boston12
20 września 2023 Bartłomiej Falkowski Sprzęt

adidas Adizero Boston 12 – recenzja kultowego treningowo-startowego buta


adidas Adizero Boston to but kultowy. Niedawno ukazała się dwunasta generacja tego modelu, który od początku powstania przeszedł niemałą rewolucję. Od samego początku istnienia był to but treningowo — startowy. Na przestrzeni lat zmienił się jednak sposób tworzenia butów startowych, stąd jest to też kolejna odsłona adizero Boston, która wyposażona jest w grubą i oddającą energię piankę. W środku zatopiony jest system EnergyRods 2.0 z włókna szklanego, który ma dodawać dynamiki. O tym, jak sprawuje się but, przeczytacie w recenzji.

Z serią adizero bardzo się lubię. W topowych startówkach, czyli Adios Pro pobiegłem wszystkie swoje uliczne rekordy życiowe. Od pierwszego Adios Pro do obecnej, trzeciej edycji następowały spore zmiany, które w moim odczuciu bardzo poprawiały komfort użytkowania modelu. Do ich „trochę wolniejszego brata” podchodziłem z dużymi nadziejami. adidas Adizero Boston 12 okazał się solidnym butem treningowym, który w amerykańskich branżowych portalach określany jest jako „super trainer”.

adidas Adizero Boston 12

Waga: 267 gramów (42,5 EU)
Wysokość w pięcie: 37 mm / wysokość w przedniej części stopy: 30,5 mm
Przeznaczenie: Treningowo — startowe
Nawierzchnia: Utwardzona

Podeszwa

Podeszwa adidas Adizero Boston 12 składa się z czterech elementów. Podeszwa zewnętrzna to guma Continental, czyli standard w najszybszych butach adidasa. Trzyma na prostej, na zakrętach i na mokrym. Dodatkowo bieżnik ma gęste nacięcia, które uważam za lepsze rozwiązanie niż totalnie płaska guma. Chętnie taką podeszwę zewnętrzną widziałbym w startówkach Adios Pro czwartej generacji.

DSC05717

Podeszwa środkowa zbudowana jest z dwóch podobnych pianek. Pierwsza, na dole konstrukcji, to Lightstrike 2.0. Jest to ulepszona pianka, która wcześniej występowała m.in. w świetnym bucie Adizero Pro, który był wstępem do karbonowej rewolucji w adidas. Wyżej mamy piankę Lightstrike Pro, czyli najbardziej miękką i sprężysta, która występuje w startówkach Adios Pro 3 i Takumi Sen 9. Pomiędzy nimi mamy ulepszony system EnergyRods 2.0. Ulepszony, bo w tym modelu, jak i w ostatnim Adios Pro jest on przedłużony aż po samą piętę, nadając butom większą sprężystość.

W adidas Adizero Boston 12 pręty Energy Rods stworzone są z włókna szklanego. Sztywnego, ale bardziej giętkiego materiału niż karbonowy system w Adios Pro. Niech was jednak nie zwiedzie, że to jest „słabszy materiał”. Również w startówkach Takumi Sen 9 mamy włókno szklane, a kilka godzin przed powstaniem tej recenzji to właśnie w nich został pobity rekord świata kobiet w biegu na 10 kilometrów. Zastosowanie włókna szklanego w butach treningowo — startowych ma proste zadanie. Ma być sprężyście, ale jednak w miarę komfortowo dla nóg przy częstym bieganiu.

W maju, zanim jeszcze ktokolwiek wiedział, jak będzie wyglądał nowy Boston, miałem okazję oglądać go w całości rozłożonego na czynniki pierwsze. Wyraźnie było czuć, że pianka Lightstrike 2.0 jest sprężysta, ale też twardsza i bardziej wytrzymała. Lightstrike Pro może i oddaje więcej energii, jednak jest dużo bardziej delikatna. Składając but z tych dwóch rodzajów pianek, dostaliśmy bardzo sprężysty model z zachowaniem większej wytrzymałości podeszwy, co w bucie treningowym jest koniecznością. Sam jednak zmieniłbym proporcje między piankami i tej lżejszej i bardziej zaawansowanej Lightstrike Pro dałbym więcej. Jednak zapewne stwarzałoby to problem konstrukcyjny i konieczność zastosowania trzech, a nie dwóch warstw pianki.

DSC05712

Cholewka

Nie będziemy oszukiwać, wysoko postawieni pracownicy marki adidas zdawali sobie z tego sprawę, że poprzednia cholewka, a raczej jej łączenie z podeszwą, było słabym punktem buta. Tu mamy bardziej elastyczny materiał, który po pierwszych kontaktach zdaje się być zdecydowanie lepiej odporny na siły działające podczas każdego biegowego kroku. Daje to nadzieję, że będzie to wytrzymały but w całej swojej konstrukcji.

Cholewka jest stworzona z cienkiej siateczki, która obniża wagę i daje przewiewność. Język jest cienki, jednak w newralgicznym miejscu wbudowaną ma małą poduszeczkę, która rozkłada siłę nacisku sznurowadła. Rozwiązanie jest lekkie, a działa genialnie. Wrzuciłbym taki język na stałe do całej serii Adizero. Zapiętek buta jest delikatny, komfortowy i zbudowany tak, by dobrze trzymać piętę. Występują dwie poduszki, które trzymają but na miejscu, nie powodując zbędnego nacisku. Przednia część buta jest wyraźnie węższa niż w modelu adidas Adios Pro 3. Czuć materiał, który dotyka śródstopia. Nie powoduje to obtarć, czy bólu, jednak z moją szeroką stopą po prostu czuję to przez pierwsze minuty biegu. Później stopa się przyzwyczaja. Warto jednak zaznaczyć, że to dosyć osobnicza kwestia, bo biegacze mają różne szerokości stopy. I to, co dla mnie może być odrobinę za ciasne, dla kogoś innego może być idealne.

DSC05731

Dla kogo ten model?

adidas Adizero Boston 12 to but dosyć uniwersalny. Dla mnie, czyli kogoś, kto biega półmaraton w nieco ponad 67 minut, będzie to but do szybszych, ale nie najszybszych treningów oraz do dłuższych wybiegań, kiedy muszę zadbać o amortyzację i komfort dla zmęczonych mięśni. Dla biegaczy wolniejszych może to być świetny but startowy na dystansach od piątki do maratonu. Nie jest tak agresywny w swoim profilu, a dzięki temu wygodnie biega się w nim nawet wolno.

Odpowiedni stopień sztywności nie męczy też nóg i daję większą swobodę zgięcia stopy, więc naprawdę nie trzeba być bardzo zaawansowanym biegaczem, by cieszyć się jego użytkowaniem. Poleciłem ten but znajomemu, który nigdy nie biegał w typowych startówkach i raczej nie ma ogromnego doświadczenia w bieganiu.  Napisał mi wiadomość po pierwszym użytkowaniu: „Kurde, ale to jest serio nowa jakość biegania”. Jak widać, miękki treningowo — startowy but to chyba jeden z najbardziej uniwersalnych rodzajów obuwia biegowego.

PlusyMinusy
uniwersalna dawka amortyzacjidelikatnie za mało przestrzeni w palcach
wysoka dynamika
stabilność mimo wysokiego profilu podeszwy

Buty biegowe dostępne na stronie www.adidas.pl.

Recenzja wideo adidas Adizero Boston 12

Recenzja zlecona przez markę adidas, jednak jest w pełni rzetelną oceną testera.

Bądź na bieżąco
Powiadom o
guest
7 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
olo
olo
10 miesięcy temu

Czekam na pierwszą niezleconą recenzję. Obym tylko nie umarł wcześniej…

Andrzej
Andrzej
9 miesięcy temu
Reply to  olo

mam dwóch znajomych, którzy biegają w Boston 12 i są zachwyceni i nikt im nie zlecał aby chwali ten model. Tyle w teamcie 🙂 chyba sam się skuszę na ten model jak zabiegam swoje Ghosty

olo
olo
9 miesięcy temu
Reply to  Andrzej

Każdy ma takich znajomych, którzy nie mają czasu na robienie niczego rzetelnie (patrz twoje „chwali” czy „teamcie”).

Dominik
Dominik
9 miesięcy temu
Reply to  olo

Od dwóch tygodni biegam w Bostonach 12, i dla mnie są póki co wygodniejsze od cliftonów 8 (miękkie, dobrze amortyzowane, ale przy tej swojej miękkości nie jest to poducha, co mi bardziej pasuje, plus najzwyczajniej na świecie ten but jest lepiej dopasowany do mojej stopy) i dużo dynamiczniejsze niż hoka mach 3. Mało tego, wczoraj przebiegłem w nich Bieg 3 Kopców, i o dziwo trzymały też fajnie na błotku w Lasku Wolskim, obyło się bez poślizgów (pomimo tego, że podeszwa bardzo płaska, typowo asfaltowa, ale guma continental robi robotę – pewnie swoje robi też to, że guma jest nowa). Ja jestem póki co zachwycony.

Dominik
Dominik
9 miesięcy temu
Reply to  Dominik

no i wiadomo – nie wypowiadam się na temat trwałości, tylko pierwszych wrażeń jeśli idzie o wygodę i dynamikę

Jakub
Jakub
9 miesięcy temu

Myślę ,że może być to dobry treningówka dla mnie Bostony 11 miałem trzy pary każde pękały w tych samych miejscach ,ale biegało się w nich cudownie.

Kolo
Kolo
9 miesięcy temu

Bostony to zło! Jedenasta odsłona wyeliminowała mnie z biegania na miesiąc- zapalenie pochewki ścięgna piszczelowego. Nigdy więcej…

Bartłomiej Falkowski
Bartłomiej Falkowski

Biegacz o wyczynowych aspiracjach, nauczyciel wychowania fizycznego i wielbiciel ciastek. Lubi podglądać zagranicznych biegaczy i wplatać ich metody treningowe do własnego biegania.