15 października 2008 Redakcja Bieganie.pl Sprzęt

Test w terenie: Nike Victory


908_1x.jpg
Nike Victory to zbudowany od podstaw zupełnie nowy, ultralekki but treningowy, który przez amatorów może być z powodzeniem używany jako startowy. Oprócz standardowych dla Nike rozwiązań technicznych ma w sobie nowość – specjalny materiał Flywire. Dzięki niemu but o rozmiarze 44 waży jedynie 294 gramy, zachowując pełnię właściwości amortyzujących.

Idea z której zrodził się ten but była oryginalnie wymyślona do kolców, na bieżnię. W kolcach w których górna część zbudowana jest z Flywire biegają Asafa Powel (model Aerofly) czy Bernard Lagat (model Zoom Victory Spike). Chodziło o to aby konstrukcja opinające stopę była jak najlżejsza i dobrze przelegająca. Osiągnięto to poprzez zaprojektowanie szkieletu z mocnych włókien przeszywających cienki i wytrzymały materiał. W wyniku tych prac otrzymano właśnie "pokrywę" buta (materiał to za mało powiedziane) – Flywire – czyli "Latajace włókno". Dzięki temu but jest delikatny, lekki, a przy tym nieźle trzyma stopę.

908_1.jpg

Pierwszy kontakt z Nike Victory jest pozytywny. Poza tym, że but jest lekki i dobrze trzyma stopę to okazuje się być również bardzo dobrze zamortyzowany oraz sprężysty. W istocie, jest to piekielnie szybki model, który swoimi osiągami na bieżni może się równać z kolcami lekkoatletycznymi. Na odcinkach i przebieżkach będziesz z niedowierzaniem spoglądał na wskazania stopera. Mimo że jest sprzedawany jako treningowy, dla amatora (i nie tylko) może okazać się idealnym butem startowym – szybkim, a przy tym stabilnym i dobrze pochłaniającym energię uderzeń o twardą nawierzchnię. Dwójka testerów bieganie.pl z powodzeniem sprawdziła Nike Victory w warunkach startowych, na dystansach od 3km do półmaratonu.

O ile do lekkości nie mamy żadnych zastrzeżeń, to mamy uwagę praktyczną – Nike Victory jest butem, którego w żaden sposób nie można doczyścić z zabrudzeń. Nowy materiał jest z wierzchu lekko sztywny, pokryty jakby folią, nie brudzi się tak łatwo jak normalne pokrycie, ale kiedy już zostanie zapaskudzony, nie pomaga szorowanie szczoteczką. Może jakieś głębsze pranie? Ale jak wiadomo, butów biegowych nie powinno się prać ani zamaczać.

Drugą ważna sprawą, na którą trzeba zwrócić uwagę przy Flywire, są ewentualne obtarcia. Nie jest to bardzo uciążliwe, ale przy dystansie półmaratońskim dało się we znaki. Pokrycie buta jest delikatne, ale jakby lekko usztywnione. Jeśli zbyt mocno zasznuruje się buty, mogą one na dłuższym dystansie mocno ucisnąć stopę. Trzeba też pamiętać o tym, aby zasznurować but do końca – przy pozostawieniu pustej ostatniej, odległej (przez to nie chce się jej sznurować) dziurki stopa zaczyna się lekko ruszać w czasie biegu, szczególnie w okolicach ścięgna achillesa. Przy butach zasznurowanych do końca (swoją drogą, sznurówki mogłyby być o kilka centymetrów dłuższe) wszystko jest OK, z jednym wyjątkiem… I tutaj ważna uwaga: Nike Victory, jeśli już zostanie dopasowany do stopy, jest śliczny, wygodny, szybki, po prostu – but marzenie. Jednak dopasowanie go nie jest proste. Ponieważ jest to nowa konstrukcja, producent nie ustrzegł się błędu, na który zwracają uwagę niemal wszyscy użytkownicy. But jest zbyt głęboki, czy raczej – zbyt wysoki i sztywny w okolicach ścięgna achillesa. Końcówka cholewki dotyka ścięgna mniej więcej w jego połowie i bardzo często mocno ociera, powodując ból i niemożność kontynuowania biegu.

O problemach z achillesami w Nike Victory donosiło nam kilku użytkowników tego buta, testerzy bieganie.pl również mieli problemy. W przypadku kobiety but nie był w ogóle uciążliwy na treningach, ale na dystansie półmaratonu mimo wszystko boleśnie, do krwi, otarł ścięgno achillesa. Ważne jest więc, aby zwrócić uwagę na ten element przy kupnie, a potem powoli, ostrożnie przyzwyczajać stopę. W skrajnych przypadkach konieczne są interwencje "chirurgiczne" – wyciąganie z buta wkładki usztywniającej achillesa, a nawet przycinanie tylnej części nożyczkami. Kiedy jednak uda się nam wszystko dopiąć na ostatni guzik, Victory okazują się najlepszym przyjacielem biegacza.

Jest to but przeznaczony do stopy neutralnej, do biegania raczej w równym terenie, najlepiej spisuje się na asfalcie. W terenie crossowym traci stabilność – no i mocno się brudzi. Amortyzację zapewnia poduszka gazowa na pięcie i śródstopiu, pod piętą dodatkowo system Dura DS Crash Pad, redukujący wstrząsy, oraz różne rodzaje pianki użytej podeszwie. Są to z pewnością buty, które mają najlepszą na rynku proporcję waga/moc amortyzacji. Nie tracą przy tym dynamiki. Podeszwa jest mocno "pocięta", wyprofilowana w sposób, który ma wspierać naturalne ruchy stopy.

Są przewiewne, doskonałe na lato i złotą polską jesień. Kiedy robi się zimniej, nie są już wystarczającą ochroną przed chłodem. Miesiąc biegania w Nike Victory pozwala wydać osąd, że są to buty, które najlepiej spisują się w mieście. Znośnie trzymają się mokrej nawierzchni i nie ścierają szybko. Biegnąc po asfalcie, chodniku, parku – będziesz w pełni usatysfakcjonowany ich miękkością, stabilnością oraz piekielnym przyspieszeniem.

But jest kompatybilny z systemem Nike+.

Cena w Polsce to około 500 zł, do dostania w brandowych sklepach Nike, lub w run4fun.pl (420 zł).

908_m1.jpg 908_m4.jpg 908_m2.jpg 908_m5.jpg 908_m3.jpg