegawczy i korekta kursu

Zgrupowanie w COS Spała było momentem największej kumulacji obciążeń. Jedna z kluczowych sesji (20 × 400 m w hali) weszła równo i mocno, dając wyraźny sygnał rosnącej formy. Wkrótce potem organizm upomniał się jednak o swoje. Pojawiło się zapalenie zatok i konieczność kilku dni przerwy.

Decyzja była szybka i spokojna: regeneracja ponad ambicję.

Powrót do treningu przebiegał etapami, najpierw lekkie rozbiegania, potem kontrolowane akcenty. Ostatnia jednostka miała zweryfikować aktualną dyspozycję i pomóc doprecyzować cele na Tokio. Po niej pozostało już tylko wygaszanie obciążeń i łapanie świeżości przed startem.

Finał coraz bliżej

Te przygotowania były inne niż wcześniejsze. Bardziej techniczne, bardziej świadome sprzętowo, momentami trudniejsze mentalnie. Pomiędzy pracą zawodową, rodziną, prowadzeniem zawodników i zimową rzeczywistością.

Każdy spokojny kilometr budował fundament.
Każdy mocny akcent szlifował tempo.
Każda sesja na bieżni była testem głowy.
Każde wyjście przy -12°C – testem konsekwencji.

Teraz cały ten proces prowadzi do jednego miejsca: linii startu w Tokio.

Jeśli chcecie zobaczyć:
– jak wygląda ostatni trening przed maratonem,
– jak zarządzać energią dzień przed startem,
– jak naprawdę buduje się drogę do medalu World Marathon Majors,

obejrzyjcie materiał wideo, który Darek przygotował

Bądź na bieżąco
Powiadom o
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments