16 września 2013 Redakcja Bieganie.pl Sprzęt

Test Mizuno Wave Ultima 4 cz. II


Zapraszamy do zapoznania się z drugą częścią testu butów Mizuno Ultima 4 przeprowadzonym przez Marcina Stokowca.

ultimate_4_test_05.jpg

Na liczniku: 1500 km

Od zamieszczenia pierwszej części testu Mizuno Ultima 4 minęło ok. 1,5 m-ca. Do przebiegniętych wówczas, już 700 km, doliczam kolejne ok. 800 km. I w tym momencie mogę niemalże ze stuprocentową pewnością i wiarygodnością ocenić ten model buta. To właśnie mniej więcej po takiej ilości kilometrów większość butów uruchamia tzw. „rezerwę” dla swojej wytrzymałości. Jak jest w przypadku tego modelu Mizuno? Postaram się to opisać w poniższym teście.

marcin stokowiec 2Miniony okres moich treningów mogę określić, jako bardzo intensywny. Podjąłem bowiem próbę starannego przygotowania się do sezonu jesiennego. Nie należę do zawodników startujących, gdzie się da. Wybieram raczej starty z rozwagą i sensem. W moich planach jesiennych startów są więc m.in. Mistrzostwa Polski w Półmaratonie w Pile oraz trzy tygodnie później start w Maratonie Warszawskim. Oba te biegi chciałbym „okrasić”, co najmniej nowymi rekordami życiowymi. 
Niewątpliwie buty Mizuno U4 po raz kolejny sprostały zadaniu.

Ogromna ilość przebiegniętych kilometrów w tak krótkim okresie dawały im się mocno we znaki. Jedynym mankamentem, a patrząc na to z drugiej strony zaletą, był fakt, że około 90% treningów w tym okresie zrobiłem na sucho, tzn. zabrakło dni z dużym deszczem. 
W tej części testu nie będę się skupiał już na rodzajach treningów, do których są one przystosowane oraz dla kogo są przeznaczone. Opiszę tu raczej stopień ich zużycia po dość sporej ilości przebiegniętych kilometrów.
 
Zakładając dziś na trening te buty nie dostrzegam znacznych zmian w ich wyglądzie w stosunku do poprzednich tygodni.
Oczywiście niewielkiemu zużyciu uległa m.in. podeszwa, która przecież za każdym razem przyjmuje na siebie trudy treningu, ale zużycie to oceniam naprawdę jako bardzo minimalne.
Zastosowana tu utwardzana guma w technologii X10 sprawdza się niesamowicie. Jedynie najbardziej „wytartą” częścią podeszwy są elementy w okolicy czubka buta, gdzie często pojawia się delikatny uślizg podeszwy po pokonywanej nawierzchni oraz nieznacznie wystająca, nieco miększa, pianka amortyzująca pod piętą. Jednakże tą cześć podeszwy naruszyły moim zdaniem liczne kamienie i twarde korzenie na leśnych trasach aniżeli sam fakt biegania.

ultimate_4_test_01.jpg

Żadnemu uszkodzeniu nie uległa o dziwo sama siateczka składająca się na główny element budowy cholewki całego buta.

Nie jest ona przetarta ani od środka, gdzie styka się ze stopą, ani na zewnątrz. Okazuje się więc, że zastosowane tu materiały są niezwykle trwałe i są najwyższej jakości.

Buty były trzykrotnie prane w pralce.
Co można powiedzieć, po prawie 1500 kilometrach przebiegniętych w różnym terenie i na różnych szybkościach treningowych, o dynamice tego modelu buta? Mianowicie tyle, że w stosunku do i tak małej dynamiki całkiem nowego buta, jest ona mniej więcej na tym samym poziomie. Takie są moje osobiste odczucia. But nadal zaliczam do tych „wolniejszych” i bardziej komfortowych aniżeli do tzw. „piratów” biegowych. Od początku był to model mniej dynamiczny, a bardziej ukierunkowany na subtelną dozę luksusu dawanego biegaczowi podczas każdego treningu. 

ultimate 4 test 04

Kolejnym aspektem, który chciałbym opisać to amortyzacja. No i tu już jest ciut gorzej.
Na pewno nie zniknęła ot tak całkowicie, o nie… uległa raczej nieznacznemu osłabieniu, szczególnie w tylnej części, gdzie skupia się system WAVE. Widać to nawet gołym okiem, że puste szczeliny nad plastikową wkładką WAVE pod piętą trochę się zmniejszyły. Rozpłaszczyły się one oczywiście pod wpływem uderzeń i nacisku pojawiającego przy każdym moim kroku podczas treningów. Ale powiedzmy sobie, że na pewno system ten nie uszkodził się, tylko nieco zmienił swój zakres działania. Odczuwam to najczęściej podczas ciut szybszych treningów po asfaltowej nawierzchni. Buty już nie przetaczają się tak komfortowo, jak to miało miejsce, gdy miały mniej kilometrów na swoim liczniku. 
Najogólniej stwierdzić mogę, że buty te są niesamowicie trwałe i całkowicie warte swojej ceny. Najbardziej cieszy mnie fakt, że przez cały ten okres nie martwiłem się, o to, że zaczynają się rozsypywać. Nigdzie nie pojawiło się nawet najmniejsze rozklejenie lub rozerwanie. Spełnił swoje zadanie w 100%. Pokuszę się, popierając to oczywiście doświadczeniem, że obuwie biegowe marki Mizuno wyprzedza znacznie swoją trwałością obuwie znanej konkurencyjnej marki, które do tej pory użytkowałem.

Redakcja Bieganie.pl