new balance maraton
 
3 kwietnia 2013 Redakcja Bieganie.pl Sprzęt

HISTORIA PULSOMETRU (cz. 1/3)


Monitorowanie pracy serca ma długą historię w sportach wytrzymałościowych. Na długo przed skonstruowaniem elektronicznych urządzeń sportowcy wytrzymałościowi zdali sobie sprawę z tego, że tempo bicia ich serca jest nierozerwalnie związane z wysiłkiem, a więc i z wynikami sportowymi. To było oczywiste. 

przeczytaj także część 2 i część 3

Kiedy ćwiczyli z dużym wysiłkiem, czuli przyspieszone bicie serca. Kiedy zwalniali tempo, serce pracowało dużo wolniej. Podczas ćwiczeń sportowcy wytrzymałościowi sprawdzali puls na nadgarstku lub na szyi, ale żeby to zrobić, musieli znacznie zwolnić lub zupełnie się zatrzymać. 

okladka treningzpuls

Oczywiście, gdy zmniejsza się intensywność wysiłku, serce bije wolniej, a tętno spada. Im dłużej stali i trzymali palce na szyi lub nadgarstku, tym mieli niższe tętno. Liczenie przez minutę było zupełnie bezsensowne. Dlatego, aby otrzymać prawidłową liczbę, zawodnik musiał liczyć tylko przez 10 sekund, żeby tętno nie zwolniło za bardzo. Następnie wynik mnożył przez 6, co dawało przybliżoną wartość tętna, bardzo niedokładną. 

Niestety badania pokazały, że ten sposób obliczania tętna prowadził do błędu wynoszącego co najmniej 9 uderzeń na minutę. Kolejne badania wykazały błędy do 17 uderzeń na minutę. Ale co innego sportowcy mogli robić?
Dla trenerów i sportowców stało się oczywiste, że ten sposób obliczania tętna jest zbyt niedokładny, a sprzęt medyczny zaprojektowany do mierzenia pulsu był zbyt drogi i zbyt duży, by go dźwigać. Potrzebne było małe, niedrogie urządzenie, które sprawdzałoby puls w trakcie ćwiczeń, a nie w czasie odpoczynku.
W latach 70. XX wieku nastąpiły dwa przełomy. Na początku tej dekady australijski psycholog sportu, a później także światowej sławy trener pływacki dr Robert Treffene zaczął zajmować się pomiarami tętna. Wkrótce skonstruował kieszonkowy monitor z elektrodami i kablami, za pomocą którego trener na basenie mógł sprawdzić tętno pływakom, gdy tylko kończyli płynąć i zatrzymywali się przy ścianie basenu.
Fragment pochodzi z książki „Trening z pulsometrem” autorstwa Joe Friela. Wydawca: Inne Spacery.

przeczytaj także: HISTORIA PULSOMETRU (cz. 2/3)